23 lutego 2019 AKTUALNOŚCI W MEDIACH PUBLICYSTYKA Redakcja
IMPREZY PUBLIKACJE LITERATURA MULTIMEDIA GALERIA
Lista artykułów
2007-12-03
Czy OUN-UPA walczyła o wolność?
Czy OUN-UPA była zaangażowana w walkę o wolność i niezależność Ukraińców?
 
W lutym 1996 roku Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa wyraziła zgodę, by napis umieszczany na grobach upowskich głosił: poległ za wolną Ukrainę. Okręg Wołyński Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej nie zaprotestował, wyrażając swą zgodę, co spowodowało oburzenie Kresowiaków . Motywy takiej decyzji są całkowicie zrozumiałe, choć z tym, że UPA o wolność Ukraińców walczyła - zgodzić nie można...
Jest jasne, co motywowało ROPWiM i ŚZŻAK do zaakceptowania takiego napisu. Środowisko akowskie chciało pokazać swoją kompromisowość i rozwagę. Żołnierze AK, zrzeszeni w Związku udowodnili już to jednak wcześniej - komu się udowodnić to dało. Natomiast wobec środowisk ślepych na ich starania, zdołaliby to uczynić jedynie niemal całkowitą swoją kapitulacją w sprawach polsko-ukraińskich, do czego nie dojdzie. Nie ma wątpliwości, że wszelkie działania ŚZŻAK są zawsze dokładnie przemyślane.

Najważniejszą intencją do wyrażenia zgody na wspomniany napis był następujący powód: nie zrobienie niczego, co mogłoby posłużyć za pretekst do zerwania seminariów Polska-Ukraina; trudne pytania. Cel był szczytny: udowodnienie zbrodniczości OUN-UPA, poświadczone przez historyków ukraińskich, których stopniowo i powoli za pomocą dowodów trzeba było do tego przekonać. Dla zamierzonego efektu zdecydowano się na gorzkie ustępstwo. Rzeczywiście można przyjąć, że wielu banderowców, ponosząc śmierć myślało autentycznie i szczerze, że za wolną Ukrainę ginie. Czy jednak odpowiednio - ten sam upowiec, zabijając nożem w okrutny sposób dziecko lub kobietę w ciąży, myślał, że walczy za wolną Ukrainę? Jeśli tak było to jest to myślenie chore, nieludzkie i na żaden szacunek nie zasługuje. Zadajmy serię pytań retorycznych: w jaki sposób wspomniane osoby żyjąc przeszkadzały w powstaniu wolnej Ukrainy? Przypomnijmy, że dowództwu UPA, którego rozkazy nosiły treść Nie oszczędzać nikogo podlegały wszystkie sotnie, łącznie z tymi na terenie późniejszego PRL. Czy fakt, że UPA wielu Ukraińców przemocą zmuszała do robienia różnych rzeczy, w tym mordowania, było walką o wolność tych właśnie ludzi? Czy kazanie mężowi by zamordował żonę Polkę, a brat siostrę, było walką o ich niezawisłość i niezależność? Czy wprowadzanie pewnego terrorystycznego porządku wbrew woli ukraińskich mieszkańców jest walką o ich wolność? Czy kiedykolwiek Piłsudski próbował zamordować Dmowskiego? Czy Armia Krajowa przed scaleniem zwalczała Bataliony Chłopskie? Nie, te osoby i organizacje miały własną wizję wolnego państwa i zamierzały przekonywać do niej obywateli na drodze demokratycznej. Polscy polityczni przeciwnicy w czasie I i II wojny światowej razem prowadzili naród ku niezawisłości. Współpracowali ze sobą generałowie wszystkich opcji politycznych, niezależnie od tego, jak zaciekłymi przeciwnikami byli. Przyjęto zasadę - najpierw niepodległość. Czy OUN-UPA, mordując kadrę oficerską Tarasa „Bulby” Borowcia (pierwotnego twórcę nazwy Ukraińska Powstańcza Armia) walczyła o wolność, czy chciała wcielić do siebie brutalną przemocą inną ukraińską partyzantkę – konkurencyjną do władzy? Czy mordując żonę owego ukraińskiego partyzanckiego dowódcy, walczącego niewątpliwie o niezawisłą Ukrainę - sami walczyli o jej wolność? OUN-UPA walczyła o władzę, nie o wolność. Walczyła o swoje państwo, nie państwo Ukraińców. Jeśli wolna Ukraina - to tylko ich, nikogo innego. Lepszą opcją dla OUN zatem było, aby wolna Ukraina nie istniała w ogóle, niż miałaby powstać, ale rządzona przez inną organizację. Sama walka i idea miała stać się ich własnością. Chcieli mieć w tej kwestii wyłączność. Czy mordowanie swoich rodaków tylko dlatego, że mają inną wizję państwa nie przypomina praktyk NKWD i Gestapo?

Ludność Lipnik, jednej z wiosek zmasakrowanych przez UPA w nocy z 26 na 27 marca 1944 r.


Walka o państwo z monopolem partyjnym, to walka o państwo totalitarne, komunistyczne lub faszystowskie. OUN walczyła o państwo dla siebie - nie dla Ukraińców, czy tym bardziej, ogólniej pojmując - wszystkich mieszkańców, szeroko pojętej przez nich Ukrainy. Wielu ludzi natomiast wysuwa tezę, że UPA to taka „ukraińska AK”, broniła wolności i praw swoich obywateli. Jak zdefiniować pojęcie wolności? Czy mieści się w nim narzucane komuś czegoś na siłę, poza kodeksem prawno-moralnym?

Armia Krajowa była pełna ludzi o bardzo barwnych poglądach. Recept na działanie polskiego państwa politycznego było co najmniej tyle, ile polskich partii politycznych. O tym, jak różniły się poglądy i zdania polskich partyzantów, świadczy żmudny proces scalania podziemnych organizacji, w ramach właśnie Armii Krajowej, charakteryzujący się czasami ciężkimi negocjacjami z przywódcami mniejszych organizacji konspiracyjnych. Strukur, które miały skrajne poglądy i przyłączyć się w końcu nie chciały - AK nie zwalczała, ale współistniała z nimi. Nie było to jednak wcale takie łatwe. W jednym z meldunków pierwszego komendanta Obszaru nr III Kazimierza Sawickiego z siedzibą we Lwowie zauważyć można cień emocji. Pisze o oszczerstwach, jakie spotykają go ze strony NSZ, apeluje do centrali o interwencję w tej sprawie. Uderza to bowiem nie tylko w jego godność, ale i całej Armii Krajowej . Nikt nie myślał jednak o tym, by z politycznymi oponentami walczyć orężnie. Spory polityczne odłożone były na czas powojenny. Organizacje, które tego nie rozumiały, traciły swoich członków, jak np. lwowski NSZ, z którego część ludzi po prostu wystąpiła, przechodząc do AK . UPA natomiast wszelką konkurencją traktowała brutalnie.
Ludzi, którzy do AK nie chcieli wstąpić nie karano za to. Kara w najróżniejszych postaciach, włącznie z karą śmierci, mogła ich spotkać w przypadkach współpracy z okupantem. Mam tu na myśli współpracę taką, która była czymś więcej aniżeli tylko to, do czego zmuszony był przeciętny obywatel polski egzystujący pod okupacją. Za angażowanie się Polki w romans z Niemcem (chodzi tu przede wszystkim o wojskowe formacje okupacyjne czy urzędników) karano np. ogoleniem głowy. Śmiercią karano za wyjątkowo szkodliwą współpracę z okupantem, np. taką, która powodowała aresztowania ludzi, ich śmierć na torturach w siedzibie Gestapo, czy też utratę zdrowia.

W przypadku „zadawania się” Ukraińców z Polkami, czy Polaków z Ukrainkami UPA karała śmiercią. Formacja ta nie liczyła się z tym, że Polacy i Ukraińcy żyli obok siebie od wieków, a rodziny w naturalny sposób się mieszały. Mordowane były mieszane małżeństwa, zawarte zresztą jeszcze przed wybuchem wojny. Ocalenie czasami można było znaleźć tylko wtedy, gdy się samemu zamordowało współmałżonka Polaka, czy współmałżonkę Polkę, łącznie z dziećmi, które (wedle ideologii szaleńców z OUN) dziedziczyły narodowość - w zależności od płci. Jednak nawet zabójstwo współmałżonka nie dawało pewności odpuszczenia „zdrady”.

UPA za odmowę służby karało śmiercią. Kontrastuje to z AK, składającą się z ochotników. W AK można było w określonych wypadkach dostać wyrok śmierci, za dezercję – odmowę służby kogoś już będącego w organizacji. W UPA karany był zawsze śmiercią nie tylko dezerter, ale i jego cała rodzina. UPA „karała” śmiercią w sposób wyjątkowo bestialski, znęcając się nad umierającym do ostatnich chwil świadomości ofiary. Ponieważ żaden człowiek nie rodzi się zbrodniarzem, dezercje powodowane były najczęściej brakiem woli okrutnego zabijania niewinnych ludzi -niezależnie od płci i wieku. Wielu Ukraińców nie mogło wytrzymać tego psychicznie, niektórzy Ukraińcy z UPA, będąc świadkami dantejskich scen, nie chcieliby brać w nich udziału. Można sobie tylko wyobrazić, jak wielki byłby stopień dezercji ze zbrodniczej formacji. Jej dowództwo ograniczyło go jednak znacznie, wprowadzając zasadę karania śmiercią także rodziny dezertera.

OUN-UPA walczyła o państwo nawet nie typu faszystowskiego, lecz nazistowskiego. Biorąc pod zaś uwagę okrucieństwo i chęć przejęcia kontroli nad życiem osobistych swoich obywateli, daleko nazistów przewyższyła. Czy państwo takie można nazwać wolnym? Czy na grobach SSmanów, także tych ukraińskich, którzy mają swój pomnik we Lwowie, należy podkreślać „patriotyzm” i „dobre intencje” tam leżących? Dobrymi chęciami jest wybrukowane przysłowiowe piekło i jakieś subiektywne uczucia delikwenta mogą nie zawsze wystarczyć, by taki napis umieścić. Hitler i Stalin walczyli też o jakieś „ideały” i chcieli tak samo „dobrze” - dla kogoś lub czegoś, jak Roman Szuchewycz i jego kadra UPA, wydająca rozkazy eksterminacji. Wypisywanie na grobach upowców: zginęli za wolną Ukrainę jest dorabianiem ideologii. Tak samo tworzono ją, mówiąc o państwie równości – raju robotników i proletariuszy. Ci, którzy za takie ideały ginęli, byli kierowani przez tyranów i morderców, wielu jednak szczerze w to wierzyło i dla tych celów mordowali. Tak działała choćby NKWD. Czy znaczy to jednak, że na podstawie subiektywnie pojętego „dobra” czy „mniejszego zła” przez omawiane osoby mamy na ich grobach wypisywać patetyczne zwroty? Moim zdaniem można to robić jedynie w przypadku ludzi, których codziennością nie była zbrodnia. Przyjęcie wspomnianego napisu jest nie tylko cegiełką mającą zbudować status bohaterów dla UPA, ale również zakłamuje historię.

Wizje historii są różne, co jest całkowicie zrozumiałe. Można mieć szacunek do Tarasa „Bulby” Borowcia, choć gdyby autor tego tekstu żył w jego czasach, walczyłby po przeciwnej stronie. „Bulba” nie splamił się jednak zbrodnią, a nawet rzezie dokonywane na Polakach próbował zatrzymać. Jedyne, co nas mogłoby wtedy różnić, to wizja przynależnośc, czy statusu spornych terytoriów. Obaj mielibyśmy subiektywne punkty widzenia i walczyli przeciw sobie. To jednak nie upoważniałoby do zbrodnii żadnego z nas. Trzeba rozróżnić inny punkt widzenia na historię obu stron – od fałszowania historii przez jedną z nich.

Niektórzy Ukraińcy mówią, że UPA popełniała błędy, ale są dla nich bohaterami. Czy wymordowanie co najmniej 100 tys. ludzi to po prostu „jakiś tam” błąd czy kilka błędów? Ów pogląd brzmi bardzo dziwnie - to najmniej 100 tys. błędów licząc tylko zamordowanych Polaków, w latach ok. 1939-1947. Wybierzmy jakiegoś statystycznego upowca i powiedzmy o nim: chociaż zamordował z zimną krwią kilka bezbronnych kobiet i dzieci – jest w porządku, bo walczył za Ukrainę (wolną?). Nie twierdzę by wśród upowców nie było jakichś wyjątków – jednostek, które nie mordowały, ale wyjątek raczej potwierdza regułę. Chodzi mi tu o statystyki. Gdyby do 100 tys. ofiar dodać pomordowanych przez UPA „niepokornych” Ukraińców, Żydów i innych oraz wypędzonych ze swej ziemii, liczba ta wzrośnie ogromnie. Dodajmy tylko, że zwłoki pomordowanych rozsiane były co najmniej od Zbrucza i przekraczały San. Zobaczmy, jak liczebna była UPA (ok. 50 tys.) i porównajmy to z liczbą zamordowanych i wypędzonych. Stąd statystyki. Nie twierdzę, że nie znalazłyby się jakieś niewinne „idealistyczne” jednostki (chodzi o nieuniknione nieścisłości statystyczne), ale organizacja była i jest skompromitowana. Nieliczni niewinni członkowie przynależnością do niej są również skompromitowani. Czy jest sens wyławiać ziarna z piasku, by coś udowadniać?

Przynależnością do UPA, SS, czy NKWD nie ma się co chwalić. Czy jest sens udowadniania wyjątków w tych organizacjach i czy zmieni to sens poprzedniego zdania? Świat składa się z wyjątków i reguł. Wyjątki nie mogą być powodem zniekształcania charakteru reguły, ideały zaś, o które upowiec walczył, nawet jeśli w nie wierzył - nie powinny kamuflować jego zbrodni i charakteru działalności. W ten sposób napis na grobach UPA: zginęli za wolną Ukrainę fałszuje charakter, działalność, a nawet jej motywy.

Aleksander Szycht

<< wstecz
Liczba odwiedzin: 626657
projekt i idea : Aleksander Szycht & przyjaciele; wykonanie i obsługa inTARnet.pl; kontakt z redakcją: (kliknij tutaj)