23 lutego 2019 AKTUALNOŚCI W MEDIACH PUBLICYSTYKA Redakcja
IMPREZY PUBLIKACJE LITERATURA MULTIMEDIA GALERIA
Lista artykułów
2008-11-14
Zagłada cz. 1













ZAGŁADA: LUDOBÓJSTWO NA POLSKICH KRESACH 1939-1945 (Sesja naukowa w Tarnowie poświęcona ludobójstwu dokonanemu przez OUN i UPA i setkom tysięcy ofiar tych organizacji) Cz. 1

21 października, pomimo różnych przeszkód udało się zorganizować w Tarnowie uroczystość ku czci ofiar tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii. Składała się na nią m.in. sesja naukowa. Można było nie tylko wysłuchać specjalistów w temacie zbrodniczości UPA, ale delektować się wspaniałą oprawą artystyczną uroczystości. Salę zdobiły niesamowite dekoracje, nawiązujące do ludobójstwa dokonanego przez zbrodniczą formację. Czasami ukazywały one nastrój grozy, zbliżając nas odrobinę bardziej do tego, co czuły ofiary lub widzieli ocaleni.
 
Sala przygotowana na uroczystość, tuż przed przybyciem
pierwszych gości.
Ozdoby przypominały swoistą drogę krzyżową Kresowiaków. Natrętną stała się myśl, że żal byłoby wykorzystać je tylko raz. Szczególne wrażenie sprawiały elementy symbolicznie ukazujące rozczłonkowane ofiary. Nie epatowały one wprawdzie jakimś wybujałym okrucieństwem i nie odpychały, ale wyostrzały zmysły, budowały niezwykły klimat i wzbudzały współczucie dla poszkodowanych. Czymś symbolicznym było wzniesienie tuż przy mównicy makiety ruin kościoła katolickiego spalonego przez UPA. Dekoracja została wykonana przez uczniów tarnowskiego Zespołu Szkół Plastycznych. Wydaje się, że wspaniałe dekoracje jeszcze bardziej uwrażliwiły licznie przybyłą młodzież na przekazywaną im przez referentów wiedzę oraz deklamowane wiersze, czy śpiewane piosenki. Ściągnęły tu także samorządowe władze. Uroczystości towarzyszył pięknie śpiewający chór dzieci, uczęszczających do Zespołu Szkół Muzycznych.

Pani Ewa Siemaszko udziela wywiadu.
Organizacja przedsięwzięcia nie była łatwa, o czym wspominali współuczestniczący w przygotowaniach: Znaleźli się także ludzie stwarzający organizatorom trudności lub wręcz starający się uniemożliwić realizację przedsięwzięcia. Spotkaliśmy przy tej okazji z różnymi próbami zniechęcenia nas do zorganizowania tego [przedsięwzięcia] i różnymi drobnymi próbami jego storpedowania. Odbyło się ono jednak bez zakłóceń i we wspaniałym porządku. Trzeba zaznaczyć, że jest to imponujące, biorąc pod uwagę spontaniczne zaplanowanie całych uroczystości. Przykładowo o sesji naukowej w Jarosławiu precyzyjnie zaplanowanej na październik 2008 dowiedzieliśmy się w czerwcu, natomiast w odniesieniu do uroczystości w Tarnowie dowiedzieliśmy się na ok. miesiąc wcześniej przed terminem. Rzeczą ponad przeciętną było to, że publikację przedstawiającą referaty (Zagłada Polaków na kresach II Rzeczypospolitej, Tarnów 2008 z cyklu Zeszytów Metodycznych Samorządowego Centrum Edukacji w Tarnowie, nr 72. Publikacja została wydana jako materiały pomocnicze do nauczania historii Polski i w tym względzie są na rynku bezkonkurencyjne) dostaliśmy w ten sam dzień (!) prosto z drukarni. Gorąco polecamy to wydawnictwo. Sami opublikujemy jeden referat w całości oraz fragmenty dwóch. Kompletne teksty tych referatów oraz innychdr Lucyny Kulińskiej, mgr Romualda Niedzielki, ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego znaleźć można w publikacji. Zawiera ona również pewne bonusy - kilka tekstów innych autorów dotykających tematu ludobójstwa, którzy nie referowali w czasie sesji. Nie wystąpił także nikt nie planowany, kto próbowałby zakłócać porządek i fałszować historię. Polecamy także stronę organizatorów www.intarnet.pl gdzie wszystkie referaty z sesji publikowane są fragmentami. Znaleźć tam można również dużo ciekawych informacji dotyczących ludobójstwa dokonanego przez UPA na terenie południowo-wschodniej Polski.

Aleksander Szycht

Dekoracje oraz ich symboliczna wymowa robiły na gościach
naprawdę ogromne wrażenie.
Referat mgr Ewy Siemaszko Od walk i terroru do ludobójstwa (całość), Tarnów 21 października 2008

Tworzenie się ukraińskiej świadomości narodowej w połączeniu z aspiracjami niepodległościowymi narastało od końca XIX w. najsilniej na ziemiach Rzeczypospolitej pod zaborem austriackim.
Czas wielkiego międzynarodowego konfliktu, I wojna światowa, został uznany za okazję do odzyskania przez Polaków i wywalczenia przez Ukraińców niepodległych państw, przy czym jedni i drudzy mieli pretensje do tego samego terytorium, na którym współżyli przez kilkaset lat. Na tym tle w latach 1918-1919 prowadzone były zacięte walki polsko-ukraińskie na terenie Małopolski Wschodniej (Galicji), w szczególności o Lwów, które zakończyły się zwycięstwem polskim i upadkiem proklamowanej w listopadzie 1918 r. Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Uznane zostało przez Polskę natomiast państwo ukraińskie na terenach naddnieprzańskich – Ukraińska Republika Ludowa proklamowane w Kijowie. Wspólne walki z bolszewikami oddziałów polskich i ukraińskich z URL, zaledwie 5-miesięczne, w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. nie powstrzymały zajęcia przez bolszewików Ukraińskiej Republiki. W 1921 r. w Rydze Polska zawarła traktat pokojowy z ZSRS i USRS, w wyniku, którego Wołyń i Małopolska Wschodnia znalazły się w granicach państwa polskiego. Część Ukraińców z terenów, które przypadły Polsce, o aspiracjach niepodległościowych, porażki tej nie akceptowała.
W II Rzeczypospolitej najwięcej Ukraińców, w pewnej części określających się jako Rusini, żyło na terenie czterech województw, stanowiąc tam następujący odsetek ogółu ludności: w woj. wołyńskim – 68%, stanisławowskim – 68,9%, tarnopolskim – 45,5% oraz lwowskim – 34,1%. Polacy, jako druga pod względem wielkości grupa narodowościowa na tych ziemiach, stanowili: w woj. wołyńskim – 16,6%, stanisławowskim – 22,4%, tarnopolskim – 49,3%, lwowskim – 57,7%, przy czym w samym Lwowie 63,5%, Polaków i zaledwie 11,2% Ukraińców. Pozostali mieszkańcy to Żydzi, Niemcy, Czesi, Rosjanie, Ormianie i inni.
Makieta ruin wieży jednego z kościołów spalonych przez
UPA zdobiła miejsce przy mównicy.


Od początku II Rzeczypospolitej stosunek ludności ukraińskiej do państwa polskiego i polskości był niechętny, demonstrowany w różnych formach najmocniej w województwach małopolskich, ale nie odbijało się to wyraźnie na sąsiedzkich stosunkach polsko-ukraińskich. W latach dwudziestych inspiracja wychodziła z terrorystycznej Ukraińskiej Organizacji Wojskowej (UWO), uprawiającej sabotaż, dywersję i dokonującej zamachów, którą po 1929 r. zastąpiła Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), prowadząc eskalującą terrorystyczną antypaństwową działalność i silnie antypolską agitację mas ukraińskich. Z kolei dla odrodzonego po 123 latach zaborów państwa polskiego najważniejszą sprawą było zachowanie integralności terytorialnej i utrwalenie polskiego stanu posiadania, a także usunięcie skutków polityki państw zaborczych. W tej sytuacji w latach 30. ze strony OUN miały miejsce rabunkowe napady na urzędy państwowe, niszczenie mienia państwowego i prywatnego, zamachy na rzeczników ugody polsko-ukraińskiej, w tym na ministra spraw wewnętrznych B. Pierackiego, ale też zabójstwa Polaków nie wykonujących żadnych funkcji publicznych; z drugiej zaś strony państwo polskie przeciwstawiało się terrorystycznej działalności OUN, dokonując aresztowań działaczy, przeprowadzając pacyfikacje nacjonalistycznych wsi, polegające na uciążliwych rewizjach i pobytach wojska itp. Na tej nie do pokonania wówczas sprzeczności interesów ukraińskich i polskich rozbudowywał się radykalny nacjonalizm ukraiński.
Jako ideologię OUN przyjęła skrajnie faszystowską doktrynę nacjonalizmu ukraińskiego sformułowaną przez Dmytra Doncowa, propagującą m.in. „twórczą przemoc”, ekspansję, bezwzględność, fanatyzm, nienawiść. Główne zadanie OUN – wywalczenie niepodległego państwa ukraińskiego, ale jednolitego pod względem narodowościowym miało nastąpić drogą bezwzględnego i bezlitosnego usunięcia nie-Ukraińców z terenów przyszłego państwa, przede wszystkim Polaków, nie wykluczając ich wymordowania. W odezwie II tzw. Wielkiego Zboru Ukraińskich Nacjonalistów, który odbył się w Rzymie w sierpniu 1939 roku wezwano: „Ukraina dla Ukraińców! Nie pozostawić piędzi ziemi Ukraińskiej w rękach wrogów i obcoplemieńców!”

Antypaństwowa i antypolska działalność OUN musiała być zwalczana przez państwo polskie, co z kolei wywoływało niezadowolenie mas ukraińskich, umiejętnie stale podsycane przez OUN. Polska nie była w okresie międzywojennym państwem policyjnym ani totalitarnym, toteż mimo represji stosowanych wobec OUN, organizacja ta rozwijała się w podziemiu, osiągając znaczący wpływ na ludność ukraińską, gdy w tym samym czasie w Związku Sowieckim OUN, ani żadna inna podziemna ukraińska organizacja, nie miała szans istnienia, natomiast wymordowano tam miliony Ukraińców, tworząc sztuczny głód. Ponadto w latach 30. wieku XX oraz w pierwszych latach II wojny światowej OUN kolaborowała na szeroką skalę najpierw z Niemcami weimarskimi, a od 1933 r. z Rzeszą hitlerowską i była przez nich finansowana w celu przygotowywania tzw. „piątej kolumny” dla niszczenia państwa polskiego od środka.
Maski i części ciała kojarzyły się każdemu z ofiarami
banderowskiego ludobójstwa.


We wrześniu 1939 r., gdy Polska znalazła się w kleszczach dwu agresorów – Niemiec i Związku Sowieckiego, na południowo-wschodnich Kresach Ukraińcy, komuniści i nacjonaliści, napadali na wycofujące się grupy żołnierzy WP, policjantów, urzędników, uchodźców z Polski centralnej, rabując ich i mordując. Ta pierwsza fala zbrodni została przerwana przez zaprowadzenie „porządków sowieckich” na terenach zagarniętych przez Stalina. Po napaści Niemiec na Związek Sowiecki w czerwcu 1941 r. i mimo nieudanej próby proklamacji państwa ukraińskiego we Lwowie przez OUN, wytworzyła się dla niej korzystna sytuacja na całości terenów II Rzeczpospolitej zamieszkałych przez Ukraińców pod okupacją niemiecką. Niemcy wykorzystywali Ukraińców w formacjach militarnych i do współpracy z gestapo przeciw Polakom oraz tolerowali antypolskie wystąpienia Ukraińców, a nawet pod niektórymi względami uprzywilejowali ich w stosunku do ludności polskiej (np. w zakresie oświaty).

OUN z miejsca zintensyfikowała przygotowania do eksterminacji Polaków, rozwijając sieć organizacyjną i prowadząc na wielką skalę indoktrynację generującą narastanie nienawiści wobec swych sąsiadów, z którymi wcześniej były poprawne stosunki. „Smert’, smert’, lacham smert’, smert’ moskowśko-żydiwśkij komuni” („Śmierć, śmierć, Polakom śmierć, śmierć moskiewsko-żydowskiej komunie”) to refren jawnie i masowo śpiewanej piosenki przez policję ukraińską i bojówki OUN.
Pierwsze zbrodnicze akcje podczas okupacji niemieckiej z inicjatywy OUN i inspiracji niemieckiej miały miejsce od końca czerwca do września 1941. Powstała samorzutnie milicja ukraińska, wspomagana przez ludność ukraińską, dokonywała pogromów i egzekucji Żydów (największe takie akcje były we Lwowie, gdzie w tzw. dniach Petlury zginęło kilka tysięcy Żydów, w Złoczowie, Krzemieńcu). Były też ofiary wśród Polaków, głównie z inteligencji. Jesienią 1941 r. Niemcy zastąpili milicję podporządkowaną im policją ukraińską, opanowaną zresztą przez OUN, i nie dysponując wystarczającymi siłami bezpieczeństwa na Wołyniu i w Małopolsce, posługiwali się nią w utrzymywaniu porządku okupacyjnego.
Pan Tomasz Żak – jeden z organizatorów.


W latach 1941-1943 Niemcy z powszechnym udziałem policji ukraińskiej w służbie niemieckiej, dokonali likwidacji ludności żydowskiej. Policja ukraińska uczestniczyła we wszystkich czynnościach procesu zagłady. Żydów, którym mimo wszystko udało się ukryć, tropiła ludność ukraińska, wydając w ręce niemieckie i policji lub sama rozprawiając się z ujętymi Żydami. Na Wołyniu zostało zamordowanych ok. 150 tys. Żydów, zaś 455 tys. Żydów galicyjskich w części wymordowano na miejscu, w części wywieziono do obozów śmierci. Zagłada Żydów stała się dla nacjonalistów ukraińskich jakby zachętą do następnie samodzielnego już unicestwiania Polaków.
W drugiej połowie 1942 r. na Wołyniu OUN przystąpiła do systematycznego mordowania zamieszkałych tam Polaków, posługując się zorganizowanymi przez tę organizację oddziałami partyzanckimi, nazwanymi w późniejszym czasie Ukraińską Powstańczą Armią (UPA). Początkowo ginęły pojedyncze osoby i rodziny (tzw. stadium pregenocydalne). W lutym 1943 r. na III Konferencji OUN postanowiono „usunąć” wszystkich nie-Ukraińców, którzy – w ocenie OUN – zajęli ukraińskie ziemie. W praktyce realizacja tego postanowienia polegała na ludobójczych mordach na olbrzymią skalę Polaków, będących w tym czasie (po holokauście Żydów) najliczniejszą nieukraińską grupą narodowościową na obszarze działania OUN.

Pierwszy masowy mord Polaków miał miejsce 9 lutego 1943 r. w powiecie sarneńskim. Polska kolonia Parośla została podstępnie całkowicie wymordowana przez banderowską sotnię UPA Hryhorija Perehijniaka „Dowbeszki-Korobki”, udającą partyzantów sowieckich. Porąbanych siekierami zostało ponad 150 mieszkańców stałych kolonii i znajdujących się tam tego dnia Polaków z innych miejscowości. Ocałało kilkanaście osób. , w większości przebywających wówczas poza kolonią.
Stopniowo napady na Polaków rozszerzały się i od lutego 1943 r. mordowane były całe osiedla. „Okrążyliśmy 5 polskich wsi i w ciągu nocy oraz następnego dnia spaliliśmy je, a wszystkich mieszkańców, starych i młodych, wyrżnęliśmy – w sumie ponad dwa tysiące osób. (…) Wielu Polaków – mężczyzn, kobiety, starców i dzieci – wrzucaliśmy żywcem do studni, a następnie dobijaliśmy ich strzelając z broni palnej. Pozostałych siekliśmy bagnetami, zabijaliśmy siekierami i rozstrzeliwaliśmy” – zeznawał przed wymiarem sprawiedliwości jeden z oskarżonych o zbrodnie członków UPA. Likwidowanie jednocześnie kilku miejscowości wzmogło się, gdy w marcu-kwietniu 1943 do leśnych oddziałów ukraińskich dołączyło kilka tysięcy policjantów ukraińskich, którzy zdezerterowali ze służby niemieckiej. Ponadto OUN zorganizowała wiejskie bojówki, zwane Samooboronnymi Kuszczowymi Widdiłami, których członkowie na co dzień zajmowali się gospodarstwem rolnym, a w razie potrzeby na wezwanie OUN i UPA włączali się do likwidacji polskich sąsiadów.
Polacy będący w mniejszości i poddawani represjom niemieckim nie byli w stanie skutecznie przeciwstawić się ukraińskiemu ludobójstwu. Wprawdzie organizowały się polskie grupy samoobrony, ale wobec przewagi napastników znikały, tylko nielicznym placówkom udało się przetrwać do końca działań wojennych na danym terenie. Powstałe zbyt późno w drugiej połowie 1943 r. na Wołyniu, to jest po wymordowaniu dziesiątków tysięcy Polaków, polskie oddziały partyzanckie ocaliły życie niewielkim grupom ludzi. W tej sytuacji OUN i UPA na Wołyniu w przeciągu 1943 r. skutecznie wyniszczała Polaków powiat po powiecie.
Na zdjęciu pani Ewa Siemaszko wygłaszająca swój referat.


W lipcu i sierpniu 1943 masowe zbrodnie osiągnęły apogeum. 11 lipca (w niedzielę) zaatakowano Polaków w 96 miejscowościach powiatów włodzimierskiego i horochowskiego, w tym podczas nabożeństw w 5 kościołach, a w następnych dniach 75 miejscowości kilku powiatów. W dniach 16-18 lipca UPA całkowicie zlikwidowała duże skupisko 33 osiedli polskich w powiecie kostopolskim i sarneńskim wokół Huty Stepańskiej. 30-31 lipca UPA uderzyła na 22 polskie miejscowości koło Antonówki w powiecie sarneńskim. W ostatnich dniach sierpnia UPA zaatakowała Polaków na podobną skalę jak w lipcu, mordując Polaków od 29 do 31 sierpnia w co najmniej 85 miejscowościach powiatów: włodzimierskiego, kowelskiego, horochowskiego i lubomelskiego. Z mniejszym natężeniem i przerwami napady były kontynuowane aż do zajęcia Wołynia w I kwartale 1944 przez wojska sowieckie.
Nikogo nie oszczędzano – dzieci, kobiet, starców, duchownych katolickich. Przed unicestwieniem nie chroniły polsko-ukraińskie związki rodzinne – ginęły rodziny mieszane w całości lub ich polscy członkowie. Nie ratowała zmiana wyznania na prawosławne lub greckokatolickie. Mordowani byli nawet Polacy nie umiejący mówić po polsku. Wobec ofiar powszechnie stosowano okrucieństwa, jak np. odrąbywanie różnych części ciała, wykłuwanie oczu, rozpruwanie brzuchów, palenie żywcem. W trakcie mordów i później rabowano dobytek, palono i niszczono domostwa, obiekty sakralne, budynki użyteczności publicznej, dążąc do zatarcia śladów polskiej obecności.
Bezwzględność i dążenie, by wymordować jak największą liczbę Polaków, ilustruje fragment raportu Armii Krajowej sporządzonego w 1943 r.: „W rozmowach z Polakami, którzy przeczuwali już niebezpieczeństwo, sąsiedzi–Ukraińcy uspokajali ich, aby się niczego nie obawiali, gdyż nikt im krzywdy nie zrobi. Często byli to kumowie, koledzy, ludzie mówiący z sobą po imieniu. W wielu wypadkach grozili, że gdyby który Polak uciekł ze wsi, to gospodarstwo jego puszczą z dymem. Powtarzali: gdy Polak opuszcza ukraińską wieś – jest wrogiem Ukraińców. W ten sposób do ostatniego dnia zachowywali Ukraińcy pozory solidarności, aby uśpić czujność ludności polskiej (…)”.
Uroczystości towarzyszył pięknie śpiewający chór dzieci,
uczęszczających do Zespołu Szkół Muzycznych.


Systematycznie dokonywane ludobójstwo doprowadziło do eliminacji Polaków z terenów wiejskich Wołynia. Do miast docierali ranni i nieraz półnadzy ludzie, którzy wyrwali się spod siekier i noży, przerażeni i zrozpaczeni uchodźcy z resztkami dobytku na furmance lub bez niczego, których w większości Niemcy zagarniali i wywozili na roboty do Rzeszy. Ci, którzy zatrzymali się w miastach, cierpieli głód i poniewierkę. Wielu na własną rękę przedostawało się do Małopolski Wschodniej i na Lubelszczyznę, licząc tam na bezpieczeństwo, którego tam także wkrótce próżno było szukać i gdzie dalej ginęli z rąk takich samych oprawców.

W drugiej połowie 1943 r. bowiem ludobójstwo ukraińskie przeprowadzane przez OUN i UPA przeniosło się do trzech województw małopolskich. Ludobójcze akcje były tam przeprowadzane identycznie jak na Wołyniu. Najpierw atakowano pojedyncze osoby i rodziny, a od początku 1944 r. OUN-UPA uderzała w całe osiedla i skupiska polskie pośród ukraińskich wsi. Apogeum zbrodni w Małopolsce Wschodniej miało miejsce pół roku później niż na Wołyniu – w pierwszym półroczu 1944 r., przy czym w woj. tarnopolskim wiele polskich miejscowości mocno ucierpiało jeszcze w 1945 r. Podobnie jak na Wołyniu, mordercze napady wywołały exodus małopolskich Polaków najpierw do miast, potem na zachód. Tam także tworzono ośrodki samoobrony, które z różnym skutkiem prowadziły walki obronne i prewencyjne. Galicję zamieszkiwało więcej Polaków niż Wołyń, toteż ludobójcze napady trwały tam znacznie dłużej niż na Wołyniu.

Ogromne straty ze strony OUN-UPA poniósł Kościół rzymskokatolicki, bowiem naturalny u wierzących chrześcijan szacunek dla duchownych, świątyń, cmentarzy i religijnych praktyk został w duszach nacjonalistów ukraińskich zrujnowany. Napadali na księży i kościoły z wiernymi podczas nabożeństw, palili i niszczyli budowle sakralne, dokumentację kościelną, uniemożliwiali religijne pochówki. Na całości terenów ludobójczych akcji zamordowanych zostało co najmniej 95 duchownych, z czego aż 67 w Małopolsce Wschodniej. Nad większością duszpasterzy znęcano się, w niektórych przypadkach w wyrafinowany sposób, jak np. nad o. Ludwikiem Wrodarczykiem z parafii Okopy na Wołyniu, czy ks. Władysławem Bilińskim z parafii Kotów w woj. tarnopolskim.

Od 1944 r., po wyparciu przez Związek Sowiecki Niemców z Kresów Wschodnich, równolegle do ludobójczych akcji nacjonalistów ukraińskich, odbywał się urzędowy proces depolonizacji Wołynia i Małopolski. Na mocy porozumienia komunistycznego rządu polskiego ze Związkiem Sowieckim stopniowo aż do końca 1946 r. Polacy z tych terenów byli wysiedlani do Polski w obecnych jej granicach.

Przyznanie na podstawie tzw. porozumienia jałtańskiego Związkowi Sowieckiemu większości terytorium, na którym ukraińscy nacjonaliści dokonywali zbrodni ludobójstwa, powinno było położyć kres mordom, gdyż żyjący tam jeszcze Polacy nie mogli mieć już wpływu na dążenia niepodległościowe Ukraińców. Tymczasem tępienie polskości stało się zasadą niezależną od okoliczności, o czym przykładowo świadczą następujące utrwalone w dokumentach wydarzenia z 1945 r. w woj. tarnopolskim: spalenie żywcem w Weleśniowie 46 mężczyzn podstępnie zabranych przez UPA pod pozorem rejestracji na wyjazd oraz napad UPA na ludność polską w Czerwonogrodzie w noc poprzedzającą ekspatriację, podczas którego 38 osób zostało zamordowanych, kilkadziesiąt rannych, a zabudowania i wszelkie mienie spalone.
W takich okolicznościach w latach 1942-1946 OUN i UPA wraz z angażowanymi przez nie wiejskimi bojówkami ukraińskimi wymordowały na Wołyniu i w Galicji oraz nadbużańskim pasie Lubelszczyzny łącznie ok. 120 tys. Polaków od niemowląt do starców w około 4300 miejscowościach, niszcząc przy tym kilka tysięcy polskich osiedli i kilkadziesiąt tysięcy gospodarstw.
Organizacja mordów, ich przebieg, zasięg terytorialny i rozmiary, propagowana przy tym ideologia nawołująca do wyniszczenia Polaków jako grupy narodowościowej – niezbicie świadczą, że była to zamierzona i zorganizowana akcja fizycznej eksterminacji ludności polskiej – w świetle Konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa z 1948 r. kwalifikowana jako ludobójstwo.

Podsumowując ludobójstwo wołyńsko-galicyjskie dokonane przez OUN-UPA, konieczne jest wypunktowanie dwu jego najważniejszych atrybutów: pierwszy – powszechność okrucieństwa, którym sprawcy ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce z OUN-UPA poddawali swe polskie ofiary niezależnie od wieku i płci, a więc nawet dzieci, co uprawnia do specjalnego określenia tej zbrodni jako genocidium atrox, czyli ludobójstwo straszliwe, dzikie, okrutne (termin niedawno wprowadzony w nauce polskiej przez prof. R. Szawłowskiego); drugi – usuwanie cywilizacji, do której należały ofiary i którą wcześniej wprowadzały tam przez kilka wieków. Omówione wyżej ludobójstwo ukraińskie uderzająco przypomina ogólnie znane ludobójstwo tureckie na Ormianach w czasie I wojny światowej.

Analogia dotyczy również zaprzeczania przez współczesną Turcję, tak samo jak czyni to strona ukraińska, faktowi zaistnienia genocidium atrox – tam na Ormianach, tutaj na Polakach.
Istotnym w tej sprawie jest ponadto fakt, że jakkolwiek OUN i UPA miały w programie walkę o niezależne państwo ukraińskie, lecz miało to być państwo jednolite narodowościowo. Z faszystowskiej ideologii tych organizacji wynikały też ludobójcze metody walki nie do przyjęcia w cywilizowanym świecie, w wyniku czego, gdyby OUN i UPA doprowadziły u schyłku II wojny światowej do niepodległości Ukrainy, byłoby to państwo terroru i zbrodni.
www.intarnet.pl.

<< wstecz
Liczba odwiedzin: 626655
projekt i idea : Aleksander Szycht & przyjaciele; wykonanie i obsługa inTARnet.pl; kontakt z redakcją: (kliknij tutaj)