23 lutego 2019 AKTUALNOŚCI W MEDIACH PUBLICYSTYKA Redakcja
IMPREZY PUBLIKACJE LITERATURA MULTIMEDIA GALERIA
Lista artykułów
2008-10-02
Wywiad z posłem Sławomirem Zawiślakiem
„To godne najwyższego ubolewania i potępienia, że mimo ważnych celów geopolitycznych państwa polskiego nie pamięta się o tym, by Polakom w sposób skuteczny przekazywać pamięć o haniebnej ludobójczej zbrodni dokonanej przez UPA”.
Fot. wikipedia.pl
Ze Sławomirem Zawiślakiem posłem na Sejm RP i jednocześnie prezesem Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręgu Zamość rozmawia Aleksander Szycht

Aleksander Szycht: Pan poseł reprezentuje Prawo i Sprawiedliwość oraz, co istotne, jednocześnie jest członkiem zwyczajnym Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Co mógłby Pan powiedzieć o sprawie ludobójstwa dokonanego przez Ukraińską Powstańczą Armię na ludności Polski Południowo-Wschodniej, które to ostatnio doszło w nieco większej mierze do świadomości społeczeństwa polskiego. Co Pan sądzi o całej sprawie przemilczeń, które ten proces wstrzymywały i de facto nadal wstrzymują?

Sławomir Zawiślak
: Jako Polak, patriota, poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej chciałbym stwierdzić, że znam w miarę dokładnie historię tragedii ludności polskiej na wymienionych terenach przez Pana redaktora terenach II RP, w tym na Wołyniu, która w czasie drugiej wojny światowej została w sposób okrutny wymordowana w ogromnej ilości poprzez działania UPA.
 To ludobójstwo na Wołyniu miało miejsce w tak trudnym dla narodu polskiego okresie historycznym. Przeprowadzone było w sposób zaplanowany, ale i niestety bardzo okrutny. Mordowano Polaków, obywateli II Rzeczypospolitej, wypełniając pewne wizje nacjonalizmu ukraińskiego. Znam to nie tylko z relacji historycznych, ale także z rozmów ze środowiskami Wołyniaków, działającymi bardzo aktywnie na terenie Zamojszczyzny w samodzielnej organizacji na rzecz upamiętniania etosu polskiej ludności Wołynia. Mogę tu wymienić panią prezes Kalinowską kierującą stowarzyszeniem Wołyniaków, z którą bardzo często się kontaktuję tak prywatnie, jako poseł, jak i poprzez naszą wspólną pracę organizacji patriotycznych, które mają określone – wspólne cele – przekazywania młodemu pokoleniu wiedzy historycznej. To godne najwyższego ubolewania i potępienia, że mimo ważnych celów geopolitycznych państwa polskiego nie pamięta się o tym, by Polakom w sposób skuteczny przekazywać pamięć o haniebnej ludobójczej zbrodni dokonanej przez UPA. Uważam, że w tej sprawie nie należy mówić nieprawdy, ale właśnie prawdę, dzięki której mamy większe szanse unormowania stosunków między narodami. Gdy winni zrozumieją swoje winy i przeproszą, my jako chrześcijanie możemy zdobyć się na przebaczenie. Nie należy pozwalać na fałszowanie historii. Uważam, że powinniśmy przypominać zwłaszcza młodemu pokoleniu o tej tragedii i walczyć najbardziej skutecznie, by miejsca uświęcone krwią Polaków na Wołyniu, Kresach mogły być odszukiwane, by tam stawiać krzyże ku pamięci ofiar. To stanowi wielkie zadanie dla państwa polskiego. Wiem o wielkich trudnościach stwarzanych przez państwo ukraińskie. Mam jednak nadzieję, że Polska sobie z tym poradzi. Biorąc pod uwagę rozwój sytuacji z drugiej strony, ze zdziwieniem obserwuję na naszym terenie, jak łatwo w sposób nieskoordynowany strona ukraińska przemyca swoje interesy historyczne. Ostatnio jako prezes ŚZŻAK Okręgu Zamość miałem telefony od naszych członków odnośnie cmentarza w Sahryniu, gdzie niezidentyfikowane osoby ustawiły nieuzgodnioną ze stroną polską tablicę upamiętniającą tragiczne wydarzenia z okresu II wojny światowej, a nie jest to taki pierwszy przypadek. Jako obywatel Rzeczypospolitej, ale i osoba, która pełni określoną funkcję w organizacji społecznej stwierdziłem, że dla unormowania tej sytuacji należy fakt ten zgłosić do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Mam nadzieję, że ta sprawa zostanie wykorzystana ku dobremu, a strona polska uzyska lepsze relacje z ukraińską, w kontekście lokowania krzyży i upamiętniania naszych miejsc pamięci narodowej na Ukrainie. Trzeba dodać, iż wspomniany element postawiony przez Ukraińców nielegalnie w Sahryniu, ze zignorowaniem władz polskich, zostanie usunięty. Istnieje jednak możliwość, że stanie tam symbol uzgodniony ze stroną polską.

Aleksander Szycht: Mówimy tutaj cały czas o tej stronie ludobójstwa, jakie zostało dokonane na Wołyniu. Co natomiast z praktycznie drugą taką samą liczbą ludności zamordowanej w podobny sposób przez tą samą organizację na innych terytoriach? Mam tu na myśli obszar Małopolski Wschodniej czy nawet nasze dzisiejsze terytorium polityczne. O tych terenach bowiem często się zapomina, poświęcając uwagę jedynie Wołyniowi. Tymczasem drugie 60 tys. ofiar stanowi Tarnopolszczyzna, Stanisławowszczyzna czy województwo lwowskie, a nawet strzępy lubelskiego. Co Pan sądzi o osobach, które specjalnie zawężają zbrodnię wyłącznie do terytorium Wołynia (Nie mam tu na myśli Pana Posła i naszej rozmowy) aby wykazać, że jest to rzekomo jakiś wyjątek od reguły jeśli chodzi o działalność Ukraińskiej Powstańczej Armii?

Sławomir Zawiślak
: Z tego co wiem stosunki między Polakami a Ukraińcami były w okresie międzywojennym na terenach Małopolski Wschodniej gorsze niż na Wołyniu. Dopiero później to napięcie powędrowało na północ, przede wszystkim poprzez działania nacjonalistycznych organizacji ukraińskich (OUN,UWO). Natomiast faktem jest, że to Wołyń najbardziej niespodziewanie, gwałtownie i obficie spłynął krwią polską. Ta pamięć zaś, przedstawiana naszemu społeczeństwu (faktycznie jeszcze w niedostateczny sposób), jest pamięcią, pielęgnowaną najintensywniej przez środowiska Wołyniaków. Oni oddali najwięcej swojej pracy ku temu, by tragedię swoich rodzin oraz przyjaciół z ojczystych stron przedstawić. Rzeczywiście to trochę inaczej wygląda, jeśli chodzi np. o teren Małopolski Wschodniej. Nie wiem, czym należy tłumaczyć fakt, że istnieje mniejsza intensywność w przekazywaniu omawianego tematu w odniesieniu do tego terytorium. Oczywiście zgadzam się z tym, że okrutnie zamordowane polskie ofiary cywilne znajdowały się wszędzie, gdzie operowała Ukraińska Powstańcza Armia. Jest dla mnie jasne, że wszyscy, którzy zajmują się tematem zbrodniczej działalności UPA powinni podkreślać tragizm mordowanej ludności polskiej także na innych terytoriach m. in. Małopolski Wschodniej.

Aleksander Szycht: Panie Pośle, czy jako członek ŚZŻAK dostrzega Pan politykę szargania dobrego imienia Armii Krajowej, w celu łatwiejszego postawienia znaku równości między AK a UPA?

Sławomir Zawiślak
: Niestety dostrzegam. Oczywiście to jest robione w głównej mierze przez nacjonalistyczną stronę ukraińska, która pokazuje Armię Krajową jako „zbrodniczą” i w taki sposób aktywną w okresie wojny. Natomiast stanowisko nasze powinno być zgodne z prawdą: Armia Krajowa zajmowała się obroną ludności polskiej atakowanej w sposób zorganizowany i okrutny przez oddziały UPA (ale i Niemców), które dokonując ludobójstwa zachowywały się zgoła inaczej niż AK. Nawet nasze tereny Zamojszczyzny, które agresja nacjonalistów ukraińskich również objęła, były areną ciężkich walk nie tyko AK z Niemcami. Z drugiej strony żołnierze Polskiego Państwa Podziemnego musieli stawić czoła właśnie UPA, która w dalszym ciągu, nie zmieniwszy swoich zbrodniczych praktyk, brutalnie atakowała nie tylko miejscową ludność cywilną, ale także tą, która już wcześniej przeżyła gehennę i uciekła z Wołynia. Dziwię się, że pomimo aż takich czynów zbrodnicza organizacja jest podnoszona na Ukrainie do rangi bohaterskiej. Dostrzegam te elementy oraz mam nadzieję, że prawdziwa historia sama się obroni, a historycy staną na wysokości zadania i pokażą stronie ukraińskiej nieprawdziwość teorii, że to my podsycaliśmy jakieś waśnie czy byliśmy stroną agresywną. Agresja przyszła z drugiej strony. Ważne jest także to, że członkowie dowództwa AK w odróżnieniu od odpowiednich ludzi w UPA nigdy nie splamili się współpracą z nazistami, w których zbrodniczość nikt już nie wątpi.

Aleksander Szycht: Co Pan poseł może powiedzieć o wystawie marszałka Komorowskiego dotyczącej Golgoty Wschodu, która pokazywała miejsca zbrodni UPA w kontekście zbrodni sowieckich, a nie wymieniała bezpośrednich sprawców jakimi byli upowcy? Co może pomyśleć uczeń uczestniczący w wycieczce do sejmu, nie będący pod opieką nauczyciela historii, gdy widzi część poświęconą zbrodniom UPA, gdzie nie wymienia się sprawców, a wręcz pośrednio pokazuje się, że zrobił to kto inny? Czy nie jest to zamazywanie realiów zbrodni, a wręcz w pewnym sensie chronienie morderców?

Sławomir Zawiślak
: Każda inicjatywa mająca na celu pokazanie tragedii narodu polskiego jest inicjatywą z gruntu rzeczy godną zauważenia. Natomiast całkowicie nie rozumiem takiej sytuacji, gdzie pokazuje się miejsca kaźni i tragedii Polaków, a nie pisze się, kto to naprawdę zrobił, ponieważ Ci ludzie sami się nie zabili. W związku z tym historię trzeba pokazywać tylko taką, jaka była - w prawdziwym świetle. Nie wiem, kto przygotowywał panu marszałkowi tą wystawę, ale jest to wielkie „niedopatrzenie”. Trudno stwierdzić czy było ono celowe. Należałoby bezpośrednich sprawców wymienić. Ten przypadek przypomina mi to, co jeszcze nawet obecnie dzieje się, gdy chodzi o upamiętnianie miejsc pamięci narodowej. Czasami przy odnawianiu pomników pamięci pisze się na przykład „Bohaterskim Polakom, którzy zginęli z rąk Gestapo”, a należało napisać (przykład z terenu powiatu biłgorajskiego), że chodzi o zamordowanych żołnierzy AK i BCh. Historia do młodego pokolenia powinna docierać wyraziście – wiadomo, kto zginął, a kto atakował. Na tej podstawie można później coś tłumaczyć lub przebaczać. Gdy jednak będzie się to zamydlało, to ludzie tego nie zrozumieją, a naród polski czy ukraiński żadnych wniosków z historii nie wyciągnie.

Aleksander Szycht: Nie ma historii łagodnej...

Sławomir Zawiślak
: Nie ma historii łagodnej, a jest jedynie historia prawdziwa. To ona pokazana w prawdzie potrafi zakopać moim zdaniem rowy między narodami. W przypadku tragedii ludności polskiej na Kresach wiadomo przecież kto dokonywał zbrodni. Dokonali ich ukraińscy sąsiedzi należący do regularnych oddziałów UPA, czy też współuczestniczący w tym bandyckim „pospolitym ruszeniu” zorganizowanym przez zbrodniczą formację. To jest nie do obalenia. Są na to dokumenty. Są na to świadectwa historyczne.

Aleksander Szycht: Czy to, że ktoś potrzebuje morderców do własnych celów jest powodem, by przemilczać ich zbrodnie oraz usprawiedliwiać, zmuszając rodziny ofiar do uległości?

Sławomir Zawiślak
: Jako Polacy nie powinniśmy tłumaczyć w żaden sposób zbrodniczych akcji. Powinniśmy wymagać od władz i od siebie jako członków organizacji patriotycznych – historii prawdziwej. Nie zawężałbym tego na przykładzie Polaków. Chciałbym, aby historia każdego narodu była przedstawiana w sposób prawdziwy, również z tego powodu, że jesteśmy chrześcijanami i nie wolno nam grzeszyć, kłamać, oszukiwać. Na temat ludobójstwa dokonanego przez UPA powinna się odbyć debata, a także zostać określona prawidłowa polityka państwa, w jaki sposób tę zbrodnię przedstawić. Powinno się uświęcić ofiarę tych wszystkich Polaków, którzy tak okrutnie zginęli. Należy ze stroną ukraińską rozmawiać w sposób przyjazny, ale przy tym nie ma żadnej przeszkody, by domagać się wyświetlenia przez nią prawdy historycznej o tych wydarzeniach. Wszyscy wiemy, że współczesne młode pokolenia Ukraińców nie mają ze zbrodnią nic wspólnego. Dobre stosunki i relacje między państwami można oprzeć na prawdzie historycznej, następnie na chrześcijańskim przebaczeniu. W tej chwili pamięć pomordowanych jest w jakiś sposób skalana. Choć bowiem ponieśli ofiarę, wielu Polaków nie wie dlaczego, w jaki sposób oraz kto to zrobił.

Aleksander Szycht: Czy nie sądzi Pan, że pobłażanie zbrodni nacjonalistów ukraińskich jest to jedna z rzeczy, która motywuje Rosjan, do podobnego relatywizowania zbrodni państwa sowieckiego na Polakach?

Sławomir Zawiślak
: Z pewnością, choć są także i powody inne. Trudno się przyznać, że przez wiele lat w sensie międzynarodowym się kłamało w kwestii zbrodni katyńskiej, a na dobrą sprawę zbrodniarze sowieccy tak jak i członkowie OUN winni siedzieć w Norymberdze obok nazistów. Wydaje się ponadto, iż Rosjanie obawiają się także tego, że w przypadku, gdy wszystko to, co postuluje strona polska w sprawie zbrodni katyńskiej zostanie potwierdzone wyrokiem sądowym, będą mogli się spodziewać milionów pozwów swoich obywateli domagających się odszkodowań za śmierć bliskich.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

<< wstecz
Liczba odwiedzin: 626651
projekt i idea : Aleksander Szycht & przyjaciele; wykonanie i obsługa inTARnet.pl; kontakt z redakcją: (kliknij tutaj)