23 lutego 2019 AKTUALNOŚCI W MEDIACH PUBLICYSTYKA Redakcja
IMPREZY PUBLIKACJE LITERATURA MULTIMEDIA GALERIA
Lista artykułów
2008-08-25
Uroczystości wrocławskie w 65. rocznicę kulminacji zbrodnii upowskich
20 lipca o 12:30 rozpoczęły się we Wrocławiu uroczystości upamiętniające 65. rocznicę ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na ludności polskiej.
Na zdjęciu zabierający w kościele głos Szczepan
Siekierka prezes Stowarzyszenia Upamiętnienia
Zbrodni Nacjonalistów Ukraińskich.
Nie mam pojęcia „czy”, a jeśli tak - to na ile - skromność tych uroczystości i stosunkowo nieduży rozgłos spowodowane były poprawnością polityczną. Jednego jestem pewien kazanie miało charakter wręcz wybitnie poprawny politycznie. Panie czy nie posiałeś dobrego ziarna? Skąd wziął się na niej chwast? Tym bardziej to pytanie możemy postawić dzisiaj, gdy naszą modlitwą otaczamy tych pomordowanych. Gdyby nie padło to zdanie nikt nie mógłby się domyślić, że chodzi o jakichkolwiek pomordowanych. W sferze marzeń pozostaje, aby człowiek, który o tym temacie nie ma pojęcia mógł się dowiedzieć, gdzie odebrano im życie, nie wspominając o identyfikacji sprawców zbrodni. Gdy usłyszałem także w intencjach modlitw by modlić się również za świadków tragicznych wydarzeń, bo takiego zwrotu użyto,nie spodobało mi się to. Być może jestem przewrażliwiony, co jest efektem uroczystości na Skwerze Wołyńskim 11 lipca 2008, gdzie ten zwrot przedawkowano. Jednakowoż było tu powiedziane wyraźnie o mordach banderowskich (choć nie o ludobójstwie), co korzystnie odróżniło słyszane słowa od bezbarwnego prezydenckiego listu. Żałowałem, że głosu nie mógł zabrać obecny w kościele ks. Stanisław Draguła, ogromny patriota, żyjący według wskazania Prawda was wyzwoli.
 
Księża koncelebrujący mszę za pomordowanych przez UPA.
Na zdjęciu nie ma księdza wygłaszającego kazanie.
Inicjatorem uroczystości było jednak Stowarzyszenie Upamiętnienia Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów, które ma tak duże zasługi w upamiętnianiu ofiar, że trudno o tym nie wspomnieć. Jasnym punktem w czasie mszy w kościele było właśnie przemówienie przewodniczącego tej organizacji – pana Szczepana Siekierki. Towarzystwo zrobiło przez lata tyle rzeczy ponad swoje skromne możliwości, iż trudno wobec niego jakiekolwiek krytyczne słowo powiedzieć. Zawiodłem się głównie na kazaniu i tej części uroczystości, jaką była msza święta. Dalsza jej część, nad którą bezpośrednią kuratelę miał Szczepan Siekierka, była bez porównania lepsza. Kiedy zgromadzeni w kościele przeszli pod pomnik ludobójstwa dokonanego przez UPA na obywatelach polskich, z jego ust w następnej dłuższej i jeszcze lepszej przemowie padło wyraźne słowo „ludobójstwo”. To słowo może być przykre dla naszych pobratymców, ale takie są fakty – powiedział.
Sztandar Armii Krajowej Obszaru Lwów.


Stowarzyszenie, któremu przewodniczy Szczepan Siekierka zebrało największą ilość dokumentacji na temat zbrodnii UPA na przestrzeni 18 lat. W jego archiwach znajduje się ponad 20 tys. (!) relacji dotyczących tego, co zbrodnicza formacja dokonywała z Polakami (i nie tylko). Jest to liczba imponująca, która może też świadczyć o tym, jak wielka była skala ofiar. Uciec bowiem bezpośrednio spod banderowskiego noża udało się nielicznym. Zazwyczaj każda z takich relacji mówi o dużej liczbie ofiar, często podając je z imienia i nazwiska. Dzięki Stowarzyszeniu, najpierw Komisja do Spraw Badania Zbrodnii Przeciwko Narodowi Polskiemu, a później IPN przesłuchały 10 tys. świadków. Oto fragmenty przemówienia Szczepana Siekierki:
Pomnik ku czci pomordowanych przez
UPA we Wrocławiu (przy Ostrowie Tumskim).
W tle ludzie zbierający się na uroczystość.


Po przesłuchaniu tych 10 tys. świadków i relacji trzeba być dyletantem, aby mówić, że była to wojna polsko-ukraińska. [...] W tym zakresie ten temat jest bardzo mało nagłaśniany. Dla nas to sprawa zrozumiała, ze względów takich, jakie one są – poprawności politycznej. Przeżyliśmy jednak poprawność polityczną sowiecką, gdzie obowiązywały prawidła internacjonalizmu. Przeżyjemy również obecną. [...] Nasi przywódcy [w końcu] zrozumieją, bo od nas zależy, kto znajdzie się w parlamencie. Sprawa jest dziś w pewnym stopniu nagłaśniana, bo nie ma w tej chwili innej alternatywy niż przyznanie, że było to ludobójstwo dokonane na bezbronnej ludności wiejskiej. Jestem autentycznym świadkiem [tych zbrodni], a widzę tu [także] wielu innych. [...] Uczestniczyłem w licznych obławach. Wyjeżdżaliśmy na pomoc. 22 grudnia 1944 roku [...] mego 2,5 rocznego kuzyna - syna mojej ciotki oskalpowano w kołysce. Czy to był przeciwnik powstania w przyszłości państwa ukraińskiego? Moją ciotkę Teklę Siekierkę porąbano siekierą i podpalono. Drugą, która się skryła pod łóżkiem i nie chciała wyjść, zadźgano widłami.
Napis na pomniku informuje, że nie jest
on poświęcony wyłącznie polskim ofiarom UPA.
Stryjka ... Nie będę przytaczał dalszych przykładów, bo mógłbym mówić na ten temat w nieskończoność. [...] Od kuli zginęła może jedna trzecia ofiar, reszta od siekier, wideł i noży. [...] Takie działanie nie mieści się w kategoriach wojskowych. [...] Z tą sprawą musimy się uporać bez względu na opcję polityczną. To jest sprawa narodowa, to nie jest sprawa stowarzyszenia czy rodzin pomordowanych. [...]Jeśli my będziemy milczeli – to absolutnie nie pozwolimy na samostijną Ukrainę, ona nie będzie mogła być Ukrainą demokratyczną. [...] My żyjemy w sąsiedztwie z tym państwem, nie tylko Polska, ale i inne narody! [...] Nasza władza musi wystąpić z tym problemem do prezydenta Juszczenki, który faktycznie wywodzi się akurat z tego [właśnie] ruchu i on gloryfikuje oraz nobilituje ludobójców. Chce im także przyznać uprawnienia kombatanckie. [...] To nie jest wyłącznie sprawa narodu ukraińskiego, ale i polskiego. [...] My jako rodziny pomordowanych, absolutnie nie obciążamy tymi mordami narodu ukraińskiego. [...]Przykładem jest tablica przy tym pomniku i złożone prochy z grobów, z mogił Ukraińców, którzy zostali zamordowani przez OUN-UPA tylko dlatego, że udzielali schronienia Polakom, względnie ich powiadamiali.
Szczepan Siekierka wygłosił przy pomniku piękne
i obfitujące w emocje przemówienie.


Mamy udokumentowane, że zginęło z rąk banderowców 12 tys. samych Ukraińców. [...] Ze strony Polaków [...] [tj.] nam nie wolno było absolutnie stosować jakiegokolwiek odwetu. Dowództwo mówiło, że są to obywatele polscy i w przyszłości sprawa [winnych] będzie rozwiązana. To [obecnie] nie trafia absolutnie do nikogo. Jeżeli na Wołyniu była mniejszość Polaków, mogła mieć trudności z przeciwstawieniem się, ale w województwie tarnopolskim czy lwowskim [gdzie była ich większość stałoby się inaczej – A.S. ], a my byliśmy wyszkoleni i mieliśmy broń - gdybyśmy stosowali te same metody nie zostałby ślad po Ukraińcach, ale tego nie wolno było robić. A to, co się mówi dziś o Pawłokomie, o Sahryniu - trzeba znać przyczyny, dlaczego do tego doszło. Doszło dlatego, że tam były bojówki, których nie dało się w żaden sposób wykorzenić. Postanowiono więc użyć broni. [...] Co to była za armia? To byli chłopi, którzy w dzień pracowali w polu, względnie paśli krowy, a wieczorem brali – noże, siekiery, broń i szli mordować. [...] Nawet, jeśli stanowisko naszych rodzin nie jest akceptowane, to musimy dzisiaj głośno krzyczeć, że było to ludobójstwo. Nie można już dzisiaj innej terminologii używać.
Przemawia były wicemarszałek sejmu
Janusz Dobrosz.


Szczepana Siekierkę nagrodzono gorącymi brawami. Następnie przemówił były wicemarszałek sejmu Janusz Dobrosz:

Szanowni Państwo, Drodzy Rodacy!
Bywają momenty w naszej narodowej historii, kiedy trzeba walczyć o pamięć i nie dać prawdziwej pamięci o zbrodni zapomnieć. Oto trzy epizody z mojej działalności publicznej: Pięć lat temu przypadało sześćdziesięciolecie rocznicy tych wielkich mordów wołyńskich i ówczesny sejm wystąpił o uchwałę, która miała upamiętnić tę zbrodnię. Uchwała owszem przeszła przez sejm, ale kiedy zgłosiłem poprawkę, zgodnie z tym, co przed chwilą kolega Szczepan Siekierka powiedział, że wg profesora Szawłowskiego i uznanych autorytetów prawa międzynarodowego – to była zbrodnia ludobójstwa – miałem wtedy bardzo nieprzyjemny epizod w parlamencie. Dziś nieżyjący Aleksander Małachowski po moim wystąpieniu powiedział, że ja psuję przyszłe dobre stosunki z Ukrainą oraz nie rozumiem nauki Ojca Świętego Jana Pawła II. Epizod drugi: Jestem na Ukrainie jako przewodniczący Komisji ds. łączności z Polakami za granicą, ale już na tej części, która do Polski [II RP] nie należała, czyli okolice Baru. Piękny pomnik polskich żołnierzy legionowych, miejscowa władza przychylna Polsce i w trakcie uroczystości na bok bierze mnie miejscowy mer, pokazując trzech bohaterów Związku Radzieckiego (bo takie to było państwo) i mówi: „ Janusz, tylko jeden zginął na froncie niemieckim, dwóch zamordowała UPA. Co czynią wasze władze, że popierają na Ukrainie takie środowiska?[...]”.
Oto osoby, które wniosły najwięcej pozytywnego wkładu
do uroczystości.


Trzeci epizod. Rok 1990 – Polska odzyskuje niepodległość, za chwilę uzyskuje ją Ukraina. Jestem na spotkaniu w Związku Ukraińców w Polsce, nota bene we Wrocławiu. Można tam było słyszeć nieustanną krytykę Polski – jak Polacy prześladują Ukraińców. Ja zareagowałem bardzo ostro, [wręcz] jednoznacznie – a kłamali łącznie z tym, że kościół polski również Ukraińców prześladuje: „A gdzie wyście unitów ukraińskich ukryli, jak nie w kościele powszechnym. Dlaczego tak kłamiecie?”. Wtedy wstał pewien starszy Pan, Ukrainiec. Mówił, że prawosławny, to pewnie z Wołynia i mówi: „Panie Pośle, niech się Pan nie denerwuje. Tu najgłośniej krzyczą Ci, co mają nieczyste sumienie.”. Proszę Państwa, my musimy zacząć mówić głośno, tak jak kolega Siekierka powiedział ... [i nie stosować] poprawności politycznej, którą ja nazywam – niemoralnością i głupotą. Z tymi bowiem, którzy polskich parlamentariuszy akowców, którzy z UPA chcieli rozmawiać, rozerwali końmi, którzy mordowali dzieci i ciężarne kobiety, z takimi wszelkie rozmowy – są szczytem głupoty. To nie tylko kwestia pamięci, ale nieukaranej zbrodni. To jest zbrodnia, która dzisiaj ma afirmację państwa ukraińskiego. Jak grzyby po deszczu powstają pomniki Bandery, Szuchewycza i całej tej bandy. Jeżeli obecne państwo ukraińskie to popiera - nie całe – ale chodzi o tą warstwę, którą [z kolei] popiera Polska, to my na tym nigdy dobrych stosunków nie zbudujemy. Nieukarana bowiem zbrodnia jest zachętą do następnej zbrodnii i dlatego musimy pamiętać, walczyć o tą pamięć i nie patrzeć na tych wszystkich polityków czy polityczków, którzy nie rozumieją, że jest coś wyżej niż bieżąca kalkulacja. Jest prawda, która prędzej czy później ma decydujące znaczenie.

Następnie głos zabrał znany z ogromnej odwagi do poruszania trudnych problemów ks. Stanisław Draguła:
[...] Ojciec Święty Jan Paweł II przeprosił cały świat za grzechy kościoła katolickiego, za grzechy kapłanów. My [duchowni] też mamy swoje grzechy i grzeszki. Obecny papież Benedykt również będąc w Australii przeprosił za grzechy duchowieństwa. My się bijemy w piersi i czekamy teraz, aż duchowni greckokatoliccy, którzy są kontynuatorami tego kościoła greckokatolickiego - za zbrodnie i grzechy duchownych greckokatolickich, którzy święcili noże, siekiery i piły, jakimi zadawano te rany – będą dążyć do tego, aby uderzyć się w piersi w imieniu swojego narodu. Na to właśnie czekamy. Tak jak kiedyś biskupi polscy wyciągnęli rękę do biskupów niemieckich „Wybaczamy i prosimy o przebaczenie” [podano im ją] – ten pomnik kardynała Kominka to przypomina. Tamci jednak musieli tę rękę podjąć. Czekamy więc również na uderzenie się w piersi. [...] Ks. Prałat Peszkowski mówiąc o tym pojednaniu, mówił tak: Prawda, pamięć, prawo – osądzenie (przynajmniej symboliczne) wg prawa, przebaczenie i pojednanie. Nie należy działać odwrotnie. Dopiero po tym może nastąpić wyciągnięcie ręki przez kościół polski i dopiero wtedy zostanie ona podjęta.

Szczepan Siekierka dodał, iż duchowni greckokatoliccy z Wrocławia winni klęknąć przy pomniku pomordowanych przez UPA.Wszyscy przemawiający zostali nagrodzeni brawami. Drugą część uroczystości, która odbyła się pod pomnikiem należy uważać za udaną. Wydaje się jednak, że przyszłoby na nią więcej osób, gdyby zadbano o większe doinformowanie lokalnej społeczności, a ta z pewnością dowiedziałaby się wiele z tego, co powiedzieli przemawiający. Zadanie wygłoszenia kazania w kościele powinno było zostać powierzone również ks. Stanisławowi Dragule, wielce zasłużonemu nie tylko dla południowej części Kresów Wschodnich, z której pochodzi. To są dwie rzeczy, których tej uroczystości brakowało. Warto jednak było przybyć dla samego oddania czci ofiarom, pomodlenia się i wysłuchania wspaniałych przemówień wygłoszonych pod pomnikiem pomordowanych przez UPA we Wrocławiu.

Aleksander Szycht

<< wstecz
Liczba odwiedzin: 626642
projekt i idea : Aleksander Szycht & przyjaciele; wykonanie i obsługa inTARnet.pl; kontakt z redakcją: (kliknij tutaj)