23 lutego 2019 AKTUALNOŚCI W MEDIACH PUBLICYSTYKA Redakcja
IMPREZY PUBLIKACJE LITERATURA MULTIMEDIA GALERIA
Lista artykułów
2008-05-01
Polityczne uproszczenia a terroryzm polityczny wobec Polski i Polaków
Rosja stara się podzielić Ukrainę.” - to zdanie można usłyszeć jako argument dla propagowania milczenia o zbrodniach OUN-UPA. Usiłowanie ze strony Rosji by podzielić Ukrainę jest prawdopodobne.
Weźmy jednak pod uwagę, że powyższa kwestia staje się pretekstem w rękach ukraińskich nacjonalistów, by zmusić nas do zaakceptowania wszystkiego, czego tylko sobie życzą, aż do ostatecznego rzucenia nas na kolana. Nasi ojcowie i dziadowie nie po to walczyli z Sowietami lub z dominacją tychże przed 1989 rokiem, by zastąpić ich nowym „wielkim bratem” w postaci pomarańczowo-brunatnej Ukrainy. Nie możemy się zgodzić, by po zrzuceniu kilkudziesięcioletniego sterowania i wpływów sowieckich czy rosyjskich - jak kto woli ulegać stałej interwencji z zewnątrz kogoś jeszcze innego.
 Jeśli ktoś walczy przeciwko jakimkolwiek wytycznym celom nacjonalistów ukraińskich, jest oskarżany, że szkodzi umacnianiu się Ukrainy. Jeśli ktokolwiek próbuje unaocznić skandale związane z ekscesami, jakimi jest walka przeciw prawdzie historycznej lub jeżeli podejmuje się pokazania skandali związanych z antypolskimi wystąpieniami możne usłyszeć zarzut, że pomaga w rosyjskim dzieleniu Ukrainy przeciw polskiej racji stanu. Akceptacja i wieczne usprawiedliwianie tych, którzy swoim zachowaniem uderzają w nią ma być niby polską racją stanu.

Czy Polacy spierając się z jednym przeciwnikiem i podkreślając swój honor mają swobodnie akceptować poniżanie przez kogoś innego tylko dlatego, że również nie lubi tego drugiego?

Zły to pomysł chowania się pod „brudną banderowską rynnę”, aby schronić się przed post-sowieckim deszczem. Nieważne, że jest na niej napis „Schroń się tu”. Nasza inteligencja nie zwalnia nas od spostrzeżenia, że poprzez straszenie nas Rosją zwasalizować może nas również ktoś inny. W naszym własnym interesie leży niezależne myślenie, stworzenie sobie własnego schronienia i bycie niezawisłym nie tylko od Rosji, ale i od innych państw.

Niemcy pod koniec wojny naigrywali się z Polaków, że nie chcieliśmy oddać Gdańska a „teraz” musimy oddać 50% Polski. Tyle rzeczywiście straciliśmy. Biorąc zaś pod uwagę powierzchnię państwa w kilometrach kwadratowych, po dołączeniu ziem odzyskanych straciliśmy 20%. De facto nasi niemieccy przeciwnicy mieli w tej kwestii rację, co nie znaczy, że trzeba im było Gdańsk oddawać. Gdy powiedzieli tą prawdę przestali być przeciwnikami. Chodzi więc o to, by zaciekle broniąc się przed zakusami kogoś, kogo uważamy za wroga i którego ruchy i demonstracje przyjaźni są zawsze fałszywe, nie oddać się jak ofiara innemu znacznie łatwiej.
Deklaracje przyjaźni polsko-ukraińskiej w wydaniu ukraińskich nacjonalistów przypominają takie same patetyczne i puste frazesy dotyczące przyjaźni polsko-radzieckiej z przeszłości.

Co mamy zrobić, by nie „podzielić Ukrainy”? Czy popierać ludzi, którzy nas nienawidzą i mają wieczne pretensje oraz roszczenia (np. finansowe)? Godzić się na stawianie pomników także na naszym terytorium tym, którzy mordowali Polaków, i wystrzegać się zbyt wyraźnych (lub w ogóle) upamiętnień naszych rodaków –ofiar UPA? Pozwolić, by nacjonaliści ukraińscy robili, co chcą w Przemyślu, Rzeszowie czy Chełmie, akceptując jednocześnie terroryzowanie naszej mniejszości na Ukrainie? Przechodzić do porządku dziennego i nie obrażać się, gdy pomarańczowo-brunatna Ukraina w ślad za Rosją po pomarańczowej rewolucji wprowadza embargo na polskie mięso, a sama wszelkie energiczne rozmowy Donalda Tuska na rzecz interesów gospodarczych z Rosją nazywa „zdradą Ukrainy”? Akceptować naruszające prawa człowieka, napady ukraińskiej milicji na polskie banki, dzięki którym przejmują wszelkie dane klientów, nazywając to nalotem „milicji podatkowej”? (Kto zagwarantuje, że najazd nie spowodował ujawnienia wewnętrznych, prywatnych polskich danych, których ujawnienia państwo polskie nie chciało i miało do tego pełne prawo? Czy ktoś zapewni dla naszego spokoju, że przechwycenie takich danych nie było celem rajdu?) Mamy milczeć na żądanie odszkodowań w sprawie akcji Wisła - płacąc posłusznie, tak samo, jak mamy milczeć o zbrodniach OUN?

Zaiste tylko rozbestwianie nacjonalistów ukraińskich i coraz większe pozwolenie na ich rozzuchwalanie - oto co spowoduje brak oskarżeń, że to niby osłabiamy „jedności Ukrainy”, lub propagujemy „wpływy rosyjskie na Ukrainie” etc. Gdyby to strona polska pozwoliła sobie na cokolwiek podobnego do tego, co wyczyniają nacjonaliści ukraińscy, w stosunku do niej podniósłby się wielki krzyk. My sami natomiast boimy się krzyczeć. Czy już jesteśmy zwasalizowali, czy jeszcze nie?

Niektórzy mówią, że jest za wcześniej na traktowanie nacjonalistów odpowiednio do ich przewin „Ukraina dopiero się tworzy” (cały czas nieprzerwanie od wielu lat), „musi okrzepnąć”, „scalić się”, „Nie czas więc na surowsze traktowanie, a trzeba praktykować nadal wyrozumiałość”, „Jeszcze nie pora na ekspiację zbrodnii”.

Myślę, że na wspomniane sprawy nie tylko nie jest za wcześnie, ale jest zdecydowanie późno. Już teraz nazywa się ulice imionami tych morderców Polaków, stawia się im pomniki oraz wpisuje do podręczników jako bohateroów. W tym momencie nacjonaliści starają się utrwalić kult ludzi szczerze Polski i Polaków nienawidzących. Mamy zapewne czekać, aż zrobią w tym większe postępy, i to niby będzie dla nas korzystniejsze. Ukraina będzie się dla naszych uszu tworzyć, scalać, wzmacniać i sto lat – przez tyle lat będziemy to słyszeć, gdy zajdzie taka potrzeba. Chodzi tylko o kwestię dania czasu na okrzepnięcie fałszów historycznych i przerobienia społeczeństwa na modłę nacjonalistów. Ukraina potrzebuje naszej pomocy nie później - tylko natychmiast, ma bowiem bardzo mało czasu. Nie możemy tej pomocy zaniechać, jeśli chcemy, aby była naszym głównym strategicznym partnerem.

Społeczeństwo polskie i ukraińskie jest w dużym niebezpieczeństwie. Nie można liczyć na to, że jeśli zwierzę zakażone wścieklizną dostanie czas, to się uspokoi lub samo zdechnie. Niestety, jest bardziej prawdopodobne, że raczej pozaraża ludzi. Polacy i Ukraińcy mogą się więc stać ofiarami tej zwłoki. Ciekawe, co dla nas zaplanowali jeszcze miłośnicy UPA gdy tylko okrzepną i gdy scalą ze sobą społeczeństwo ukraińskie? Już teraz bowiem w wielu sprawach musimy się im podporządkowywać.



Aleksander Szycht

<< wstecz
Liczba odwiedzin: 626570
projekt i idea : Aleksander Szycht & przyjaciele; wykonanie i obsługa inTARnet.pl; kontakt z redakcją: (kliknij tutaj)