23 lutego 2019 AKTUALNOŚCI W MEDIACH PUBLICYSTYKA Redakcja
IMPREZY PUBLIKACJE LITERATURA MULTIMEDIA GALERIA
Lista artykułów
2008-04-22
Upowcy jak piranie...
Jak zrobić z UPA bohaterów, gdy, pomimo usilnych prób, nie uda się zdjąć z niej brzemienia ludobójstwa...
Z Wikipedii: "Na temat krwiożerczości piranii krąży wiele fantastycznych opowieści. Szczególnie w powieściach przygodowo-podróżniczych autorzy opisują pożeranie dużych zwierząt lub ludzi w ciągu kilku minut, z dokładnym "oczyszczeniem" szkieletu z części miękkich. [...] Rany zadawane przez piranie są bardzo głębokie i bolesne oraz silnie krwawią. [...] Bardzo efektownie [jednak A.S.] prezentują się piranie w dużych basenach o objętości kilku tysięcy litrów, w ogrodach zoologicznych lub w prywatnych kolekcjach." Z piraniami jest jak z szowinistycznymi ideami UPA: Można spróbować je hodować ale bezpieczniej oglądać w ogrodzie zoologicznym.

Gdy zawiodą wszystkie próby stworzenia wrażenia, że pod względem zbrodniczości „Polacy byli nie lepsi” - okaże się, że UPA, tak w masowej, jak i charakterystycznej, czy oryginalnej polityce likwidowania innych narodowości w południowo-wschodniej Polsce była monopolistką. Cóż wtedy uczynić, by móc oddawać hołd zbrodniarzom i swobodnie propagować ich kult, kreując na bohaterów?
Zawsze można powiedzieć „UPA wprawdzie popełniała błędy, ale...” (np. „walczyła o wolność”).
1) Co do pierwszego wyrażenia, to trzeba stwierdzić, że tych błędów było grubo ponad sto tysięcy i takie sformułowanie brzmi niedorzecznie. Zakładać należy oczywiście, że zabicie nawet jednego bezbronnego człowieka dla osoby wypowiadającej taką opinię to po prostu błąd. Wiadomo, że UPA wymordowała ok. 3-krotnie więcej cywilów, niż sama liczyła. Na jednego upowca przypadają więc trzy niewinne ofiary. W normalnych armiach za zbrodnie wojenne karano śmiercią – w UPA wręcz je nakazywano. Jak więc można zaliczać tych ludzi w poczet żołnierzy, między weteranów? Tutaj pojawia się usprawiedliwienie: Skoro czerwonoarmiści już mają uprawnienia kombatanckie, to UPA też je powinna mieć. Co by jednak nie mówić, to krasnoarmiejcy prócz grabieży, gwałtów, zniewalania i zbrodni wojennych de facto przeważnie zajmowali się walką z uzbrojonym przeciwnikiem - często nie gorzej uzbrojonym i wyszkolonym oraz nierzadko dorównującym liczbą żołnierzy. UPA natomiast parała się głównie mordowaniem ludności cywilnej. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że banderowcy zabili kilkakrotnie więcej bezbronnych cywilów (większej części kobiet i dzieci), niż uzbrojonych przeciwników, można zobaczyć na czym polegały działania tej formacji. Ilustruje to, jakimi działaniami na co dzień zajmowała się omawiana organizacja.

Załóżmy nawet, by uwzględnić nieścisłości statystyczne, że jakiś upowiec zamordował jedną, a nie trzy osoby. Czy zmienia to cokolwiek w kwestii, że chce mieć obecnie z tego zaszczyty? Wyobraźmy sobie, że tą jedną osobą mogłaby być młoda dziewczyna, zgwałcona i w okrutny sposób zamordowana nożem, bądź jakieś dziecko zabite siekierą. Mógłby być to również 90-letni dziadek zakłuty kilkunastoma ciosami bagnetem, a względnie nawet młody mężczyzna w sile wieku, który nie miał broni i tylko chciał przeżyć, bądź pragnął ocalić rodzinę. Tortury przed śmiercią i znęcanie się wojaków UPA pomijam, by nie „epatować okrucieństwem”. Czy zabicie jednej z tych osób jest po prostu błędem? Można wprawdzie powiedzieć: „Choć zgwałcił i zabił tą dziewczynę, to jednak zrobił też dużo pożytecznych rzeczy i o tym jego czynie nie można mówić, ponieważ to go denerwuje i pewnie się obrazi”. Czyż podobne sformułowanie nie brzmi śmiesznie? UPA i jej wielbiciele prezentują właśnie taką logikę. Nikt już nie postuluje ścigania zbrodniarzy UPA. Nie są tym jednak usatysfakcjonowani, ponieważ chcą być bohaterami.

2) Biorąc pod uwagę wyrażenie: „walczyli o wolność” nie wiadomo, na ile walczeniem o wolność jest wprowadzanie krwawego terroru i likwidacja każdego rodaka, który ma inne poglądy. Walką o wolność nie jest również traktowanie innych walczących o wolność jako konkurencji. A takie zachowanie jest esencją charakterystyki UPA. Brak wolności wyboru (pomijając zakazy kodeksu prawnego i moralnego) wolnością nie jest – jest niewolą.
Weźmy pod uwagę alternatywne wyrażenia „UPA to nie tylko zbrodnie ale...” np. „walka z Sowietami”.

3) Cokolwiek mordercy robiliby oprócz dokonywania zbrodnii, nie ma to najmniejszego znaczenia. Jeśli kryminalista prócz zabijania sadziłby kwiatki, chyba jednak związek ogrodników nie protestowałby mówiąc, że oprawca także wiele wniósł do ogrodnictwa. Jest to kwestia uczciwości.

Jeśli jakaś organizacja 90% czasu przeznacza na mordowanie, zawsze można powiedzieć, że jej działanie to nie tylko zbrodnie. Faktycznie, istnieje jeszcze te 10% innego postępowania. Należy zadać jednak pytanie: Czemu służy zwracanie uwagi na to pomniejsze działanie?

Wyrażenie, że banderowcy „także walczyli z Sowietami” nie wytrzymuje również krytyki, która uwzględnia skalę tej walki i porównuję ją ze skalą zbrodni, jakiej dokonali.

Gdy wszystkie ze wspomnianych stereotypów zostaną obalone, pozostaje ostatni desperacki akt obrony „bohaterów” z UPA. Jest to litość: „A na kogo innego się mają [Ukraińcy] powoływać?”. W tym momencie nie wiem, czego wypowiadający te słowa oczekuje? Czy tego, że nagle Ci walczący o upamiętnienie zamordowanych kobiet i niemowląt „zrozumieją”, tj. zmienią zdanie i powiedzą „A, to co innego”, „W takim razie to jednak też bohaterowie”, „Sława”? Nie byłoby to chyba normalne, jeśli taki argument miałby znaczenie. Rzecz jest o tyle charakterystyczna, że część osób, które szafują takimi bzdurami, głosi jednocześnie, jak wielka, rozległa i bogata jest tradycja oraz kultura ukraińska. Są to pojęcia sprzeczne.

Równie dobrze byłoby można zadać pytanie: Na kogo mają się powoływać w drugiej wojnie światowej Niemcy? Oni też w tym okresie historycznym nie mają zbyt dużo postaci do naśladowania. Nie wiadomo jednak, czy wypowiadającym wspomniane usprawiedliwienie chodzi o deficyt bohaterów w ukraińskiej historii w ogóle? Niemcy bowiem mieli dużo innych sławnych ludzi, wpisujących ich do europejskiej historii. Ogół tego społeczeństwa nie potrzebuje desperacko się odwoływać do Wehrmachtu, czy SS. Oczywiście gdyby chcieli to zrobić, mogliby mówić, że choć formacje te popełniały błędy, to mają zasługi antysowieckie i, gwoli sprawiedliwości, również byłaby to prawda. Gdy się jednak weźmie pod uwagę kontekst działań wojennych np. w Rosji, to antysowieckie zasługi giną w odmętach zbrodni.

Dobrze, że historia brytyjska jest niezwykle bogata i zaowocowała wieloma sławnymi postaciami oraz bohaterami narodowymi. Prócz zainteresowań dziejami Kuby Rozpruwacza przeciętny Anglik nie musi robić z niego bohatera, a tym bardziej próbować opierać na nim swoją tożsamość. Aż strach pomyśleć, że mogłoby być inaczej.

Wydaje się jednak, że można znaleźć pewne postacie, czy grupy ludzi w historii, na których przeciętny Ukrainiec mógłby opierać własną tradycję i które nie są sprzeczne z normami etycznymi oraz promowaniem wśród młodych pokoleń zasady „Cel uświęca środki”, jaka nieodłącznie przyświecała ludobójstwu dokonywanemu przez OUN-UPA.

Aleksander Szycht

<< wstecz
Liczba odwiedzin: 626579
projekt i idea : Aleksander Szycht & przyjaciele; wykonanie i obsługa inTARnet.pl; kontakt z redakcją: (kliknij tutaj)