12 grudnia 2017 AKTUALNOŚCI W MEDIACH PUBLICYSTYKA Redakcja
IMPREZY PUBLIKACJE LITERATURA MULTIMEDIA GALERIA
Lista artykułów
2012-11-04
Grając dla Polski sprzedajesz Litwę?!
Nowy hit polskojęzycznego Delfi. Litewski portal, pokazywał już roznegliżowane tyłki. Popularyzował litewskie poglądy, zawinięte w polski papierek. Teraz ma dla młodych Wilniuków coś innego.
Jedno ze zdjęć z Delfi,
ilustrujące omawiany artykuł.
Pisałem niedawno, że spora część polskiej młodzieży, nie tylko zresztą wileńskiej, ale także - tej zamieszkującej teren kraju praktycznie, niestety nie posiada aparatu krytycznego, pozwalającego jej zweryfikować zgodność danej opinii z rzeczywistością. W tym właśnie widzę dla niej zagrożenie i możliwość przyswajania opinii, nie do końca opartych na rzeczywistej wiedzy, lecz jej pozorach, takie poglądy rzekomo uwiarygadniających. Człowiek uczy się krytycznej oceny najskuteczniej, gdy posiądzie wiedzę na temat jakiejś rzeczywistości, a później widzi to przedstawione gdzieś - zupełnie inaczej. Poznaje wtedy coś takiego jak fakt istnienia manipulacji.
 Moim zdaniem poglądy większości litewskich polityków oparte są bądź, bez złej woli, na niewiedzy, bądź świadomej manipulacji. A z poglądami właśnie litewskich polityków spotykałem się na Pl.Delfi.lt, noszącego miano przeznaczonego dla Polaków. Przy czym spodziewałem się, że będą one odrobinę bardziej filtrowane. Były jednak bardzo dobitne. Wydaje mi się, że teraz już to się zmieniło i tak właśnie jest. Zdarza się, więc, że czytam informacje z tej istotnej puli, tj. kwestii walki Polaków o swe prawa, bez większego oburzenia. Sytuacja poszła więc odrobinę w pozytywną stronę. To nie znaczy, że litewskiemu portalowi już zaufałem.

Uboższe polskie portale stać na dużo większą obiektywność

Nieporównywalnie bardziej ufam Wilnotece czy Kurierowi Wileńskiemu. Nie są to jednak media, ze względu na szczupłe finanse i zbyt słabą polską pomoc - tak szybkie, w udzielniu informacji jak Delfi. Co w tych dwóch wymienionych i rzeczywiście polskich portalach podziwiam, to to, że potrafią nieść obiektywną informację. Mam na myśli informowanie bez emocji i rzetelnie o ruchach antypolskich polityków, w rozmaitych sprawach, które bezpośrednio Polaków na Litwie nie dotyczą – bez prześmiewania, na poważnie. To trochę wygląda tak, jakby nadal ich, jako ludzi, ale i mężów stanu (!), szanowali, po chrześcijańsku, dla ateistów po ludzku poprostu.

Mnie dla kłamców, oszustów, polonofobów, w ogóle szowinistów, manipulatorów - wszelkiej maści - trudno, co przyznam, jako dla mężów stanu (Tu podziw dla KW i Wilnoteki) zachować szacunek. Staram się mieć do nich szacunek, jako do drugiego człowieka, który błądzi, co i tak, ze względu na ludzką ułomność niekiedy w katastrofalnych sytuacjach, gdy bardzo boleśnie i niesprawiedliwie krzywdzą innych - bywa niełatwe. Pogarda jednak może się przerodzić w nienawiść, a ta ostatnia jest cechą ludzi złych lub dobrych, lecz schodzących na złą drogę. Uznanie dla obu polskich mediów jest tym większe, gdy się bierze pod uwagę kampanie w litewskich mediach, polegające na wyszydzaniu czy opluwaniu polityków AWPLu, zwłaszcza Waldemara Tomaszewskiego, którego traktowano wyjątkowo podle i niesprawiedliwie.

Kampania przyciągania młodych Wilniuków - tyłkami i jednocześnie ośmieszania ich – zawiodła

Pierwotnie widząc na Pl.Delfi.lt - raz po raz zgrabne tyłki pań w bikini - myślałem sobie, być może niesprawiedliwie: „Ach ci Litwini dużo bardziej rozpuszczeni niż wileńscy Polacy chcą zepsuć naszą młodzież.”. Jednakowoż dowiedziałem się, z jednego z artykułów na Wilnotece, że w taki sam sposób mogą myśleć litewscy internauci, wchodzący na Delfi, którzy nie znają polskiego, robiący to z czystej ciekawości i myślą: „polscy erotomani”. W taki to sposób litewski portal mógł przyczyniać się do wzajemnych polsko-litewskich nieporozumień i fałszywych stereotypów.

Ciekawie wygląda to przy eksponowaniu innej na tym portalu informacji, jakoby polsko-litewskie „nieporozumienia” były wyłącznym efektem wzajemnego nie znania się Polaków i Litwinów, braku wymian młodzieży i hulających stereotypów. Temu właśnie - oddolna ekipa specjalistów, siejąca wielką miłość, poprzez integrację miałaby zapobiec i zawstydzić kłócących się polityków (chciałbym napisać „bikiniarzy”, bo ta kampania kojarzy mi się z z komunistycznymi kronikami PKF). Tymczasem to robienie wody z mózgu, bo nieporozumień nie ma, jest natomiast jednostronna dyskryminacja mniejszości polskiej na Litwie - przez litewskie władze. Temuż zdecydowali się przeciwstawić, dopiero po dwudziestu latach, zmuszeni nagle do tego protestami polscy politycy, choć nie bardzo im się chce, toteż więcej mówią niż robią. Zaznaczam, że nie piszę o wszystkich, bo znam i takich, którym sprawa bezinteresownie leży na sercu, ale to mniejszość.

Dla przeciwwagi, przy stronie polskiej jest i grupa rodzimych Kupidynów, siejąca bezwarunkową miłość ponad ludzką krzywdą, która ich bezpośrednio nie dotyczy. Jednak informowanie o niej psuje im romantyczną atmosferę, gdy akurat przy grze w butelkę, przychodzi im kolej na całowanie tych litewskich znajomych, z którymi znajomość jest dowodem na światowość i członkostwo w elytach (Ci właśnie chcą zawstydzić bikinarzy). Po drugiej zaś stronie waśni od wielu lat byli litewscy politycy (i nie tylko politycy), zaciskający mniej lub bardziej na szyi pętle litewskim Polakom. Oto właśnie prestiżowi znajomi polskich Kupidynów, będący dowodami tych ostatnich na ich otwartość, humanizm (?) i walkę z szowinizmem (polskim tylko niestety). Tyłki jednak, kuszące strzały amorków zniknęły, dojrzałem nawet ewangelizacyjny artykuł księdza, a i akurat właśnie z Delfi dowiedziałem się, że inny polski duchowny uderzył w warszawską latarnię.

Wywiad z Ryszardem Rekściem – manipulacja Delfi, czy próba pokazania, że granie dla Polski to zdrada Litwy? A może jedno i drugie?

Przyznam, że o ile zarzut o brak lojalności wileńskich Polaków, wobec państwa litewskiego, wysunięty tylko dlatego, że bronią się przed jego administracyjnymi szykanami był głupi, teraz czytając wywiad z wileńskim sportowcem trochę się zdziwiłem. Dla mnie dowodem na przywiązanie litewskich Polaków do Republiki Litewskiej są choćby wspomniane publikacje Kuriera Wileńskiego czy Wilnoteki, ale i rozmowy z Wilniukami. Jednakowoż przywiązanie i lojalność do państwa litewskiego, nie tylko nie neguje odpowiedniej lojalności wobec macierzy, ale wręcz powinna ona istnieć co najmniej w tej samej ilości. Dla litewskich szowinistów i propagandystów zawsze będzie to sprzeczne.

Dla mnie nie będzie niczym dziwnym i godnym potępienia, jeśli Niemiec z Opolszczyzny zagra w niemieckich barwach, także przeciw Polsce (jego prawo). Gorzej znoszę taką grę własnych rodaków z kraju, czy emigracji. To mi się nie podoba. Jednak ludzie mają prawo wyboru, mogę się na to zżymać, mieć żal do rodziców, ich wychowania, świadomości, ale nie mam prawa odsądzać takiego człowieka od czci i wiary, tylko dlatego, że wybrał nie tak, jak ja bym to zrobił. To jego wybór i jego prawo. Nie mam prawa wtrącać się w wolność jego wewnętrznych wyborów. Ci więc, „światli” którzy nawołują o „niewtrącanie się w sprawy państwa litewskiego”, a ma to następować poprzez próbę wsparcia dyskryminowanej na Litwie ludności polskiej - są arcyhipokrytami. Pozwalają wtrącać się innemu człowiekowi we wnętrze i życie drugiego, łamiąc jego prawo do decyzji i samookreślenia się, nawet w jego własnym życiu. A to przecież podstawa praw człowieka.

O czym jednak informuje nas Delfi? Nigdy nie sprzedam Litwy. Takim tytułem opatrzony jest wywiad z Ryszardem Rekściem. Zaraz po nim w nagłówku zobaczyłem: Obecnie na topie jest kupowanie sportowców, ale to nie dla mnie, bo jestem patriotą. […] W wyborach oddałem swój głos na AWPL, czyli na swoich. Zwracam uwagę na zbitkę wyrażeń na początku: Nigdy nie sprzedam Litwy […] bo jestem patriotą. Zaciekawiony przeczytałem całość, szukając fragmentu właśnie, z tym zdaniem, zastanawiając się, co on tak naprawdę znaczy. I dalej jest mowa o graniu w polskich barwach (!). Czyżby z tego wynikało, że granie w polskich barwach to brak litewskiego patriotyzmu u litewskich Polaków? Chyba większego dopasowania do polityki litewskich szowinistów być nie mogło...

To ci właśnie wszelką miłość do macierzy, próby zachowania własnej tożsamości wileńskich Polaków, nazywają zdradą, czy brakiem patriotyzmu. Dowodem na wierność Litwie są dopiero wiernopoddańcze deklaracje Katarzyny Andruszkiewicz i dumne, publiczne przyzwolenie dziewczynki na depolonizację. Szowiniści chcieliby oba kraje rozdzielić. Jeśli byłby one bliskie to nikt nie miał by nic przeciwko, by także Polak z macierzy grał w litewskich barwach i odwrotnie, przy czym o sprzedawaniu się krajowi obcemu mam to samo zdanie, negatywne. To jednak dwie różne sprawy, których mylić nie można.

Sądzę jednak, że Delfi mogło dokonać manipulacji, bo z oryginalnego fragmentu wynika zupełnie co innego niż z tytułu i nagłówka, cytuję: Czy rozważałeś o emigracji? - pada pytanie. Odpowiedź: Tak pojawiły się takie myśli. Trenerzy z Polski często na wpół żartem pytali: „Dlaczego występujesz w barwach litewskich, a nie polskich”. Zawsze odpowiadałem, że jestem patriotą, ale wielka suma może poderwać wiarę w patriotyzm. Teraz na topie jest kupowanie sportowców, ale to nie dla mnie. Chcę walczyć, dla sportu, dla Litwy, nie zamierzam sprzedawać się..

Otóż dla mnie oba fragmenty niekoniecznie są równoznaczne. Moim zdaniem, Ryszard Rekść mówi jednak o polskim patriotyzmie (co nie neguje przywiązania do Litwy i patriotyzmu litewskiego, jak to i Mickiewicz równoległego z miłością do Polski), ale (ten wyraz mógłby być kolejnym potwierdzeniem) woli grać w barwach litewskich, zaś wielka suma dla jego kupna mogłaby podważyć, że nie jest to patriotyzm autentyczny, a Polsce po prostu się sprzedał (i tak zapewne twierdziliby litewscy szowiniści), ponadto chciałby biegać dla kraju, w którym żyją litewscy Polacy i w którym się wychował. Ja również nie popieram sprzedawania się, a co najwyżej wybory zgodne z własnym sumieniem i tożsamością.

Dla mnie fragment ten wcale nie oznacza, że granie w polskich barwach jest sprzedaniem Litwy i czymś negatywnym. A tak można by zinterpretować tytuł i nagłówek. Tyle, że zdanie tytułowe „Nigdy nie sprzedam Litwy” w swoim kształcie nigdzie w wywiadzie niżej nie pada (!). Jest to coś co wygląda jak cytat, ale faktycznie jest to interpretacja fragmentu i to najprawdopodobniej zła. Wyjaśnić sprawę mógłby sam sportowiec, albo Delfi posiadające jakieś dodatkowe fragmenty nagrania. Jeśli byłoby jednak inaczej (co odrobinę mniej prawdopodobne), to byłoby to nam Koroniarzom niemiłe. Dlaczego? Nam Koroniarzom bowiem, polscy Kupidyni wmawiali, że Polaków na Litwie należy poświęcić - choć tak naprawdę chodziło im o słowo sprzedać - w imię dobrych stosunków polsko-litewskich. Pomimo trudów nigdy ich nie sprzedamy i tej samej postawy oczekujemy od Polaków na Litwie - wobec nas i kraju macierzystego, niezależnie od barw dla których grają.

Niedawno z kwaśną miną litewscy szowiniści przyjęli sukces AWPLu, choć próbowali go przedtem uniemożliwić, choćby poprzez nowy podział okręgów. Jednocześnie tym samym pragnęli udowodnić we wcielonych do litewskich, etnicznie polskich okręgach, że głos oddany na tę partię, to głos stracony. Teraz gdy ich plany legły w gruzach, mogą próbować oddziaływać na postawy tych, którzy na AWPL głosowali. Mogą wciągać ich we własne tryby myślenia, które są prostą drogą do konfliktu z własną, polską tożsamością. Niezależnie od tego czy Delfi zmanipulowała fragment wywiadu, czy nie, może próbować na ten elektorat, w ten właśnie sposób wpływać.

Aleksander Szycht

Link do artykułu Delfi:

http://pl.delfi.lt/kultura/kultura/reksc-nigdy-nie-sprzedam-litwy.d?id=59900681

<< wstecz
Liczba odwiedzin: 611483
projekt i idea : Aleksander Szycht & przyjaciele; wykonanie i obsługa inTARnet.pl; kontakt z redakcją: (kliknij tutaj)