18 października 2017 AKTUALNOŚCI W MEDIACH PUBLICYSTYKA Redakcja
IMPREZY PUBLIKACJE LITERATURA MULTIMEDIA GALERIA
Lista artykułów
2012-06-03
Wykorzystywanie pięknej idei do fałszu historii
Idea uhonorowania „sprawiedliwych Ukraińców”, ratujących Polaków przed okrutną śmiercią z rąk ludobójczej OUN-UPA od dawna była jednym z niespełnionych pomysłów Kresowian…
Izraelski medal sprawiedliwych.
Niestety pomysł przejął ktoś inny. To tragedia – bynajmniej nie dlatego, że sprawą zajęło się inne środowisko, lecz hasło pod którym ją realizuje w sposób bezprecedensowy wykrzywia wizję historycznej rzeczywistości. Wcześniej sam pomysł środowiska kresowe zaczerpnęły z pięknej inicjatywy izraelskiego parlamentu oraz Instytutu Yad Vashem – honorowania ludzi, którzy z narażeniem własnego życia ratowali Żydów przed Niemcami oraz ich pomocnikami, podczas II wojny światowej. Niestety do realizacji pomysłu zabrakło jak zwykle pieniędzy i woli ze strony jakiejś silniejszej instytucji, która mogłaby temu patronować. Potężnym problemem był również fakt, że ratujący Polaków Ukraińcy, po latach błagali pomysłodawców, by wobec heroizacji zbrodniarzy z UPA publicznie nie ujawniać faktu, iż kiedyś ocalili Polakom życie.
 Niestety pomysł przejął ktoś inny. To tragedia – bynajmniej nie dlatego, że sprawą zajęło się inne środowisko, lecz hasło pod którym ją realizuje w sposób bezprecedensowy wykrzywia wizję historycznej rzeczywistości. Wcześniej sam pomysł środowiska kresowe zaczerpnęły z pięknej inicjatywy izraelskiego parlamentu oraz Instytutu Yad Vashem – honorowania ludzi, którzy z narażeniem własnego życia ratowali Żydów przed Niemcami oraz ich pomocnikami, podczas II wojny światowej. Niestety do realizacji pomysłu zabrakło jak zwykle pieniędzy i woli ze strony jakiejś silniejszej instytucji, która mogłaby temu patronować. Potężnym problemem był również fakt, że ratujący Polaków Ukraińcy, po latach błagali pomysłodawców, by wobec heroizacji zbrodniarzy z UPA publicznie nie ujawniać faktu, iż kiedyś ocalili Polakom życie.

Powyższe powody sprawiły, iż rosła zwłoka w odniesieniu do realizacji tego pomysłu. Jak się teraz okazuje było to zgubne. Pomysłem zainteresował się Ośrodek Brama Grodzka – Teatr NN z Lublina i wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie hasło, którym się posługują. Zadaniem jakie deklarują jest bowiem: Ukazywanie Ukraińców ratujących Polaków i Polaków ratujących Ukraińców w czasie zbrodni na Wołyniu w 1943 r. i podczas akcji odwetowych, a przez to budowanie pojednania obu narodów. Choć interesuje nas najbardziej treść, to abstrahując od niej – samo hasło ułożone jest dość nieostrożnie.

Gdyby zdanie brzmiało np : Ukazywanie Ukraińców ratujących Polaków i Polaków ratujących Ukraińców, w czasie zbrodni dokonywanych przez nacjonalistów ukraińskich i podczas akcji odwetowych w latach 1939-1947 […] zawierałoby w sobie historyczną manipulację, ale nie ocierało się o groteskę. Hasło bowiem można by zinterpretować, że Polacy ratowali Ukraińców na Wołyniu przed akcjami odwetowymi w 1943 roku, co już nie jest nawet tragiczne, lecz tragikomiczne. 16% procent Polaków żyło na Wołyniu przed II wojną światową. Podczas pierwszej okupacji sowieckiej objęły ich wywózki. Następnie ukraińscy nacjonaliści zaskoczyli ich swoimi ludobójczymi akcjami, mordując co najmniej 60 tysięcy, część zdołała zbiec, zaś polskie podziemie było kompletnie na to nieprzygotowane, zresztą na Wołyniu praktycznie nie istniało. Uciekinierów wywożono na roboty do Niemiec.

Teraz niech organizatorzy wytłumaczą, w jaki sposób Polak, jeszcze przed powstaniem 27 Dywizji Wołyńskiej AK w 1944 roku, (która pomimo domniemanych wyjątków nie zajmowała się dokonywaniem odwetów, lecz walką z UPA dla odblokowania miejsc koncentracji i wykonania głównego zadania walk z Niemcami podczas akcji „Burza”), był w stanie uratować Ukraińca w roku 1943 podczas ludobójczej rzezi dokonywanej na ludności polskiej na Wołyniu. Oczywiście prócz nagradzania ludzi ratujących Żydów przed Niemcami, możemy się zastanawiać, nad szukaniem Żydów, którzy np. ratowali Niemców podczas II wojny światowej. Głupie? Ależ dlaczego? Wszak Żydzi mieli możliwość ratowania Niemców podczas masowych ucieczek z obozów zagłady, np. z Sobiboru, gdzie niemieccy oprawcy faktycznie ginęli. Skończmy jednak z ironią, dotyczącą życzeniowej teorii wzajemnego ratowania Polaków i Ukraińców w 1943 roku.

Załóżmy, że organizatorom chodziłoby o wzajemne ratowanie się w latach 1939-1947 oraz geograficznie całość terenów Kresów Południowo-Wschodnich, kiedy (i gdzie) to faktycznie odwety na Ukraińcach ze strony polskich formacji, bądź pojedynczych osób miały szansę wyraźnie zaistnieć.
Po pierwsze musimy wtedy zwiększyć liczbę polskich ofiar do co najmniej stu kilkudziesięciu tysięcy, według najnowszych danych, uwzględniając większą rozpiętość czasu i terenu (zaznaczę: Polscy i ukraińscy historycy podczas seminariów Polska-Ukraina – Trudne pytania, stwierdzili, że polskich ofiar OUN było do 90 tysięcy, zaś ukraińskich ofiar odwetów polskiego podziemia kilka tysięcy). Zwiększmy teraz sztucznie liczbę ofiar ukraińskich do nawet kilkunastu tysięcy, aby nie zostać posądzonym o jednostronne powiększenie liczby, choć zwracam uwagę, że doliczono się więcej jedynie ofiar polskich. Teraz niech pracownicy ośrodka podzielą np. 120 tys. polskich ofiar (nie biorę pod uwagę dość wiarygodnych i nieco wyższych danych) na ok. 50 tys. członków formacji firmowanych przez OUN (w tym, prócz Ukraińskiej Powstańczej Armii, SS-Galizien z odłamu mielnikowców) oraz pomoc zwykłych Ukraińców, we wsiach w latach 1939-1947.

Następnie zróbmy operację odwrotną dzieląc kilka lub kilkanaście tysięcy ukraińskich ofiar polskich odwetów w latach 1939-1947 między Armię Krajową o liczebności 300-400 tysięcy (w zależności od danych), Narodowe Siły Zbrojne 80-100 tys. ludzi lub inne mniejsze formacje podziemia. Do tego musielibyśmy doliczyć formacje komunistyczne. Wliczam celowo całą Armie Krajową i całość innych formacji, także z regionów zachodnich, bowiem były one w stanie tak jak np. OUN-UPA przerzucać swoje oddziały. Z tych wyliczeń wynika wyraźnie – które formacje zajmowały się mordowaniem, a wręcz było ono dla nich regułą, zaś dla których były to wyłącznie nieliczne wyjątki.
Czy autorzy hasła zdają sobie w ogóle sprawę, że propagując je fałszują historyczną rzeczywistość, stawiając znak równości między polskim a ukraińskim podziemiem i tym samym sugerując, iż rzekomo prowadziło tę samą politykę mordu, poprzez odwety? W ten sposób rehabilitują również ludobójców z UPA – wszak mogą być oni bohaterami, skoro polskie formacje, które niby tak samo mordowały już ten status mają.

Nie twierdzę, że nie istnieją jacyś Polacy, którzy podczas burzliwej historii ludobójstwa 1939-1947 uratowali Ukraińców przed odwetem oraz, iż nie trzeba ich nagradzać, choć jest to inna skala. Należy to robić, jeśli się takowych znajdzie i naprawdę warto, ale nie powinno się robić sztucznych zabiegów retorycznych w haśle, byle tylko udowadniać w dość prostoduszny sposób swoją obiektywność. Stawia się w ten sposób znak równości, który fałszuje historię. W trakcie całej wojny można z pewnością znaleźć przypadki, kiedy to Żydzi ratowali dobrych, pojedynczych Niemców przed wojskami sprzymierzony np. Sowietami, którzy chcieli ich omyłkowo rozstrzelać. Można znaleźć polskich cywilów, którzy tak samo ratowali Niemców przed polskimi partyzantami. Krzycząc Nie to porządny człowiek. On pomagał ludziom!. Tu przykładów moglibyśmy mnożyć, to nas jednak nie upoważnia, aby dokonywać zrównania obu stron konfliktu, pod patetycznym, co i nadużywanym terminem „pojednanie”.

Co zrobią organizatorzy, jeśli większość z Ukraińców, którzy ratowali Polaków będzie bała się zgłosić, by uniknąć represji na sobie i rodzinie, wobec wzrostu liczby członków fanatycznych organizacji na Ukrainie, a Polacy ratujący Ukraińców, których zresztą pewnie dużo nie jest (ponieważ nie było na nich tak dużego zapotrzebowania) zgłoszą się swobodnie? Czy odczytają z tego matematyczne proporcje wydarzeń? Ot i kolejna możliwość manewrowania rzeczywistością.

Aleksander Szycht

<< wstecz
Liczba odwiedzin: 609739
projekt i idea : Aleksander Szycht & przyjaciele; wykonanie i obsługa inTARnet.pl; kontakt z redakcją: (kliknij tutaj)