18 października 2017 AKTUALNOŚCI W MEDIACH PUBLICYSTYKA Redakcja
IMPREZY PUBLIKACJE LITERATURA MULTIMEDIA GALERIA
Lista artykułów
2012-05-21
Obsesja ZUwP na temat operacji „Wisła”
Związek Ukraińców w Polsce działa w ten sposób, że gdzie nie spojrzeć, czy nie przyłożyć ucha, tam widzi się i słyszy na temat przesiedlenia Ukraińców w 1947 roku.
Nawiązując do starego kawału należy się zapytać: Czy już można się bać otworzyć konserwę? Wszystko byłoby wporządku, gdyby nie jeden znaczący fakt: Każde wspomnienie o sprawie dużo większej wagi - zbrodni ludobójstwa dokonanej przez członków Ukraińskiej Powstańczej Armii na ludności polskiej - jest niemile widziane. Członkowie UPA uznawani są za bohaterów przez Związek Ukraińców i wszelkie zakłócenie tej wizji - budzi ich niesmak, a co najmniej odczuwalny brak zrozumienia dla ofiar ze środowisk kresowych. Organizacja Ukraińców w Polsce próbuje utrwalać dziedzictwo działalności UPA wśród młodych Ukraińców w naszym kraju, nie chcąc jednocześnie brać odpowiedzialności za zbrodnie tej formacji. Być może boją się porównania rozmiarów przewin i zablokowania tym samym własnych nadziei na odszkodowania.
Na tę ostatnią tezę można by znaleźć potwierdzenie. 13 maja „Nasze Słowo” (główny organ prasowy ZUwP) napisało o przebiegu II Kongresu Ukraińców w Polsce. Uczestników Kongresu pozdrowili w swoich listach, zarówno prezydent Polski Bronisław Komorowski, jak i prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz. Cieszę się, że ukraiński Kongres odbywa się w sławnym Narodnym Domu – Ukraińskim Domu Ludowym w Przemyślu. Przed drugą wojną światową przez ponad trzydzieści lat tętnił tutaj puls ukraińskiego życia społecznego, kulturalnego i oświatowego. Dzieje tej siedziby, wybudowanej na początku XX wieku ze składek przemyskich Ukraińców - odebranej społeczności ukraińskiej przez władze komunistyczne w 1947 roku i wreszcie oficjalnie zwróconej w ubiegłym roku przez niepodległą Rzeczpospolitą Związkowi Ukraińców w Polsce. […] - napisał w liście prezydent Bronisław Komorowski.

Niestety ukraińskie władze Lwowa nie dały chyba prezydentowi powodów do radości. Bowiem Domu Polskiego w tym mieście - jak nie było - tak nie ma. Mieliśmy do czynienia z pustymi medialnymi hasłami, bądź oferowaniem majątku o mniejszej atrakcyjności względem położenia i wartości.

Składki Ukraińców na Narodny Dom nie mogą być tu usprawiedliwieniem oddania im tego budynku, albowiem majątek polski, w tym z dużo większych składek polskiego społeczeństwa np. w samym tylko Lwowie to sprawa w zupełnie innej skali. Należałoby dodać kilka zer, mierząc jego wartość . Między majątkami obu narodów jest różnica analogiczna, jak między losem polskiej ludności zgotowanym przez członków OUN w latach 1939 – 1947, a losem ukraińskiej ludności w powiatach powojennej południowo-wschodniej Polski, naznaczonym przez komunistyczne władze. Zupełnie inna skala cierpienia i zupełnie inna skala majątku, nie wstrzymuje Związku Ukraińców w Polsce od kreowania ich na pokrzywdzonych bardziej od Polaków, we wzajemnych, burzliwych stosunkach.

Natomiast wielu członków ZUwP zaniepokoiło w liście prezydenta Ukrainy wyrażenie, iż trudne strony naszej historii nie powinny być przeszkodą dla stosunków w przyszłości. Oczywiście wszyscy obradujący z pewnością z zadowoleniem zaakceptowaliby podobne wyrażenie prezydenta Polski czy Ukrainy w stosunku do polskich Kresowian, walczących o upamiętnienie zbrodni OUN-UPA. Wedle członków ZUwP polscy Kresowianie upominający się o tragedię ludobójstwa, która ich dotknęła - jątrzą i psują wzajemne stosunki, zaś Ukraińcy ze Związku , gdy mówią o tragedii wysiedleń, która spotkała ich dziadków i ojców, rozwiązują trudne problemy przeszłości dla pojednania i usuwają skutki zaistniałego zła. To podwójne standardy, których istnienie przywołano, o dziwo – później, również podczas obrad II Kongresu.

W tym duchu wypowiadał się bowiem prezes ZUwP Piotr Tyma: My, Ukraińcy w Polsce, nie raz jesteśmy pytani, dlaczego wracamy do przeszłości, jaka jest korzyść z przypominania o deportacji, o przeszłości, której już nie da się zmienić......
- Nasze porachunki z przeszłością nie są jeszcze zamknięte - Zebraliśmy się, aby wspólnie sobie uświadomić: na naszych oczach wśród polskiego społeczeństwa zachodzą poważne zmiany w stosunku do tych wydarzeń... Używa się podwójnych standardów
[sic!] w podejściu do historii. Odczuwa się minimalizowanie dramatu przymusowej deportacji w 1947 r. Jednym ze sposobów pomniejszania bólu naszej społeczności jest z premedytacją porównanie Akcji "Wisła" z tragedią wołyńską w 1943 roku. Celem koniunkturalnego zestawienia tych wydarzeń - jest pokazanie nierównowagi ofiar, a tym samym zablokowanie wszelkich prób obiektywnej oceny Akcji "Wisła" według zasad, które państwo polskie stosuje do ofiar reżimu komunistycznego mających narodowość polską. W naszej ocenie, w Polsce wciąż brakuje profesjonalnej, obiektywnej dyskusji na temat akcji "Wisła". Szczególnie brakuje jej na tych terenach, skąd wypędzono naszych rodziców. Różne instytucje, osoby prywatne i inicjatywy starają się usankcjonować tę klasyczną stalinowską operację.

Tyma świadomie przemilczał charakter zbrodni na Polakach. Zamiast określenia ludobójstwo użył eufemizmu tragedia, takiego samego, jakiego możemy użyć w stosunku do wypadku samochodowego, gdzie przypadkowo ginie np. jedna osoba, bądź ratuje się z efektem trwałego inwalidztwa. Jest to nieporównywalne z zamordowaniem po przedśmiertnych torturach stu kilkudziesięciu tysięcy cywilów od niemowląt po starców. Jeśli rzeczywiście przypominanie o zbrodniach upowskich ze strony „natrętnych” Kresowian ma służyć pokazaniu wyłącznie braku równowagi ofiar, jest sposób, by temu zaradzić. ZUwP powinien odważnie potępić sprawców ludobójstwa z OUN-UPA, włącznie z głównymi liderami tej zbrodniczej organizacji. Dopiero potem winien robić cokolwiek względem własnych upamiętnień, w związku z przesiedleniem. Wtedy pokazałby, że Kresowianie nie mają racji co do ich intencji.

ZUwP, jednak tego nie zrobi, nie potępi zbrodni, by nie narazić się faszystowskim organizacjom na Ukrainie, które wystosowują pretensje terytorialne do dzisiejszych powojennych terytoriów RP. Zabranie Polakom ich królewskiego miasta Lwowa nie tylko środowiskom apologetów UPA na Ukrainie nie wystarczy, ale ich rozzuchwaliło na tyle, że zaczynają mówić o ukraińskim Krakowie.

Analogicznie do tekstu Tymy o podwójnych standardach w traktowaniu narodowych tragedii - czuję się zmuszony napisać, że by zdeprecjonować tragedię naszych polskich rodziców i dziadków z Kresów, Ukraińcy z ZUwP wykonują bardzo charakterystyczne ruchy. Próbują zmanipulować sprawę śladowych w porównaniu ze zbrodniami UPA polskich odwetów, tak by społeczeństwo myślało, że i Polacy i Ukraińcy wzajemnie się mordowali. Takie wyrażenie sygnalizuje, że ofiar polskiego i ukraińskiego podziemia było mniej więcej równo, choć najpierw UPA wymordowała polskich mieszkańców kilku tysięcy wsi, a skala wsi ukraińskich, gdzie polskie podziemie zakazało odwetu to jedno lub dwa zera mniej. Nie nad wszystkimi formacjami dokonującymi odwetu polska partyzantka miała władze, a zdarzały się, przypadki, że nieliczni, zrozpaczeni po stracie rodziny Polacy - nie chcieli słuchać. W większości jednak polscy partyzanci skutecznie pilnowali innej strategii działalności.

Jednak wspomniane, manipulacyjne podejście do sprawy ma spowodować, że o w tym wydarzeniu nie będzie się mówić, iż po jednej stronie był kat, a po drugiej ofiara. Obie strony staną się tak samo winne. „Nie ma więc o czym mówić”, pomyśli społeczeństwo. Tym samym w procederze rozgrywania tragedią operacji „Wisła” nie będzie już przeszkód, bo tu bilans nie jest równy, a państwo polskie będzie naciągane by „zrekompensować straty”.

Dalej Tyma mówił Kolejnym czynnikiem jest - brak ustawy o reprywatyzacji mienia w demokratycznej Polsce. Ogólnie rzecz biorąc, nie ma chęci i woli politycznej, by przedyskutować kwestię przynajmniej symbolicznego odszkodowania za mienie dla osób prywatnych i organizacji społecznych. Tu widać, że jednostronne odzyskanie kamienicy służącej jako Domu Ukraiński w Przemyślu tylko rozzuchwaliło ZUwP. Chcą więcej, szczególnie, że Polacy za swoje majątki na Ukrainie nie dostaną nic. Znów przypomina się wyrażenie „podwójne standardy”, użyte przez Piotra Tymę.

Przedstawiciel Ukraińskiej Grecko-Katolickiej Cerkwi w Polsce nazwał na konferencji przesiedlenia w ramach operacji „Wisła” „ludobójstwem”, nie chcąc jednocześnie określić tym słowem zbrodni zabicia przez OUN-UPA 120 tys. Polaków. Jednocześnie dumnie brzmi fragment oświadczenia członków kongresu: My, uczestnicy II Kongresu ukraińskiej w Polsce, zgromadzeni w książęcym grodzie Przemyślu, w 65 rocznicę Akcji "Wisła", chcemy udowodnić naszej społeczności, społeczeństwu polskiemu i światowemu ukraiństwu, że cel, który postawił sobie polski reżim komunistyczny, nie został osiągnięty. […]

Niech się więc członkowie ZUwP cieszą, my Kresowianie nie mieliśmy tyle szczęścia, zbrodnicze cele UPA zostały bowiem w większości osiągnięte. Polacy na Ukrainie są albo wymordowani, albo na skraju nędzy (nie mając milionów dotacji, jak organizacja Ukraińców w Polsce), albo wyrzuceni z rodzinnej ziemi, w dużo gorszych warunkach. Przede wszystkim nie mają odwagi upominać się o podobne świadczenia, jak ZUwP, któremu wciąż jest przecież mało.

Aleksander Szycht

<< wstecz
Liczba odwiedzin: 609726
projekt i idea : Aleksander Szycht & przyjaciele; wykonanie i obsługa inTARnet.pl; kontakt z redakcją: (kliknij tutaj)