18 października 2017 AKTUALNOŚCI W MEDIACH PUBLICYSTYKA Redakcja
IMPREZY PUBLIKACJE LITERATURA MULTIMEDIA GALERIA
Lista artykułów
2011-07-12
W rocznicę kulminacji ludobójstwa OUN-UPA
Marszem pamięci stowarzyszenie Memoriae Fidelis uczciło 68 rocznicę „krwawej niedzieli” - apogeum mordów dokonywanych na Wołyniu przez ukraińskich nacjonalistów spod znaku OUN.
Zbiórka przed budynkiem PAST
w Warszawie. Fot. Jacek Marczyński.
Marsz wspomagali także przedstawiciele innych stowarzyszeń Kresowian, bądź z nimi zaprzyjaźnionych m.in. KoLibra, KSD i innych. Uczestnicy marszu nieśli ze sobą zapalone znicze, na znak pamięci o pomordowanych na Kresach rodakach. Szli spod wieżowca PAST, ul. Królewską, by następnie skręcić w Krakowskie Przedmieście aż do tablicy upamiętniającej gehennę polskiej ludności, która poniosła śmierć z rąk banderowskich oprawców. Pod tablicą złożyli znicze i zmówili krótką modlitwę.
 Pamięć o wydarzeniach wołyńskich stanowi integralny element naszej narodowej tożsamości. Jest też wyrazem hołdu dla ofiar, które często nie mają swoich, symbolicznych nawet mogił i krzyży w miejscach ludobójstwa. Zadbajmy, aby męczeństwo tych Polaków nigdy nie zostało zapomniane.

Ewa Siemaszko, badacz zbrodni wołyńskiej dla portalu „polskiekresy.pl”:
Marsz przez Krakowskie Przedmieście.
Fot. Jacek Marczyński.
Spotkaliśmy się tutaj, ponieważ 11 lipca 68 lat temu na Wołyniu miało miejsce apogeum ludobójstwa. Ukraińscy nacjonaliści z OUN i Ukraińskiej Powstańczej Armii uderzyli jednocześnie w Polaków mieszkających w 99 miejscowościach i okrutnie ich mordowali. To było apogeum, ale zbrodnia ta zaczęła się dużo, dużo wcześniej, mianowicie na początku 1943 roku. I przez pierwsze półrocze na Wołyniu zginęło kilkanaście tysięcy Polaków. Mnóstwo musiało opuścić swoje sadyby, bo zagrożenie życia było tak wielkie, że nie mogli się utrzymać na swojej ziemi.


Fot. Jacek Marczński.


Ranni, kalecy mimo wszystko jeszcze trzymali się tej ziemi, w związku z tym kolejny teren, na którym jeszcze wcześniej zbrodnie te nie były na dużą skalę, odbywały się od czasu do czasu. 11 lipca przystąpiono do „oczyszczuwalnej akcji” - tak po ukraińsku się nazywała – i usiłowano zniszczyć wszystkich Polaków, których się udało dosięgnąć. Następna fala na Wołyniu była w sierpniu 1943 roku, podobna do lipcowej, z podobną liczbą ofiar i na samym Wołyniu zamordowano 60 tys. przez cały 43 i 44 rok. W 1945 r. już tylko pojedyncze osoby ginęły z rąk Ukraińców, zresztą Wołyń był już ogołocony z żywiołu polskiego. Co, co tam jeszcze zostali, byli ekpatriowani do Polski, co odbywało się pod presją i sowietów i nacjonalistów ukraińskich.


Fot. Jacek Marczyński.


W drugiej połowie 1943 roku zbrodnia wołyńska przeniosła się na teren Małopolski Wschodniej. Jej przebieg był podobny do wołyńskiego. Ukraińscy nacjonaliści ubzdurali sobie, że jak wytępią Polaków, to poradzą sobie z Sowietami, którzy się przybliżali w walkach z Niemcami i parli na Zachód. Ta zbrodnia trwała do 1947 roku, do akcji „Wisła”. Wtedy nastąpiło już całkowite rozgromienie nacjonalistycznych bojówek. W całości ta zbrodnia pochłonęła około 130 tysięcy ofiar.



Fot. Jacek Marczyński.


Stowarzyszenie Memoriae Fidelis sprzeciwia się organizowaniu równorzędnych uroczystości upamiętniających wioski polskie i ukraińskie – w ten sposób, by porównywać ludobójstwo OUN-UPA do działań odwetowych ludności polskiej, bądź polskiego podziemia. Pomordowani mieszkańcy kilku tysięcy polskich wsi to skala inna niż kilkadziesiąt wsi ukraińskich. Ponadto wsie ukraińskie były często miejscem morderczych wypadów ukraińskich nacjonalistów. Podczas gdy mieszkańcy polskich zostali całkowicie zaskoczeni agresją ze strony banderowców, przez lata bowiem żyli z Ukraińcami w spokoju. Uroczystość w Ostrówkach, gdzie wymordowano niczego nie spodziewającą się ludność polską nie powinna być w jakikolwiek sposób kojarzona z uroczystością w Sahryniu, który stał się wcześniej banderowską bazą wypadową. Buduje to sztuczną symetrię 1:1, co w oczach opinii publicznej zafałszuje historię.


Przemawia poseł Artur Górski. Fot. Jacek Marczyński.


Ponadto stowarzyszenie wyraża swoje zaniepokojenie zdjęciem, na życzenie prezydenta z programu obrad sejmu, uchwały mającej uczcić 11 lipca dniem męczeństwa Kresowian. W zamian prezydent obiecuje wątpliwej wartości parlamentarną uchwałę polsko-ukraińską, której treść dla potomków ofiar będą cenzurować, ci z deputowanych Werchownej Rady, będący apologetami morderców z OUN-UPA. Uchwała więc będzie najprawdopodobniej dużo gorsza i bardziej zafałszowana w treści, niż ta ostatnia, jaką polski sejm zdołał przyjąć, po raz pierwszy w tej sprawie - samodzielnie, bez pytania się państw ościennych o zgodę.

Anna Wiejak
Aleksander Szycht


Kwiaty pod tablicą składa sędzia Nizieński. Przewodniczący Tow. Mił. Wilna i ziemii Wileńskiej oraz były Rzecznik Interesu Publicznego. Fot. Jacek Marczyński.


<< wstecz
Liczba odwiedzin: 609729
projekt i idea : Aleksander Szycht & przyjaciele; wykonanie i obsługa inTARnet.pl; kontakt z redakcją: (kliknij tutaj)