18 października 2017 AKTUALNOŚCI W MEDIACH PUBLICYSTYKA Redakcja
IMPREZY PUBLIKACJE LITERATURA MULTIMEDIA GALERIA
Lista artykułów
2011-06-22
Warszawa na zawsze z Wilnem
18 czerwca, gdy warszawski pochód, liczący kilkadziesiąt osób szedł ulicami Krakowskiego Przedmieścia, w odzewie na skandowane przez uczestników hasła wokół rozlegały się brawa.

Zdjęcie grupowe części z uczestników protestu na Rynku Starego Miasta. Fot. O. Kochman

Tłumy ludzi, zarówno z Warszawy, jak i turystów, obserwowały, tych, którzy zdecydowali się zaprotestować w obronie Polaków na Litwie. Tu i ówdzie rozlegały się brawa, lecz szczególnym aplauzem nagrodzili protestujących między pomnikiem Mickiewicza, a Domem Polonii - ci , którzy siedzieli w restauracyjnych i kawiarnianych ogródkach. Takiego odzewu nikt się nie spodziewał. Uczestnicy pochodu pamiętają bowiem doskonale trudne początki protestów, kiedy wiedza społeczna o istnieniu dyskryminacji Polaków na Litwie była niemal żadna, toteż zdarzały się nieprzychylne komentarze. Tym bardziej chwila była dla nich doniosła i wzruszająca.

Drugie zdjęcie grupowe części z uczestników protestu na Rynku Starego Miasta. Wł. fot. Oskar Kochman.
 

Zbiórka rozpoczęła się, w sobotę, o godz. 14.00, przed bramą Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie uczestnicy po odpowiednich przygotowaniach, rozpoczęli marsz. Bezpośrednio przed wyruszeniem Krakowskim Przedmieściem, przedstawiciele Memoriae Fidelis odczytali swoje posłanie do społeczeństwa. Podczas przemieszczania się spod bramy UW na Rynek Starego Miasta skandowano hasła: Precz z litewskim szowinizmem, Język polski w polskich szkołach, Wileńszczyzna dom Polaków, Pozwólcie Wilniukom być Polakami.


Przygotowania do wystąpienia przed bramą UW. Fot. Oskar Kochman.


Na Rynku Starego Miasta ok. godziny 15.00 rozpoczęto rozbijanie namiotu. Adam Chajewski reprezentujący, zarówno Memoriae Fidelis, jak i pełniący funkcję wiceprezesa Federacji Organizacji Kresowych odczytał apel do Wysokiego Komisarza ds. Mniejszości Narodowych Knuta Vollenbaek’a. Gdy kończono przemowy i rozbijanie namiotu, spadł intensywny deszcz. Większość uczestników zdołała schronić się w namiocie. Stłoczeni do granic możliwości, nie stracili dobrego humoru, wręcz przeciwnie: deszcz zmotywował ich, by pokazać, że będą protestować pomimo różnych niesprzyjających okoliczności. Spod namiotu rozpoczęto skandowanie haseł.


Jeden z wielu rozłożonych na Rynku Starego Miasta transparentów. Fot. Oskar Kochman.


Gdy tylko ulewa ustała, protestujący rozpoczęli rozdawanie ulotek oraz zbieranie podpisów, które mają skłonić polski sejm do ufundowania wyprawek dzieciom z Wileńszczyzny. Przed godziną siedemnastą zwinięto namiot i zebrano ochotników chcących utworzyć delegację do OBWE. Reszta uczestników udała się do domu. Dziesięcioosobowa reprezentacja kresowych stowarzyszeń o godzinie 17.00, gdy Wilnie, w tym samym czasie rozpoczynał się protest, stanęła pod bramą OBWE, na ul. Miodowej, gdzie złożyła apel do Knuta Vollenbaeka.
Przemówienie przedstawiciela Memoriae Fidelis


Protestujący chronią się przed deszczem. Fot. Gavek.


Szanowni Państwo!

Nadal pragniemy protestować przeciwko dyskryminacji Polaków na Litwie. Politycy litewscy: pani prezydent Dalia Grybauskaite, premier Andrius Kubilius, czy minister edukacji Gintaras Steponavicius oświadczali wielokrotnie, że żadnych problemów w stosunkach polsko-litewskich nie było – a ochłodzenie wzajemnych relacji w ostatnim czasie jest mało znaczące. Twierdzą, że żadnej dyskryminacji Polaków na Litwie nie ma, a temat jest nakręcany przez media i niektórych polityków – jak oświadczają.


Fot. Oskar Kochman.


My twierdzimy coś przeciwnego, zaznaczając, że dyskryminacja Polaków jest praktykowana już od początku lat dziewięćdziesiątych. Litewscy włodarze oświadczają, że w Polsce temat został poruszony przed wyborami. Nie jest to prawda, choć powielimy wyrażenie: „niektórzy litewscy politycy” mają doświadczenie w wykorzystywaniu antypolonizmu przed swoimi wyborami stąd może takie opinie. Temat w Polsce wypłynął wcześniej, jednak realnie rzecz biorąc nadal bardzo późno, ponieważ Polacy na Litwie musieli przez 20 lat cierpieć administracyjne szykany. Wszystko by nie zepsuć wizji rzekomych świetnych relacji.


Pomimo deszczu grupie dopisują świetne humory. Fot. Oskar Kochman.


Ostatnio popularyzowany jest dorobek ponoć patriotycznej grupy „Diktatura”. Oto fragment piosenki „Rejon Solecznicki” czyli ten, w którym najgęściej zamieszkują Polacy:

"Widzę czerwone zorze
To płonie rejon Sołeczniki
Ognista dżuma
Niesie śmierć polskiej bandzie

Co raz bliżej jest święta wojna
Nie zdołacie uciec przed dżumą
Dla was nie będzie jutra
Los Polaków jest wyznaczony

Nastał koniec ziarnu, zasianemu przez Polaków
To mówi zepsute przez nich ziarno

Wszyscy Polacy są powieszeni
Wszyscy Rosjanie są zarżnięci
I Żydzi płoną w piecach
Zostaną tylko prawdziwi Litwini

[…]

Jesteśmy niezadowoleni z tego że ich jeszcze nie wyrzynamy
Nie ma co się bać jak świnie, bracia Litwini
Kiedy obcy otrzymają zapłatę
Będziemy mieli czyste miasto"


Pod namiotem. Fot. Oskar Kochman.


Zespół i strona litewska bronią się, że ta piosenka została napisana kilkanaście lat temu. Jednak jak to się ma do argumentu władz litewskich, że przez kilkanaście lat relacje były świetne i żadnych problemów na Litwie nie było? Po co słowa piosenki są dziś popularyzowane?


Nie dla wszystkich starczyło miejsca w namiocie? Fot. Oskar Kochman.


Dlaczego nikt nie wcześniej nie zwrócił uwagi kiedy ten utwór w latach 90-tych był publicznie wykonywany na koncertach? Wspomniana grupa w roku ubiegłym została laureatem konkursu piosenki patriotycznej organizowanego przez telewizję publiczną i Litewską Agencję Zrzeszenia Obrony Praw Autorskich. Dlaczego nikt w ciągu tych lat nie zarzucił zespołowi podżegania do waśni narodowościowych, który to zarzut był wystosowywany w stosunku do liderów polskiej społeczności na Litwie, gdy śmieli wspomnieć o istnieniu dyskryminacji Polaków z Wileńszczyzny?


Matrix. Fot. Oskar Kochman.


-Prawdopodobnie z tego samego powodu dla którego zezwolono na konferowanie nazistów w litewskim sejmie, w sali tuż obok siedziby pani marszałek, gdzie padały hasła „Litwa dla Litwinów”.

-prawdopodobnie z tego samego powodu, wieszano w Wilnie i Kownie flagi ze sfastykiami i nazistowskie plakaty w urodziny Hitlera


"Powstaniec" na Starym Mieście. Fot. Gavek.


- z tej samej przyczyny dla której tygodnik „Veidas” zamieścił artykuł pracownika Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Litwy Petrasa Stankerasa, ostro krytykujący Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze oraz nazywający mitem zagładę Żydów podczas drugiej wojny światowej. Stankers zapewne nie poniósłby żadnych konsekwencji gdyby nie kategoryczna postawa ambasad państw zachodnich.


Po deszczu. Fot. Gavek.


- z tej samej przyczyny dla której ostatnio na Litwie został wyemitowany program typu „reality show” pt. „Kocham Litwę”. Bohaterowie programu urządzili zabawę przed kamerami zrywając polskie tabliczki z prywatnych posesji w miejscowości Ejszyszki. Miasteczko zamieszkałe jest w 90% przez Polaków, którzy umieszczali tam dwujęzyczne napisy. Na inauguracji programu, na Pl. Katedralnym w Wilnie były prezydent Adamkus, przekazał, przy akompaniamencie orkiestry wojskowej młodym uczestnikom flagę. Program sponsorowały polskie firmy działające na Litwie - Reserved i PZU Litwa.


Powrót do aktywnego protestu. Fot. Gavek.


- z tej samej przyczyny dla której litewska posłanka z partii rządzącej Vida Marija Czegriejiene, bez ogródek stwierdziła: »załatwiliśmy Polaków na Kowieńszczyźnie, załatwimy i na Wileńszczyźnie«", odnosząc się do analogicznej dyskryminacji Polaków na przedwojennej Litwie Kowieńskiej.

Przyczyną tą jest opieranie państwowości i tożsamości narodowej na szowinizmie, nienawiści do innych, który zaczyna być integralnym składnikiem życia sporej części społeczeństwa litewskiego.
Władze litewskie zachowują się jakby tkwiły korzeniami w tradycji pełnej litewskiej kolaboracji z nazistami, podczas drugiej wojny światowej, kiedy to posłużę się zaledwie jednym przykładem - litewskie formacje w służbie niemieckiej wymordowały nad dołami ponarskimi 20 tys. Polaków i 4krotie tyle polskich Żydów. Jednak zupełnie wbrew faktom wg litewskiego nauczyciela Vytautasa Dailydki to ponoć polskie przedszkola w rejonie solecznickim ”wychowują Hitlerjugend”, zaś wg nauczyciela historii Arturasa Andriušaitisa , polskie szkoły w rejonie solecznickim są ”rozsadnikami elementu antypaństwowego” i ”wylęgarnią piątej kolumny”, a polscy uczniowie LACHUdrami, polskimi świniami itd.


Marsz przez ulice Starego Miasta. Fot. Gavek.


Także walcząca z Niemcami Armia Krajowa kreowana jest na Litwie na czarne charaktery w drugiej wojnie światowej. Kłamstwo lub manipulacja panują tam powszechnie, nic więc dziwnego, że czołowi politycy litewscy pragną wmówić europejskiej opinii publicznej, że nic się nie dzieje żadnej dyskryminacji nie ma.


Fot. Gavek.


Protestujemy szczególnie przeciwko uginaniu karku siłą polskiej ludności Wileńszczyzny, która w rejonie wileńskim stanowi większość. Jednoznacznie wyraziła ona sprzeciw wobec przyjętego antypolskiego projektu reformy edukacji, jednak wbrew ich woli jest on wprowadzany. Apelujemy by władze litewskie przestały się wreszcie zachowywać jak okupanci, miast tego pokazały się jako współgospodarze.



Rozdawanie ulotek na Pl. Zamkowym. Fot. Gavek.


Szanowny Pan Knut Vollebæk
Wysoki Komisarz OBWE ds. Mniejszości Narodowych

za pośrednictwem
Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka

A P E L !

Szanowny Panie Komisarzu!

W poprzednim naszym liście (z dnia 1. lutego 2011 r.) zwracaliśmy uwagę na kwestię tolerowania na terytorium Europy naruszeń praw człowieka. Konkretnie chodziło nam o politykę dyskryminacji mniejszości narodowych jaką władze państwowe członka Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie – Republiki Litewskiej - prowadzą wobec Polaków, mieszkających od stuleci na obszarach wchodzących od niedawna w skład państwa litewskiego.


Rozdawanie ulotek na Rynku Starego Miasta. Fot. Oskar Kochman.


Z satysfakcja przyjęliśmy zainteresowanie Pana Komisarza sytuacją Polaków na Litwie, w szczególności zapoznaniem się z problemami na miejscu przez dwóch Pana doradców.

Nawiązując do, wyrażonego w przesłanym do nas liście z 23 marca 2011 r., zainteresowania niezależnymi informacjami od organizacji społecznych chcielibyśmy zwrócić się do Pana Komisarza z następującą sprawą:
Nie minęły nawet dwa miesiące od wystosowania do Pana Komisarza naszego listu, a półtora miesiąca od pobytu w Wilnie Pana doradców, gdy sytuacja Polaków na Litwie uległa dramatycznej zmianie na gorsze na skutek uchwalonej przez litewski sejm ustawy reformującej oświatę.

Reforma ta:

- wprowadza obowiązek nauczania, arbitralnie narzuconych przez władze państwowe, przedmiotów w języku litewskim w szkołach polskich gdzie zawsze wszystkie przedmioty, poza państwowym językiem litewskim i innymi językami obcymi, nauczane były po polsku.


Fot. Oskar Kochaman.


- nadaje państwowemu szkolnictwu litewskiemu, istniejącemu wyłącznie na obszarach zamieszkałych przez Polaków obok funkcjonującego na całej Litwie szkolnictwa samorządowego, formalne pierwszeństwo przy tworzeniu klas, w przypadku niedostatecznej ilości kandydatów. W rezultacie, nawet w sytuacji znacznie większej ilości chętnych do uczęszczania do klasy polskiej zostanie otwarta klasa litewska. W sytuacji niżu demograficznego polityka taka doprowadzi do faktycznej likwidacji znacznej części polskich szkół.


Zbieranie podpisów. Fot. Oskar Kochman.


- zrównuje wymagania egzaminu maturalnego z państwowego języka litewskiego nauczanego w szkołach polskich z egzaminem z ojczystego języka litewskiego nauczanego w szkołach litewskich bez zrównania programów nauczania.

Ponadto, cały proces legislacyjny władze litewskie przeprowadziły lekceważąc obiekcje jakie przeciwko reformie podnosili:
- sami zainteresowani, czyli zamieszkali na Litwie Polacy, którzy pod protestem przeciwko reformie, w stosunkowo krótkim czasie, zebrali imponującą liczbę ponad 60 tysięcy podpisów w społeczności liczącej 235 tysięcy;
- społeczne, oświatowe i polityczne organizacje reprezentujące Polaków oraz ich indywidualni przedstawiciele zweryfikowani w wyborach do europarlamenu, sejmu i samorządów;
- przedstawiciele władz polskich, zwracający uwagę na łamanie przez władze litewskie postanowień Traktatu polsko-litewskiego gwarantujących mniejszościom prawo do kształcenie w ojczystym języku.

Co więcej, zarówno w trakcie procesu legislacyjnego jak i po uchwaleniu ustawy o oświacie, litewskie władze:
- kwestionowały prawo do wypowiadania się w imieniu ludności polskiej przez organizacje tę ludność zrzeszające, takie jak Związek Polaków na Litwie, jak i przez indywidualne osobistości, którym Polacy udzielili mandatu w powszechnych wyborach;
- kreowały się na uprawnione do określania interesów mniejszości polskiej, mimo, że Polacy konsekwentnie odmawiali im poparcia w kolejnych wyborach (chodzi o rządzących obecnie na Litwie konserwatystów oraz o Pana Premiera Andriusa Kubiliusa i Panią Prezydent Dalię Grybauskaitė).
Wszystko to odbywało się w atmosferze faszystowskich manifestacji ulicznych (hasła ”Litwa dla Litwinow”, nazistowskie flagi w rocznicę urodzin Hitlera, ataki na film „Antifa — łowcy (nazi)skinów”) oraz szowinistycznych wystąpień prominentnych reprezentantów litewskich elit politycznych, kulturalnych i społecznych (odmawianie Polakom praw do polskiej identyfikacji narodowej, zapowiedzi likwidacji ich jako grupy społecznej, poniżanie Polaków).

Uważamy za niedopuszczalne, by dyskryminacja, ksenofobia, szowinizm i przyzwolenie dla manifestowania faszystowskich przekonań na ulicach były codziennością w państwie będącym członkiem Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.

Oczekujemy od Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, adekwatnej do stopnia niebezpieczeństwa, reakcji na te zagrażające bezpieczeństwu i współpracy w Europie zjawiska


za PREZYDIUM RADY NACZELNEJ
FEDERACJI ORGANIZACJI KRESOWYCH

WICEPRZEWODNICZĄCY
ADAM CHAJEWSKI

za STOWARZYSZENIE
MEMORIAE FIDELIS

PRZEWODNICZĄCY
ALEKSANDER SZYCHT

<< wstecz
Liczba odwiedzin: 609744
projekt i idea : Aleksander Szycht & przyjaciele; wykonanie i obsługa inTARnet.pl; kontakt z redakcją: (kliknij tutaj)