23 lutego 2019 AKTUALNOŚCI W MEDIACH PUBLICYSTYKA Redakcja
IMPREZY PUBLIKACJE LITERATURA MULTIMEDIA GALERIA
Lista artykułów
2011-05-02
Polacy kozłem ofiarnym kryzysu Litwy
Czy musi dojść do tragedii, by dostrzeżono do czego prowadzą antypolskie działania władz Litwy? Nieporadni rządzący uderzają po raz kolejny w Polaków, tym razem dla wygrania popularności i odwrócenia uwagi od kryzysu.
W dzisiejszej Europie jest nie do pojęcia, że skuteczną kampanię wyborczą można prowadzić na szerzeniu nienawiści do jakiejś społeczności i nie chodzi tu bynajmniej o niechęć znaną Polakom z pojedynków PiS – PO. Ta ostatnia, choć nabrzmiała jest „łagodna”, w porównaniu z nagonką litewskich mediów czy władz na wileńskich Polaków. Wchodzi tu w grę odmiana początkowej fazy nienawiści w stylu rewolucji bolszewickiej lub dochodzenia Hitlera do władzy, gdzie kozłem ofiarnym byli niemieccy Żydzi. Tymczasem, paradoksalnie to polskie dzieci zostały porównane przez litewskich polityków do Hitlerjungend. Natomiast wypowiedzi niektórych z nich, odcinające się od takich stwierdzeń, zresztą w dość zawoalowanej formie, są tylko fasadą mającą dać powierzchowne poczucie, że Litwa pozostaje państwem o charakterze ogólnie pojmowanych, rozwijających się, młodych demokracji europejskich. Nic bardziej złudnego.
 Wspominane powierzchowne poczucie, że politycy Republiki Litewskiej mają różne opinie na temat wileńskich Polaków, a nawet pozornie odcinają się od medialnie kompromitujących stwierdzeń, pozwalają ludziom z zewnątrz, w tym pewnym politykom z Polski, uspokoić własne sumienie, że nic w kierunku zażegnania niebezpiecznej sytuacji sami nie robią. Działania takie wymagałyby bowiem minimum politycznej odwagi, gdy tymczasem można cieszyć się prestiżem piastowanej funkcji i zająć się własnymi sprawami, również wyborczymi. Na szczęście omawiana tendencja nie charakteryzuje wszystkich, co widać po interpelacji posła Michała Jarosa. Choć dyskryminacja Wilniuków trwa lat dwadzieścia, to tak naturalne przecież upomnienie się, po latach cierpliwości o swoje prawa Polaków dało pretekst do jeszcze bardziej antypolskiej kampanii. Reakcja ze strony, która powinna się wytłumaczyć, czy w sposób kulturalny obronić – zupełnie odwrotna od oczekiwanej – jest dowodem, że Republikę Litewską winno się zaliczyć do grona państw innych, niż te któreśmy przyjęli rozumieć jako cywilizowane.

Pozostaje mieć nadzieję, że Litwa, na skutek szowinistycznej polityki wewnętrznej nie rozpadnie się w stylu byłej Jugosławii. Wszak litewskie władze patrzą niechętnym okiem na AWPL, której hasłem właśnie pozostaje stwierdzenie, że wieloetniczność była zawsze bogactwem Litwy. Sami zaś mają opinię, że to nie bogactwo, a utrapienie. Na tym opierają swoją politykę, nie pomni, że mają dużo bardziej komfortową sytuację, niż byłe państwa kolonialne. Sami zaogniają sytuację ludności kulturowo nieporównywalnie bliższej, z którą łączy ich więź historyczna, a nawet w pewnym sensie rodzinna. To chyba największa polityczna krótkowzroczność w tym rejonie. Ba powiemy więcej – głupota, której powody tylko częściowo są oficjalnie znane.

Wrogość przeplatana niechęcią

Litewskie społeczeństwo, zmęczone trudną sytuacją w kraju i z dnia na dzień intensywniej bombardowane kłamstwami na temat Polaków staje się coraz bardziej wrogie wszystkiemu, co polskie. O tym, że na Litwie następuje gwałtowny wzrost nastrojów nacjonalistycznych można było przekonać się, obserwując chociażby sondaże. Podstawowy problem mniejszości polskiej polega na tym, że nie jest ona w stanie skutecznie przeciwstawić się trwającej nagonce. Bezsilne dotychczas pozostaje w tej sprawie nawet polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Litewscy nacjonaliści doskonale wiedzą, co robią, usiłując zbić kapitał polityczny na antypolskiej propagandzie. Ta ostatnia jest bowiem bardzo nośna w sytuacji wysokiej stopy bezrobocia i kryzysu ekonomicznego. Ponadto pozwala skutecznie odwrócić uwagę litewskiej opinii publicznej od rzeczywistych problemów, na które obecny rząd w Wilnie nie potrafi znaleźć remedium.

Medialne narzędzie nagonki

Antypolska nagonka medialna nabrała impetu już w trakcie kampanii przed ostatnimi wyborami samorządowymi. Po sukcesie Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, w szczególności w rejonie wileńskim, i skutecznym przeforsowaniu w Sejmasie oraz wprowadzeniu w życie ustawy faktycznie likwidującej polskie szkolnictwo, wrogość do wszystkiego, co polskie eskalowała. Już nie tylko politycy czy organizacje takie jak chociażby „Vilnija” uderzają w tony antypolskie, lecz także te ostatnie dają się słyszeć z ust samego zmanipulowanego społeczeństwa litewskiego, dotychczas również niechętnego Polakom, lecz nie do tego stopnia. Nagle okazuje się, iż ci sami Litwini, którzy sami mają problem z coraz liczniejszymi neonazistowskimi bojówkami, oskarżają polskich pedagogów o kształcenie „Hitlerjugend”. Coraz bardziej polska mniejszość jest postrzegana przez litewskich sąsiadów jako „piąta kolumna”, której za wszelką cenę należy się pozbyć. Dają to im zresztą boleśnie odczuć – aż 40 proc. uczniów szkół średnich uważa, że są ofiarami dyskryminacji z powodu przynależności do mniejszości narodowej. Nie przeprowadzono jednakże badań, które pomogłyby ujawnić szczegółowe przyczyny tej dyskryminacji i wyszczególnić jej kategorie. Warto w tym miejscu przypomnieć, iż poziom świadomości własnej tożsamości jest u polskich uczniów o wiele niższy niż był dziesięć lat temu. Nic zatem dziwnego, że nie są oni w stanie w sposób skuteczny walczyć z kompleksami Litwinów względem nich. W tym świetle wyniki badań społecznych rysują się wyjątkowo źle.

Drożejąca żywność, wzrost cen paliw oraz ogólnych kosztów egzystencji sprawiają, że Litwini czują się zagrożeni. Wprawdzie wynagrodzenia pozostają na stałym poziomie, jednakże każde miejsce pracy jest na wagę złota. Szczególnie trudna sytuacja panuje pod tym względem na Wileńszczyźnie, gdzie w sposób bardzo jaskrawy daje się zaobserwować dwie tendencje. Pierwsza to ukrywanie polskiej tożsamości, prowadzące bezpośrednio do wynarodowienia – Polacy, obawiając się o miejsca pracy, przymusowo się lituanizują. Jako Polak trudniej też jest starać się o pracę. Jeśli natomiast Polacy zdobędą jakieś posady, wychodzi tendencja druga – prowadząca wprost do nienawiści frustracja litewskich bezrobotnych, obserwujących pracujących Polaków. Nienawiści nie łagodzi fakt, iż bezrobocie dotyka zarówno Polaków, jak i Litwinów. W tej sytuacji już nie sączony, ale wlewany w dusze i umysły jad dominuje nad zdrowym rozsądkiem. Wydaje się jedynie kwestią czasu, że dojdzie do aktów przemocy względem ludności polskiej. Tym bardziej, iż ta ostatnia wcale nie zamierza ustępować i wszelkimi dostępnymi środkami i metodami dochodzi swoich praw. Tymczasem prawie połowa Litwinów jest zdania, że należy Polakom zademonstrować, do kogo należy Wileńszczyzna poprzez wprowadzenie zakazu używania mowy ojczystej mniejszości narodowych oraz likwidację ich placówek oświatowych. Chociaż litewskie władze deklarują, że w ciągu najbliższych dwóch lat nie zostanie zamknięta żadna polska szkoła, niemniej jednak usilnie i z dobrym skutkiem poszukują akceptacji społecznej dla podejmowania tego typu działań, m.in. właśnie poprzez publikację wspomnianych sondaży.

„Nie” dla wynarodowienia

- My tu żyjemy od zawsze. To wy w tym regionie musicie się integrować, gdyż wy tu przyjechaliście. To jest nasza ziemia. Pójdźcie na stary wileński cmentarz – same polskie nazwiska. – mówił przewodniczący AWPL Waldemar Tomaszewski w rozmowie z litewskim tygodnikiem „Respublica”, nawiązując do pojawiających się coraz częściej apeli o „integrację” ludności polskiej z litewską. – Z czym musimy się integrować? – pytał. Słowami tymi rozsierdził nie tylko rządzących konserwatystów, lecz również coraz bardziej nacjonalistycznie i roszczeniowo nastawione społeczeństwo. To ostatnie zdaje sobie sprawę z polskości rejonu wileńskiego oraz kilku innych pierwotnie zamieszkiwanych przez ludność polską, niemniej jednak coraz częściej utrzymuje, iż polskość tych ziem nie ma nic wspólnego z litewskością, podczas gdy jest dokładnie odwrotnie. Władze w sposób mistrzowski wykorzystują ten kompleks, szczując jednych przeciwko drugim. Co ciekawe, to właśnie Polaków i polskie media na Litwie oskarża się o rozniecanie narodowościowych waśni.

Anna Wiejak
Aleksander Szycht

<< wstecz
Liczba odwiedzin: 626617
projekt i idea : Aleksander Szycht & przyjaciele; wykonanie i obsługa inTARnet.pl; kontakt z redakcją: (kliknij tutaj)