23 lutego 2019 AKTUALNOŚCI W MEDIACH PUBLICYSTYKA Redakcja
IMPREZY PUBLIKACJE LITERATURA MULTIMEDIA GALERIA
Lista artykułów
2011-03-28
26 marca znów protestowaliśmy
Poprzednie protesty dotyczyły ogólnikowo dyskryminacji Polaków na Litwie, z uwzględnieniem szkolnictwa. Ostatni był poświęcony tylko i wyłącznie tej sprawie.

Fot. Oskar Kochman.

Przejawów dyskryminacji jest wiele. Jednak to zwalczanie polskiego szkolnictwa, przez litewskie władze, jest najgroźniejszym, dla tożsamości Polaków na Litwie przejawem szykan. Zawsze też kwestia ta zajmowała lwią część treści naszych pikiet. W tym przejmowała nas sprawa antypolskiej reformy, dotyczącej szkół polskiej mniejszości, którą przyjął litewski parlament. Analogicznie sprawa uchwały jest tylko jedną z różnorodnych form zwalczania polskich placówek edukacyjnych przez litewskich urzędników. Tym razem mieliśmy inne motywacje. Stanowiły je nie tylko uchwalenie antypolskiej reformy, ale i manipulatorskie, czy wręcz kłamliwe wypowiedzi czołowych litewskich polityków w tym temacie. W efekcie problem szkolnictwa ze szczególnym uwzględnieniem antypolskiej uchwały całkowicie zmonopolizował demonstrację.
 Pani prezydent ratuj nas!

Któż z nas do tej pory, mimo, że skłonny do realnego podejścia, względem postawy prezydent Dalii Grybauskaite, nie chciał, na siłę gdzieś w głębi duszy wierzyć, że to uczciwa, wobec Polaków osoba. Pośród sączącego się na Litwie antypolskiego jadu, ona wydawała się być trochę z dala. Nawet nasza grupa, wystawiając transparenty po jej przyjeździe 11 listopada 2010 podczas święta niepodległości, nie zrobiła tego po to, by psuć jej wizytę. Pragnęliśmy by obie głowy państwa, włącznie z polskim prezydentem, dostrzegły, że nie można udawać, iż wszystko jest w porządku, gdy to nieprawda. Chcieliśmy zwrócić jej uwagę, powiedzieć, że nie damy się zwieść fasadowej polityce przyjaźni z Polską, którą prowadzi jej państwo. Personalnie jednak nie było w nas do niej żadnej niechęci.


Fot. Oskar Kochaman.


Podobnie rodacy nasi na Wileńszczyźnie, znają antypolskie ruchy litewskich władz i urzędników od lat. Odkąd Sowieci i Niemcy wyrugowali stamtąd II Rzeczpospolitą nie jest im za dobrze. Wejście Litwinów w 1939 roku traktowali jako okupację i nie wątpliwie ich zachowanie było typowym dla władz okupacyjnych. Od tego czasu ludność Wileńszczyzny, a więc głównie Polacy mają problemy z samostanowieniem o sobie. A jednak, gdy oglądałem zdjęcia z protestu wileńskiego - 13 grudnia 2010 r., ścisnęło mi serce. Na jednym z transparentów zobaczyłem zdanie: Pani prezydent ratuj nas!. Pomimo represji litewskich władz, przez lata, wileńscy Polacy mówili do Dalii Grybauskaite jak do swojej pani prezydent, choć ja nie wiem, czy na ich miejscu byłbym zdolny coś podobnego napisać.


Fot. Oskar Kochaman.


Najwyższa przedstawicielka państwa, którego władze chętnie sprawiłyby, że Polacy znikną w jednej sekundzie, jak kamfora, objawiła się nagle, nie macochą, lecz matką, w której suknię chce się schronić przerażone małe - adoptowane dziecko. Wzruszyło mnie to. Ich wiara w panią prezydent była zaraźliwa, choć starałem się być ostrożny. Gdzieś w głębi duszy chciałem wierzyć, ona jest inna.


Fot. Oskar Kochaman.


Później przeczytałem wiadomość, że nie podpisze uchwały, która sprawiłaby, że dysproporcja między Polakami na Litwie, a żyjącymi w świetnych warunkach Litwinami w Polsce się powiększy. Nadzieja moja nieco wezbrała. Pomyślałem, iż cechuje ją rozsądek, tak więc uratuje zarówno Polaków, jak i nieświadomych litewskich szowinistów o niezbyt szerokich jeszcze horyzontach umysłowych, o normalnych Litwinach nie wspominając. Myślałem, że wyrwie z opresji konfliktu, tak społeczeństwo litewskie, jak i polskie. Gdy więc zobaczyłem całkiem niedawno wiadomość, jak prezydent Grybauskaite chwali antypolską uchwałę, mimo wentylu bezpieczeństwa swojego, własnego sceptycyzmu, poczułem najpierw szok, później obrzydzenie.


Fot. Oskar Kochaman.


Tak, jak antypolski poseł Ozolas nazwał Polaków zdrajcami, i ja nazwałbym chętnie panią prezydent zdrajczynią, idąc za głosem emocji. Tylko obiektywnie rzecz biorąc zdrajczynią kogo - litewskich Polaków, swoich obywateli, a może moich, własnych mrzonek, czy naszej, grupowej, wspólnej naiwności? By komuś dać miano zdrajcy, trzeba się zastanowić czy mamy do tego prawo, czy ten ktoś chciał podążać tą samą ścieżką, co my. Niezbyt rozgarnięci ludzie, tacy jak Ozolas, szafują tym określeniem bez zastanowienia, bo ma to ładne brzmienie propagandowe oraz wymowę, stosowane jako obelga. Traci swoje rzeczywiste znaczenie.


Fot. Jan Marczyński.


By kogoś określić zdrajcą trzeba mieć świadomość, że ten ktoś najpierw dobrowolnie poszedł za nami, z pełną tego świadomością, a nie został zmuszony do akceptowania pewnych realiów, idących w parze z represjami, usiłując w nich żyć, a następnie powiedział dość!.


Fot. Jan Marczyński


Nasz protest

Na początku pikiety odczytane zostało oświadczenie Memoriae Fidelis oraz Federacji Organizacji Kresowych, a następnie oddano głos panu Adamowi Chajewskiemu, członkowi stowarzyszenia MF i jednocześnie wiceprezesowi FOK, który od lat walczy o polepszenie sytuacji wileńskich Polaków. Zadał on pytania do prezydent i premiera Republiki Litewskiej. W przerwie między wystąpieniami skandowano różne hasła, głównie: Stop litewskim hakatystom, Stop litewskim szowinistom, Europo wstydź się Litwy, Precz z litewskim szowinizmem, Przyjaźń Litwy gra pozorów, Mamy dosyć gry pozorów, Wilno – Warszawa, wspólna sprawa, czy też na samym końcu: Wilno – Gdańsk – Warszawa, wspólna sprawa.


W centrum kadru prezes stowarzyszenia KoLiber. Fot. Jan Marczyński.


Protestujący zadeklarowali, że to dopiero początek walki z dyskryminacja Polaków na Litwie. Antypolska, antyeuropejska i antyludzka postawa władz RL - tylko zdopingowała demonstrujących do następnych akcji. Urzędnicy litewscy zostali ponoć odpowiednio zmotywowani protestami, do jeszcze większej, szowinistycznej kampanii. Bardziej zaciekłym zwalczaniem Polaków na Litwie pragną wpłynąć, by ci, umęczeni represjami, zwrócili swe pretensje ku demonstrującym. To zaskakujące, ale można stwierdzić, że proporcjonalne metody presji na okupowane społeczeństwo, stosowali Niemcy, podczas drugiej wojny światowej, po akcjach polskiego podziemia. Represjonowane społeczeństwo miało przestać popierać tych, którzy walczą o jego wolność, tak jest i teraz, lecz „na szczęście” egzekucje zastępuje lincz medialny.


Fot. Oskar Kochaman.


Szkoda, że społeczeństwo litewskie jest indoktrynowane nienawiścią do Polaków. Antypolskie władze dokonują zmian, które są ciężko odwracalne. Demonstrujący jednak nie mają zamiaru zaprzestać walki. Czujemy się trochę tak, jakby represjonowanym Polakom na skutek naszych protestów oprawcy przyłożyli pistolet do głowy, biorąc ich za zakładników. Tym samym, na skutek terroru, będącego próbą pokazania, że nasze protesty nic nie dają, (odnoszą odwrotny skutek do zamierzonego) usiłuje się zmusić nas, do zaprzestania tego co robimy. Ileż to głosów słyszeliśmy Teraz to dopiero zaczęli nas męczyć… Choć kontrastuje to z głosami pełnego poparcia, wesołe nie jest. Jednak próżne próby dyskryminatorów – my nie poddamy się nigdy. Im większe represje tym bardziej będziemy pikietować.


Fot. Oskar Kochaman.


Na sobotniej demonstracji odczytał swoje oświadczenie prezes stowarzyszenia Koliber, ponadto zainicjował przeprosiny za zachowanie polskich kibiców, po meczu Polska-Litwa w Kownie. Demonstrujący odcięli się stanowczo od przemocy i demolki, pomimo żalu, jaki żywią do władz Litwy za równie skandaliczne zachowanie wobec mniejszości narodowych. Interesujące porównanie warunków, w szkołach polskich na Litwie i litewskich w Polsce przedstawił Andrzej Piwnicki (w zał. na końcu). Zbijało to zmanipulowany argument, że wprowadzana antypolska ustawa jest lustrzanym odbiciem systemu szkolnictwa mniejszości, funkcjonującego w Polsce. Podczas pikiety rozwinięto duży arkusz papieru, na którym widniał fragment jednej z wielu umów które władze litewskie łamią, od wielu lat.


Fot. Oskar Kochaman.


Co ciekawe szczere przeprosiny kontrastowały z momentem, gdy członek Memoriae Fidelis, Oskar Kochman zainicjował pogrożenie załodze ambasady palcem. Przeprosili, ale i pogrozili - to musiało wyglądać dość humorystycznie i kontrastowo, lecz trudno takiego układu nie zrozumieć. Ponadto odczytano odpowiedź Wysokiego Komisarza ds. mniejszości narodowych Knuta Vollenbaeka w sprawie dotyczącej dyskryminacji Polaków na Litwie, jak również skandaliczne fragmenty uczonej nienawiści do społeczności Polakiej, uczennicy z litewskiego liceum w Solecznikach - Katarzyny Andruszkiewicz.


Fot. Oskar Kochaman.


Na samym końcu w ambasadzie zostawiono list, z odczytanymi wcześniej pytaniami do najwyższych władz litewskich. Pracownikowi ambasady wręczono także ogromny arkusz papieru z niedotrzymywanymi fragmentami umów. Pod bramę, gdzie organizatorzy odbierają listy, podeszła większość protestujących, poproszona o to przez organizatorów. Pracownik, który odbierał pismo, nie chciał początkowo wziąć fragmentów układu wydrukowanych na formacie A0. Stwierdził: To niepotrzebne. Jeden z protestujących rzekł wtedy, Ależ proszę wziąć, tu jest to wszystko napisane baaardzo dużymi literami. Łatwo odczytać. Demonstrujący opuścili więc teren ambasady rozbawieni.

Aleksander Szycht


Fot. Oskar Kochaman.


Oświadczenie Memoriae Fidelis i Federacji Organizacji Kresowych

Witamy na kolejnym spotkaniu protestacyjnym. Ostatnimi czasy zostaliśmy zaszokowani, jak bardzo władze litewskie wykazując się antypolskością, na przekór wszystkiemu kłamią i manipulują w mediach, starając się pokazać że tak nie jest. Choć dyskryminacja Polaków na Litwie to temat bogaty i wielowątkowy, dostrzegamy go ostatnio głównie przez pryzmat przeciwpolskiej uchwały oświatowej. Pragniemy pokazać przykłady takiej manipulacji tylko z górnej półki: pani prezydent Litwy, premiera tego kraju i ministra edukacji, choć listy urzędników litewskich, nie darzących sympatią Polaków byłyby długie. Po pierwszych protestach naszych organizacji rozpoczynamy w ten sposób kampanię przeciwko dyskryminacji Polaków na Litwie. Omówię teraz po krótce wypowiedzi wspomnianych polityków.


Fot. Oskar Kochaman.


Pani prezydent Dalia Grybauskaite chwali nową uchwałę, mówiąc, że uatrakcyjni ona polskie szkoły, choć doskonale wie o doświadczeniach szkół rosyjskich na Litwie, które wcześniej zgodziły się na wprowadzenie języka litewskiego. W efekcie liczba uczniów zaczęła się tam systematycznie zmniejszać i mniejszość rosyjska tej decyzji żałowała. Szkoły stały się więc mniej atrakcyjne. Skoro rodzice młodych Rosjan musieli zaakceptować część przedmiotów po litewsku woleli już wysłać dzieci do szkoły litewskiej i mieć w garści świadectwo ukończenia litewskiej placówki, by uniknąć dyskryminacji. Pani prezydent nie mówi zatem prawdy i obawiamy się, iż czyni to świadomie.


Fot. Oskar Kochaman.


Gintaras Steponavicius, minister edukacji również idzie w zaparte twierdząc, że “Nie ma podstaw do stwierdzeń, że nowelizacja ustawy o oświacie doprowadzi do przymusowej asymilacji mniejszości polskiej na Litwie” . W zasadzie nie warto byłoby tego komentować, bo w jakimś celu uchwałę wprowadza się przymusowo, wbrew samym zainteresowanym, nauczycielom, uczniom, rodzicom oraz polskim władzom. Jednocześnie informuje, że podczas prac nad projektem tych przepisów wzorowano się na rozwiązaniach stosowanych wobec mniejszości litewskiej w Polsce(!).


Fot. Oskar Kochaman.


Ten argument to czysta manipulacja. Faktycznie bowiem Litwini w Polsce mają niektóre przedmioty po polsku, jednak ich warunki w stosunku do Polaków na Litwie różnią się na korzyść w kilkunastu innych kwestiach! Kilkunastu. Jeśliby strona litewska zmieniła aż kilkanaście różnych rzeczy w szkolnictwie polskim, czego od lat zrobić nie chce uchwała byłaby lustrzanym odbiciem. Zabiera się więc Polakom jedyne co mają. W polskim ministerstwie edukacji gościł wcześniej poseł Narkiewicz, proponował by zmienić ten przepis w szkołach litewskich w Polsce i nie dawać władzom litewskim pretekstu do publicznych manipulacji i kłamstw. Nie posłuchano go
[Po proteście dowiedzieliśmy się, że polskie władze właśnie podjęły decyzję o zmianie tego zapisu, by odebrać litewskim władzom materiał do manipulacji].


Fot. Oskar Kochaman.


Andrius Kubilius, rugując z lekcji historii i geografii język polski oświadczył, że nauka języków dla polskich dzieci to skarb. Jednocześnie do tej pory z "niewyjaśnionych" powodów nie zadbał o wprowadzenie do szkół litewskich na Litwie języka polskiego, chociażby jako obcego, troszcząc się, aby litewskie dzieci również w tym skarbie partycypowały. Nie pomógł wprowadzić języka polskiego, tak jak uczyniono to z niemieckim, czy angielskim.


Fot. Oskar Kochaman.


Nie pomógł w tym pomimo iż język polski funkcjonuje u sąsiada, z którym Republika Litewska utrzymuje ożywione kontakty handolwe, polityczne, kulturalne, a także posiada wspólną historię. Język ten jest ponadto ojczystym dla drugiej co do wielkości po Litwinach na Litwie grupy etnicznej, zamieszkującej w przewadze region stolicy. Odnosząc się do "szczególnej troski" litewskiego premiera o polskich uczniów chcemy przypomnieć, że młodzi Polacy na Litwie w odróżnieniu od swoich litewskich rówieśników od urodzenia są trójjęzyczni - władają polskim, litewskim i rosyjskim. Kubilius najpierw zignorował kilkakrotne sugestie i prośby polskiego MSZ o akt łaski przed egzekucją polskich szkół na Litwie, po czym pomagając ją przeprowadzić, stwierdził, że nie pogorszy ona stosunków z Polską.


Fot. Oskar Kochaman.


Słowa pani prezydent, ministra edukacji oraz premiera wyglądają tak jakby dokonywano publicznej powolnej eutanazji wbrew woli pacjenta (który na marginesie ma się ponoć dobrze, jak twierdzi propaganda litewska), dokonywano tej eutanazji wbrew opinii publicznej. Dodatkowo bezczelnie kłamano by w mediach, że regularne zastrzyki z trucizny są dla jego dobra i bardzo go wzmocnią.


Skůadanie pisma w ambasadzie. Fot. Oskar Kochaman.


Na Wileńszczyźnie litewscy Polacy (w przeszłości nazywani tak jak Mickiewicz Piłsudski polskimi Litwinami) zamieszkują od wieków i stanowią większość. To autochtoni w odróżnieniu od bałtyckich Litwinów, którzy przybyli tam “dzięki” czasom okupacji niemieckiej i sowieckiej. Niech więc władze litewskie raczej przekonują autochtonów do siebie, niż represjonują usiłując zgiąć im karki. Niech zachowują się jak gospodarze tamtej ziemi, a nie okupanci.

Federacja Organizacji Kresowych; Memoriae Fidelis
Pytania do Pani Dalii Grybauskaitė, Prezydent Republiki Litewskiej
i do Pana Andrusa Kubiliusa, Premiera Rządu Republiki Litewskiej
:


na ręce:

Szanownej Pani Lorety Zakarevičienė

Ambasador Republiki Litewskiej



1. Trzy pytania do Pani Dalii Grybauskaitė, Prezydent Republiki Litewskiej
i do Pana Andrusa Kubiliusa, Premiera Rządu Republiki Litewskiej:

Pytanie pierwsze:

- Dlaczego - Pani, Pani Prezydent i Pan, Panie Premierze - kreujecie się na reprezentantów ludności polskiej na Litwie i czujecie się upoważnieni do przemawiacie w jej imieniu dezawuując zdanie tych, którzy maja do tego stosowny mandat oraz ignorując głos samej ludności polskiej?
- Przecież przeciwko forsowanej przez Was reformie oświaty opowiedziały się reprezentujące Polaków organizacje – Akcja Wyborcza Polaków na Litwie i Związek Polaków na Litwie oraz personalnie Pan Waldemar Tomaszewski. Ich mandat do reprezentowanie interesów Polaków na Litwie został spektakularnie zweryfikowany w ostatnich wyborach - prezydenckich, sejmowych i samorządowych. Równocześnie, w tych samych wyborach, mandatu do reprezentowania ich interesów, Polacy odmówili rządzącym obecnie konserwatystom, partii Pana, Panie Premierze. Natomiast swój głos w wyborach prezydenckich masowo oddali nie na Panią, Pani Prezydent, a na Pani kontrkandydata Pana Waldemara Tomaszewskiego. Ich mandat nie może być w sposób demokratyczny zakwestionowany. W tej sytuacji macie Państwo mandat do reprezentowania obywateli Litwy nie macie natomiast mandatu do reprezentowania interesów mieszkających na Litwie Polaków jako mniejszości narodowej.

Pytanie drugie:

- Na jakiej podstawie - Pani, Pani Prezydent i Pan, Panie Premierze – czujecie się moralnie uprawnieni do arbitralnego, a więc sprzecznego z zasadami demokracji, ustalania co jest dla mniejszości polskiej korzystne?
- To społeczność, której proponowane regulacje prawne dotyczą, określa czy są one dla niej korzystne. A przecież, w proteście przeciwko forsowanej przez Was reformie oświaty, społeczność polska zebrała ponad 60 tysięcy podpisów (biorąc pod uwagę, że ludność polska na Litwie liczy 235 tysięcy – liczbę imponującą).
Prezentowane przez Panią, Pani Prezydent i Pan, Panie Premierze stanowisko to wyraz paternalizmu nie do przyjęcia w demokratycznej Europie w dwudziestym pierwszym wieku. Łamiecie Państwo w ten sposób powszechną w demokratycznym świecie zasadę, w następujący sposób ujętą w rezolucji II sesji Zgromadzenia Poselskiego Sejmów Rzeczpospolitej Polskiej i Republiki Litewskiej z 1998 roku.: ”Zgromadzenie zwraca uwagę, że nowe regulacje prawne, stosowane przez którąkolwiek ze stron, nie mogą umniejszać praw, lecz winny tylko polepszać dotychczasową sytuacje mniejszości.

Pytanie trzecie:

- W imię jakich racji Pani, Pani Prezydent, dopuszcza a Pan, Panie Premierze, forsuje rozwiązania prawne łamiące polsko-litewskie umowy międzynarodowe:
na poziomie państwowym postanowienia Traktatu polsko-litewskiego w 14. i 15. artykule gwarantujące mniejszościom prawdo do pobierania nauki w ich języku;
na poziomie parlamentarnym komunikat końcowy II sesji Zgromadzenia Poselskiego Sejmów Rzeczpospolitej Polskiej i Republiki Litewskiej z 1998 roku głoszący, że”Zgromadzenie podkreśla szczególne znaczenie prawa mniejszości narodowych do pobierania nauki w językach ojczystych i uznaje jakiekolwiek próby ograniczenia tego prawa za sprzeczne z postanowieniami Traktatu” oraz „zwraca się do Parlamentów i Rządów RP i RL o zapewnienie należytych warunków do realizacji tego prawa”?

2. Dwa pytania dodatkowe:

Pytanie do Pani Dalii Grybauskaitė, Prezydent Republiki Litewskiej:

- Zapowiadała Pani, Pani Prezydent, że ”podpisze tylko taką ustawę, która będzie lustrzanym odbiciem tego, co mają Litwini w Polsce”, jak rozumiemy niezależnie do tego czy pogarsza ona położenie Polaków na Litwie. Czy nie jest to traktowanie swoich współobywateli jako swoistych zakładników i czy nie sądzi Pani, Pani Prezydent, że właściwą drogą zredukowania różnic w traktowaniu mniejszości w naszych krajach byłoby dodawanie uprawnień tym, którym brakuje, a nie ujmowanie tym którzy mają więcej?
- Tymczasem, twierdzenie, że uchwalona 17 marca reforma oświaty gwarantuje takie same prawa Polakom na Litwie jakie mają Litwini w Polsce to dezinformacja. Reforma zrównuje te uprawnienia tylko w wybranych – wygodnych dla władz litewskich - dziedzinach. Nic nam, na przykład, nie wiadomo by reforma:
- umożliwiała Polakom na Litwie taki wpływ na kształcenie własnych dzieci jaki mają Litwini w Polsce;
- przywracała obowiązkowy egzamin z języka ojczystego na maturze;
- zezwalała na symbolikę narodową w szkołach i na zewnątrz szkół (flaga, godło państwowe, hymn) oraz na prowadzenie dokumentacji szkolnej w języku ojczystym;
- ustalała, równie korzystne jak w Polsce, przeliczniki finansowania szkół mniejszości narodowej;
- zrywała z tworzeniem konkurencyjnych szkół litewskich na terenach gdzie zwarcie zamieszkują Polacy a utworzone do tej pory przekazywała w gestię samorządów;
- zrywała z deprawowaniem w litewskich szkołach młodych umysłów poprzez programowy antypolonizm, czego widomym przykładem jest powszechnie znane wypracowanie Katarzyny Andruszkiewicz, uczennicy Gimnazjum imienia Tysiąclecia Litwy w Solecznikach.

Pytanie do Pana Andrusa Kubiliusa Premiera Rządu Republiki Litewskiej

- Dlaczego zachwalana przez Pana, Panie Premierze, ustawa o reformie oświaty dyskryminuje litewskie dzieci?
- Jeśli, Pana zadaniem, jest ona dla polskich dzieci korzystna ponieważ „zwiększa możliwości zdobywania wiedzy i opanowania większej liczby języków” to powinien Pan zadbać by zapewnić podobne korzyści dzieciom litewskim i wprowadzić dla nich obowiązek nauki dodatkowego języka - na przykład języka polskiego. Przecież język polski to język życzliwego Litwie i Litwinom dużego sąsiada a zarazem narodu związanego z Litwą historią, a także język największej mniejszości narodowej na Litwie. Korzyści z takiego rozwiązanie, chociażby dla wygaszenia dzielących nas uprzedzeń, byłyby ogromne.

Liczymy na merytoryczna odpowiedź.

Z wyrazami szacunku


za PREZYDIUM RADY NACZELNEJ
FEDERACJI ORGANIZACJI KRESOWYCH
WICEPRZEWODNICZĄCY

ADAM CHAJEWSKI

za STOWARZYSZENIE
MEMORIAE FIDELIS
PRZEWODNICZĄCY

ALEKSANDER SZYCHT

Komentarz Andrzeja Piwnickiego, względem nierówności w szkołach litewskich w Polsce i w polskich na Litwie, odczytany przez niego na proteście:

Wiele mówi się ostatnio o parytecie w oświacie mniejszości narodowych na LT i w PL.

Szczególnie na to kryterium zwraca uwagę Pani Prezydent RL , która może jeszcze zawetować ustawę przegłosowaną w litewskim sejmie.

Strona litewska parytet ten stosuje bardzo wybiórczo , tylko tam , gdzie jest jej wygodnie i nie zauważa w ogóle najistotniejszych różnic.Strona litewska słowo parytet używa jako koronnego argumentu by POGORSZYĆ sytuację oświaty polskiej na LT.

Nie musimy przecież tłumaczyć, że parytet stosowany negatywnie jest wielkim błędem i powoduje uzasadnione poczucie krzywdy. W cywilizowanej Europie POGARSZANIE sytuacji autochtonicznych mniejszości narodowych jest nie do przyjęcia.

Stosując powyższe krytaria wypada zatem zaproponować w pierwszej kolejności:
1*
Status placówek mniejszości narodowych dla polskich placówek oświatowych i kulturowych i związane z tym przywileje (jak odpowiednio u Litwinów w RP).

2*
Przywrócenie obowiązku egz. z jęz.ojczystego na maturze i liczenie się oceny do średniej ocen na egz. dojrzałości(jak odpowiedniou Litwinów w RP).

3*
Przekazanie wszystkich publicznych placówek oświatowych(w tym tzw. szkół powiatowych-rządowych), przedszkoli,domów dziecka, pod zarząd demokratycznie wybranym samorządom.(jak odpowiednio u Litwinów w RP).

4*
Oficjalne zezwolenie na symbolikę narodową w szkołach i na zewnątrz szkół (flaga , godło państwowe, hymn).(jak odpowiednio u Litwinów w RP).

5*
Dokumentacja szkolna w jęz. ojczystym(jak wolno Litwinom w RP).

6*
W dzienniczkach uczniów w rubryce jęz. ojczysty - język polski, a nie jak dotąd litewski,a polski jako jęz. obcy.(jak odpowiednio u Litwinów w w RP).

7*
Identyczne zasady finansowania szkół i przedszkoli poprzez samorządy, taki sam poziom koszyka ucznia (150-300% jak odpowiednio u Litwinów w RP).

8*
Zerwanie ze skandalicznym tworzeniem konkurencyjnych szkół litewskich (dodatkowo poza już istniejącymi samorządowymi) na terenach, gdzie zwarcie zamieszkują Polacy.(jak odpowiednio u Litwinów w RP).

9*
Wybudowanie sieci szkół i przedszkoli na terenach ,gdzie żyją Polacy , a nie mają w ogóle dostępu do polskich przedszkoli i szkół(patrz komentarze pod artykulem „W spisie stawiam na Polskośćâ€� w Kurier Wileński. Dotyczy między innymi Kowna, Kowieńszczyzny, Laudy, Suwalszczyzny, Jonawy i każdego większego miasta na LT,gdzie żyją Polacy(jak odpowiednio u Litwinów w RP).

10*
Pedagodzy mogą się kształcić w kraju macierzystym i tam zdobywać dyplomy(jak odpowienio u Litwinów w RP).

11*
Dodatki finansowe dla pedagogów pracujących w placówkach mniejszości narodowych.(jak odpowiednio u Litwinów w RP).

12*
Możliwość przerzucania koszyczka uczniów.(jak odpowiednio u Litwinów w RP).

13*
Najważniejsze decyzje pozostawia się rodzicom, środowiskom szkolnym, organizacjom mniejszości, samorządom (jak odpowiednio u Litwinów w RP).

14*
W szkołach litewskich(na całej Lietuvii) jako język obcy ( na życzenie) język polski(jak litewski, na życzenie,w szkołach litewskich w RP).

15*
Tłumaczenie wszystkich podręczników i ćwiczeniówek na język polski.

16*
Wzięcie poprawki na otoczenie, w którym żyją uczniowie obu mniejszości.W Polsce język litewski jako pomocniczy, dwujęzyczność nazw ulic, miejscowości i wszelkiej informacji.Każdy może sobie wywiesić litewską flagę i z nią się przespacerować itd.

Na Litwie zakazy,nakazy, sądy, nagonka medialna,kary pieniężne.
Litewski uczeń w RP wychodząc ze szkoły widzi litewską nazwę ulicy,po litewsku reklamy w sklepach,po litewsku informację turystyczną,po litewsku menu w restauracjach i kawiarniach,napisy na pomnikach narodowych bohaterów.Jak spojrzy do swojej legitymacji szkolnej, to wolno mu tam mieć swoje litewskie imię i nazwisko.
A co widzi polski uczeń po wyjściu ze szkoły? Jeżeli zobaczy jakiś napis po polsku ,to jest on nielegalny i obłożony grzywnami.

Szanowna Pani Prezydent RL,Szanowni Panowie ministrowie Ażubalis i Sikorski: równanie może być tylko w górę, nigdy w dół.

Parytet pozytywny, nigdy negatywny.

<< wstecz
Liczba odwiedzin: 626618
projekt i idea : Aleksander Szycht & przyjaciele; wykonanie i obsługa inTARnet.pl; kontakt z redakcją: (kliknij tutaj)