23 lutego 2019 AKTUALNOŚCI W MEDIACH PUBLICYSTYKA Redakcja
IMPREZY PUBLIKACJE LITERATURA MULTIMEDIA GALERIA
Lista artykułów
2008-01-16
Budować na fundamencie prawdy
Wicemarszałek Sejmu Jarosław Kalinowski, dla potrzeb naszej witryny* zgodził się udzielić wywiadu.
O przemilczeniach i potrzebie upamiętnienia rzezi, dokonanej przez OUN-UPA na polskich mieszkańcach Kresów Wschodnich, z Wicemarszałkiem Sejmu Jarosławem Kalinowskim rozmawia Aleksander Szycht.

Aleksander Szycht : Jest Pan liderem partii współrządzącej. Środowiska patriotyczne wiążą z Panem nadzieje na przezwyciężenie zmowy milczenia w kwestii zbrodniczości OUN-UPA. Jaka jest szansa na przekonanie politycznego partnera – Platformy Obywatelskiej do pełnego współdziałania w kwestii upamiętnienia 65. rocznicy ludobójstwa dokonanego przez UPA na Kresach?

Jarosław Kalinowski: W dniu dzisiejszym uczestniczyliśmy w posiedzeniu Komitetu, organizującego obchody 65. rocznicy ludobójstwa na Kresach Wschodnich. Mam zaszczyt być jego członkiem. W czasie obrad i wystąpień padało wiele słów nadziei, że to dzisiejsze spotkanie będzie momentem przełomowym, nie tyle w odkłamywaniu historii, bo ta historia jest znana i udokumentowana, co w związku z odejściem od praktyki stosowania wybiórczej pamięci, którą mamy w Polsce, w naszej wolnej, demokratycznej Rzeczpospolitej. O jednych bohaterach i ofiarach pamiętamy, a o innych próbujemy zapomnieć, w imię fałszywie pojętej współpracy sąsiedzkiej.
Wiem, że materia ta jest niezwykle trudna i jest wielu przeciwników poruszania tej sprawy. Wynika to z jednej strony z braku informacji, z drugiej strony z fałszywie pojmowanej koncepcji strategicznego partnerstwa, które na ołtarzu składa naszą historyczną pamięć. Tak być nie może. Jeśli chcemy budować przyszłość to musimy ją budować na fundamencie prawdy. Prawdą są zbrodnie ludobójstwa na ludności polskiej dokonane w czasie II wojny światowej.

Aleksander Szycht: Każde działanie wbrew planom ukraińskich środowisk nacjonalistycznych powoduje z ich strony zarzut pracy zgodnie z interesami środowisk post-sowieckich, na rzecz skłócenia Polaków i Ukraińców. Jak Pan to skomentuje?

Jarosław Kalinowski: To jest bardzo ważna kwestia, bo pojawiają się takie wątki. Nawet wola godnego upamiętnienia 65. rocznicy i w ogóle samo mówienie o zbrodni ludobójstwa, są czasami spychane w pojęcie konfliktu polsko-ukraińskiego. A przecież nie chodzi o to, tylko o uznanie, że nacjonaliści ukraińscy spod znaku OUN-UPA dopuścili się ludobójstwa. Tu nie mówimy o całym narodzie ukraińskim – idzie nam o tych, którzy nawet do dzisiaj czują się spadkobiercami banderowców. Po prostu nie możemy się zgodzić na to i przykrywanie tych kwestii hasłem strategicznego partnerstwa. Jeszcze raz podkreślam. Tu chodzi o naszą wspólną przyszłość, wspólną przyszłość w Unii Europejskiej. Przyszłość tą musimy budować na fundamencie prawdy.

Aleksander Szycht: Z listy PO został wybrany do sejmu poseł mniejszości ukraińskiej Mirosław Sycz. Czy sądzi Pan, że z jego strony należy oczekiwać współdziałania czy przeciwdziałania na rzecz potępienia zbrodni OUN-UPA?

Jarosław Kalinowski: W Polsce mniejszości narodowe mają naprawdę wzorcowe warunki do funkcjonowania, do zrzeszania się, do swojej reprezentacji w parlamencie. Bardzo dobry jest przykład mniejszości niemieckiej, która ma w nim swoich przedstawicieli. Mniejszość ukraińska ze względu na swoje rozproszenie ma utrudnione zdobycie takiego mandatu. Ale jak widać Ukraińcy zdobywają te mandaty. I dobrze. Mówię tu o samym mechanizmie. Wspomniany poseł [Mirosław Sycz – przyp. T.S.] dostał poparcie w swoim regionie. Jest posłem. I to bardzo dobrze. Natomiast są pytania: jakie poglądy będzie reprezentował w parlamencie, jak będzie się odnosił do propozycji Komitetu, jakie stanowisko zajmie wobec propozycji uchwały, którą nasz klub będzie składał z tej okazji. Odpowiedź na nie przyniosą najbliższe miesiące.

Aleksander Szycht: Organizacje patriotyczne oczekują jakiegoś wyraźnego upamiętnienia ofiar OUN-UPA. Ukraińskie środowiska nacjonalistyczne pragnęłyby, jeśli nie będzie możliwości temu zapobiec, by pomnik jak najmniej zwracał swoją formą, na siebie uwagę i nie był postawiony w powszechnie uczęszczanym miejscu. Pogrobowcy OUN-UPA stawiają w Polsce i na Ukrainie bez ograniczeń pomniki upamiętniające katów OUN-UPA. Czy istnieje możliwość by Polacy postawili pomnik ofiar OUN-UPA w swoim własnym kraju, gdzie chcą i jaki chcą?

Jarosław Kalinowski: Marna by to była Rzeczpospolita, gdyby nie upamiętniła swoich ofiar, i to nie upamiętniła ich ofiar w stolicy! Gdzież więc mamy to uczynić jeśli nie tu, w stolicy? Gdy mówimy o pomniku i o formie, jaką ma ukazywać, przede wszystkim, jak na dzisiejszym spotkaniu podkreślano, chodzi nam o pamięć - pomnik pamięci, pamięć młodego pokolenia. Pomnik będzie jej trwałym elementem. Wierzę, że to się dokona. Jestem realistą, znam uwarunkowania i wiem, że przed nami całkiem spory bój, by przyjęta została w sejmie odpowiednia uchwała, aby taki właśnie pomnik powstał. Przeciwników naprawdę jest wielu. Pokazała to dla przykładu kwestia listu wystosowanego przez intelektualistów, którzy mówią, że nie powinno dojść do takiego upamiętnienia, i pomnik nie powinien mieć takiego wyrazu. Jest i inny przykład – przedstawiony podczas dzisiejszych obrad. Pan Andrzej Wajda upamiętnił śmierć swojego ojca w Katyniu, ale jak gdyby odmawia prawa do upamiętnienia dziesiątek tysięcy ojców wymordowanych na Kresach Wschodnich. Jako wicemarszałek Sejmu oczekuję, wręcz żądam równego traktowania ofiar, a nie zasłaniania się różnymi politycznymi i taktycznymi posunięciami. Kwestia tego, gdzie pomnik stanie zależy od władz miasta. Oczywiście miejsce to powinno być godne i wierzę, że tak będzie.

Aleksander Szycht: Jak Pan oceni Polaków, którzy w ramach politycznej poprawności robią wszystko by działania propagatorów tzw. „bohaterstwa” zbrodniarzy z UPA ułatwić?

Jarosław Kalinowski: To jest bardzo skomplikowany problem, wielowątkowy. Z jednej strony mamy rocznicę ludobójstwa na Wołyniu, z drugiej strony rocznicę akcji „Wisła” i bardzo aktywne środowisko, które chce to wydarzenie czcić. Naprawdę ta historia jest niezwykle skomplikowana.

Aleksander Szycht: Jeśli chodzi o list intelektualistów, czy nie sądzi Pan, że cechowały ich nie tyle złe intencje, co raczej brak wiedzy?

Jarosław Kalinowski: Nie chciałbym mówić, że niektórzy intelektualiści mają złe intencje. My – mówię tu jako przedstawiciel parlamentu, nie możemy zamiatać sprawy pod dywan. Sprawy muszą być zdefiniowane i mieć swoje imię. Nie można uciekać się do nazywania czegoś inaczej – mówię o Wołyniu - gdy sprawa jest oczywista, że było to ludobójstwo. Nie można nazywać tego jakimiś wspólnymi bratobójczymi zaszłościami. Mówiąc też o akcji „Wisła” to oczywiste jest, że było to coś niedobrego, bardzo złego. Patrzmy jednak na to nie tylko jak na tragedię wypędzeń, przemieszczania się ludności, ale dostrzegajmy też, przyczyny tego co się stało. Patrzmy więc całościowo, a nie w sposób wyrywkowy.
Dodam też, że niewłaściwą postawę cechuje fakt, kiedy na przykład będąc w opozycji, jest się propagatorem mówienia w sposób jednoznaczny prawdy o ludobójstwie, po czym gdy się zdobywa absolutną władzę i pełni najwyższe funkcje – z jednej strony piętnuje się poprawność polityczną poprzedników, z drugiej zmienia ton wypowiedzi w stosunku do ludobójstwa na Kresach Wschodnich. Mówię o tym bez nazwisk. To jest niezwykle bolesne – ale tak właśnie było.


Dziękujemy za rozmowę.

Rozmowę przeprowadzili Aleksander Szycht i Tomasz Sudoł.
Redakcja tekstu Tomasz Sudoł i Aleksander Szycht. Obsługa techniczna Tomasz Sudoł.

Rozmowę przeprowadzono w Warszawie, 15 grudnia 2007 r. i był to pierwszy tego rodzaju wywiad z Jarosławem Kalinowskim.

*Ówcześnie tą witryną była wolgal.pl

<< wstecz
Liczba odwiedzin: 626638
projekt i idea : Aleksander Szycht & przyjaciele; wykonanie i obsługa inTARnet.pl; kontakt z redakcją: (kliknij tutaj)