23 lutego 2019 AKTUALNOŚCI W MEDIACH PUBLICYSTYKA Redakcja
IMPREZY PUBLIKACJE LITERATURA MULTIMEDIA GALERIA
Lista artykułów
2011-02-14
Preludium do pikiety 16 lutego 2011
Kilkuosobowa grupka ze stowarzyszenia Memoriae Fidelis dokonała szybkiego wypadu pod ambasadę Litwy, a nawet do środka…, budząc zainteresowanie oficjeli.
Fotografie "nocne" Ewa Wołkanowska/Wilnoteka
Najście było tyle niespodziewane, co z pewnością dokuczliwe, oczywiście dla tych, którym nie podobają się protesty w obronie Polaków na Litwie. Protestowano bowiem na mrozie od ok. godz. 15.30 do 18.30. Pracownicy ambasady spodziewali się jedynie grupki studentów, którzy przeprowadzić mieli, planowany na godz. 18.00 “walentynkowy” happening, także przeciwko dyskryminacji Polaków , bowiem o nim pojawiła się informacja w na stronie Wilnoteki. Od dawna znany jest też zamiar przeprowadzenia przez MF większej pikiety, która odbędzie się w środę. Najprawdopodobniej z tego powodu, po pewnym czasie przeniesiono uroczystości niepodległościowe w ambasadzie litewskiej w Warszawie na 14 lutego. 16 lutego w środę o 18.00 wszystko odbędzie jak zapowiadano, ale 14, tegoż miesiąca litewscy dyplomaci w Polsce, pomimo swoich uników dostali coś gratis.
 Informacje kiedy i, o której do ambasady zjeżdżają się politycy i dyplomaci nie były -rzecz jasna ogólnodostępne. Najpierw uroczystości w ambasadzie miały się odbyć - jak jest w zwyczaju 16 lutego. Później pojawiły się pogłoski, że imprezę przeniesiono na wtorek 15 lutego. Ostatecznie data została wyznaczona na poniedziałek 14 lutego. Choć jeśli, w tym samym stopniu ktoś sugerowałby się protestem “walentynkowym” pomyliłby się. Część gości (w tym ViPy) zostało zaproszonych na godz. 15.00, nie 18.00 (Taka godzina została również podana na stronie ambasady jako otwarcie wernisażu obrazów.). Jedno było pewne, pomimo trwających przygotowań do środowej pikiety należało coś zrobić. Jedynym kłopotem stał się fakt, że stowarzyszeni w Memoriae Fidelis dokładną godzinę poznali ostatecznie - w przeddzień. Skończyło się to nieprzespaną nocą kilku z członków tej organizacji i robieniem transparentu w języku angielskim do godziny 5.00. Później grupka rozeszła się prosto na uczelnie czy do pracy, aby po kilku godzinach przybyć pod ambasadę i znów wziąć udział w przygotowaniach przed środowym protestem. Nie obyło się bez perturbacji.

Już po pojawieniu się pierwszych “spiskowców”, (bo protestujący, poczuli się tak odrobinę, w wyniku całej tej atmosfery), bez transparentów zaczęli wzbudzać zainteresowanie pracowników ambasady. Jednakowoż dopiero po rozwinięciu napisów wyszło do protestujących dwóch, pracujących w ambasadzie litewskich policjantów, w mundurach, lecz rozmowa skończyła się szybciej niż zaczęła. Zdawano sobie sprawę, że wobec przybywających gości transparenty to dla załogi litewskiej placówki pewien dyskomfort, ale wszak Per aspera ad astra. Z prób rozmowy z litewskimi funkcjonariuszami, można się było zorientować, że pragną dowiedzieć się, czy grupa może wylegitymować się pozwoleniem na akcję. Na kategoryczne stwierdzenie, że wszystko jest zgodne z prawem, odeszli. Protest bowiem spełniał wszelkie warunki tzw. zgromadzenia spontanicznego.

Gdy “Policija” odeszła z kwitkiem, podeszli funkcjonariusze policji z komendy stołecznej, wezwani natychmiast przez swoich litewskich kolegów i żądali od uczestników dokumentów . Jeden z funkcjonariuszy, który zresztą do końca pełnił dyżur był wyjątkowo niemiły. Grupa nie wycofała się jednak, lecz jeden trzymających transparent wdał się w rozmowę, aby usłyszeć, że lepiej by sobie telewizję w ciepłym kącie pooglądali, a nie siedzą tu na mrozie i protestują, a to przecież i tak nic nie da. Rozmówca z MF odparł, że za komuny mówili o protestujących to samo, a później nadszedł rok 1989. Policjant odparł: Za komuny było lepiej. Relacje, jak się możemy domyślić, pomimo złudnych nadziei, dzięki konwersacji jednego z uczestników z policjantem starej daty - ostatecznie - nie ociepliły się.



Wjeżdżały na teren ambasady samochody, przychodzili ludzie. Przybyła także pani minister Anna Fotyga, z którą protestujący zamienili kilka słów, zarówno, gdy wchodziła na przyjęcie, jak i wychodziła. Ostatecznie dostała od nich ulotkę i wyraziła nadzieję, że w kwestii nierównego traktowania Polaków na Litwie i Litwinów w Polsce będzie lepiej.



Czasami trzymający transparenty odwracali się w kierunku wjeżdżających samochodów, na co natychmiast zareagował wspomniany policjant informując, że wlepi wszystkim mandaty za “blokowanie” przejścia. Rozeszło się jednak po kościach. Innym razem zbliżali transparent do okien na parterze by popijający wino goście mogli go wygodnie przeczytać.



Przed 18.00, ktoś z ambasady zaczął przez okno kiwać w geście zaproszenia. Większość protestujących z ciekawością skorzystała, a jeden został na zewnątrz, by nie przegapić przyjścia - lada moment “posiłków“, uczestników zapowiadanego na stronie Wilnoteki happeningu. Przyjechali dziennikarze telewizji TVN, a następnie przybyła zapowiadana grupa protestujących. Z ambasady wyszli powiadomieni uczestnicy protestu i natychmiast chwycili za transparenty. Wewnątrz został jeden, który na przyjęciu… rozdawał ulotki o dyskryminacji i chwilę później został wyproszony.



Obie grupy postały chwilę razem, po czym reprezentanci MF odmaszerowali, by dołączyć do środowego protestu, traktując zresztą przybyłych jako zmianę warty. Wracali, potwornie zmęczeni zziębnięci, ale w znakomitych humorach, aby jeszcze później pożegnać się słowami: Do zobaczenia w środę o 18.00.

Aleksander Szycht

<< wstecz
Liczba odwiedzin: 626619
projekt i idea : Aleksander Szycht & przyjaciele; wykonanie i obsługa inTARnet.pl; kontakt z redakcją: (kliknij tutaj)