23 lutego 2019 AKTUALNOŚCI W MEDIACH PUBLICYSTYKA Redakcja
IMPREZY PUBLIKACJE LITERATURA MULTIMEDIA GALERIA
Lista artykułów
2010-09-24
Kresy - karta przetargowa cz. 2
Prezentujemy ciąg dalszy opisu rozstrzygającej się w czasie II wojny światowej kwestii przynależności województw wschodnich RP na tle burzliwych dziejów rządu RP na uchodźctwie.
Składająca się w większości z Kresowian polska armia w ZSRR, stworzona na mocy układu Sikorski-Majski, stała się szybko dla Sowietów niewygodna. Ilość ochotników wielokrotnie przekraczała ustalone wstępnie pomiędzy Andersem a Stalinem stany etatowe polskich jednostek wojskowych. Wywołało to problemy z wyżywieniem wojska, a po interwencjach gen. Andersa, Stalin wykręcał się koniecznością wyżywienia w pierwszej kolejności swoich żołnierzy.
 Kłopot był także z wyposażeniem. Brak żywności, sprzętu, w połączeniu z żądaniami Stalina wysłania niewyszkolonych żołnierzy polskich od razu do walki i oskarżenia o wykorzystywanie Związku Radzieckiego, zmusiły gen. Andersa do ewakuacji Armii Polskiej na Bliski Wschód. Stalin się temu nie sprzeciwiał, a nawet ułatwiał. Była to część jego planu, pozbycia się wojsk polskich, stworzonych w głównej mierze z ludzi z kresów, które przecież miał w planie oderwać od Polski. Dlatego gen. Sikorski stanowczo się sprzeciwiał wyjściu wojsk z ZSRR. W jego planach armia Andersa miała wyzwalać Polskę u boku Armii Czerwonej. Był to jednak jedyny słuszny krok. Nasze wojska wykrwawiałyby się jako pierwsze w walce z Niemcami, torując drogę czerwonoarmistom i szybko zostałyby zmarnowane, tak jak to było później pod Lenino z armią Berlinga.

Ponadto w trakcie formowania się wojsk w Związku Radzieckim, wyszła sprawa zaginionych oficerów Polskich. Na pytania o nich gen. Sikorskiego i Andersa usłyszeli, że uciekli do Mandżurii. W 1943r. Niemcy ogłosili wiadomość o odkryciu masowych grobów jeńców polskich zamordowanych przez NKWD w Katyniu. Był to moment zwrotny w polityce gen. Sikorskiego, który zawrócił z drogi ustępstw względem ZSRR. Podczas licznych inspekcji, generał był w bojowym nastroju i zapowiadał nieustępliwą postawę względem możliwości zmiany granic. Mając w ręce dokumenty katyńskie planował podróż do USA i mobilizacje tamtejszej polonii. W świetle tych dokumentów, było jasne jak słońce, że nasi sojusznicy wiedzieli co się stało, ale nie zamierzali nic robić, by nie destabilizować sojuszu ze Stalinem. Dokumenty te mogły wywrócić przymierze alianckie, do czego nie chciały dopuścić Anglia i USA. Żądanie gen. Sikorskiego wszczęcia śledztwa przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż w sprawie Katynia w kwietniu 1943r. zostało wykorzystane przez Sowietów jako pretekst o oskarżenie o współpracę Polski z III Rzeszą i zakończyło się zerwaniem stosunków między rządem na uchodźstwie a ZSRR. Tutaj znów zbrodnia przyniosła Sowietom niespodziewany zysk polityczny. Stalin mógł teraz bez problemu kontynuować plan sowietyzacji Polski. Po pozbyciu się Korpusu Andersa, który z pewnością sprzeciwiłby się odłączeniu Kresów, Stalin stworzył własne Wojsko Polskie pod dowództwem gen. Berlinga i zalążek rządu polskiego pod nazwą Związek Patriotów Polskich z Wandą Wasilewską na czele.

I nagle w najgorszym dla nas momencie 4 lipca 1943 ginie w katastrofie Gibraltarskiej gen. Sikorski. Nikomu nie zależało na wyjaśnieniu jakim cudem samolot rozbił się po 16 sekundach lotu w którym zginął premier rządu polskiego, szef Sztabu Naczelnego Wodza, a ciał czterech osób mających znajdować się na pokładzie, nigdy nie znaleziono. Z politycznego punktu widzenia, wszystkim to było na rękę. Mimo błędnej polityki, której sprzeciwiało się grono emigracyjnej opozycji, śmierć gen. Sikorskiego, była końcem marzeń o niepodległej Polsce. Pisze tak dlatego, że plany Stalina co do Polski i jej przyszłego kształtu były już dla wszystkich oczywiste, a co do naszych sojuszników, widać było, że jako tacy nie jesteśmy już im potrzebni i nie zamierzają oni o nas walczyć. Gen. Sikorski był ostatnią postacią cieszącą się autorytetem i przedstawiającą realną polityczną wartość w rozmowach z aliantami. To wobec niego alianci zaciągali zobowiązania. Jego śmierć zabrała do grobu także wiele niewygodnych informacji – zwłaszcza te dot. Katynia, które mogły zagrozić stabilności koalicji antyhitlerowskiej.

Po śmierci gen. Sikorskiego, Naczelnym Wodzem został gen. Sosnkowski a premierem Stanisław Mikołajczyk. Generał Sosnkowski, przez emigracje szanowany i lubiany, mimo wielkich zdolności, nie mógł już realnie wpłynąć na bieg polityki. Nie miał już tej pozycji w rozmowach z Churchillem - co jego poprzednik. Odsuwany na boczny tor przez Mikołajczyka, mógł się tylko biernie przyglądać wydarzeniom. Przeciwny wywołaniu Powstania Warszawskiego, po bezskutecznej walce o pomoc dla Warszawy, oskarżył Anglię o zdradę i po nacisku Churchilla został zdymisjonowany ze stanowiska Naczelnego Wodza.

Tymczasem Sowieci „wyzwalali” już nasze ziemie wschodnie. W ramach akcji „Burza” żołnierze AK mieli przejmować zbrojnie władze i przyjmować Sowietów już jako gospodarze terenu. W lipcu 1944 wybuchły walki o dwa najważniejsze kresowe miasta– Wilno, a potem Lwów. W obu przypadkach scenariusz był taki sam. Oddziały Armii Krajowej, we współpracy z Armią Czerwoną toczyły zacięte walki o miasta. Po zakończeniu działań zbrojnych, żołnierze AK zarówno w Wilnie jak i we Lwowie zostali rozbrojeni, a kadra oficerska aresztowana przez NKWD i rozstrzelana lub zesłana na Sybir. Tak kończyła się polska historia Lwowa i Wilna, dokończona później deportacjami resztek ludności polskiej.

Premier Mikołajczyk będąc w Moskwie, próbował jeszcze wg sugesti Churchilla za cenę zgody na zmianę granicy wschodniej i wyrzeknięcia się Lwowa i Wilna, uzyskać gwarancje niepodległości powojennej Polski. Mimo, że Stalin obiecywał nieomal przepędzić Bieruta, a Bierut zdradzić Stalina. Mikołajczyk nie prezentował już żadnej wartości politycznej i wszelkie rozmowy były bezcelowe. Nie miał on także pojęcia, że kwestia granic została już ustalona w Teheranie w 1943r. zgodnie z wolą Stalina.
Przebieg rozmów w Teheranie był burzliwy i do końca niejednoznaczny. Było oczywiste, że dotychczasowa wschodnia granica Polski będzie nie do utrzymania i rozpoczęto kreślenie nowej linii granicznej zgodnie z linią Curzona – brytyjską propozycją granicy polskiej, genezą sięgającą wojny 1920r i odcinającą Kresy od Polski. Powstało wiele nie zatwierdzonych projektów, z których większość pozostawiała po stronie ZSRR Wilno, Grodno czy Lwów. Dla Churchilla czy Roosvelta była to jednak kwestia co najmniej drugorzędna.

Ponadto w lipcu 1944r. PKWN podpisał porozumienie z ZSRR o polsko-radzieckiej granicy, odcinającej Kresy od Polski, co Stalin wykorzystał jako naszą zgodę na linię Curzona.

W 1945r. w Jałcie w dawnej rezydencji Potockich przypieczętowano los Polski. Spóźniona reakcja Churchilla, w którym odezwały się resztki godności nie miała już większego wpływu na przebieg wydarzeń. Roosevelt, który już wcześniej ustalił ze Stalinem kwestie granicy, łudził jeszcze Polaków, licząc na głosy Polonii w nadchodzących wyborach. Próbowano jeszcze wytargować dla Polski wariant z samym Lwowem. Rozmowy zakończyły się jednak fiaskiem, a Anglia, która dowiedziała się o „porozumieniu” PKWN zaniechała wszelkiej walki o nasze ziemie, nie licząc spraw drobnych korekt. Cofnięto także uznanie dla rządu RP na uchodźstwie. Mimo rozpaczliwych prób gen. Andersa czy premiera Mikołajczyka, Anglicy stwierdzili, że nigdy nie gwarantowali integralności naszej wschodniej granicy co oczywiście było jawnym złamaniem konwencji z 25 sierpnia 1939r., na mocy której, Anglia przystąpiła do wojny w obronie suwerenności Polski. Churchill stwierdził też, że jego rząd nigdy nie uznał przyłączenia Wileńszczyzny w 1922r. (choć nigdy nie wystąpił z protestem) oraz zapewnił, że „ziemie odzyskane” są o wiele cenniejsze niż „jakieś bagna nad Prypecią”. Natomiast w rozmowie z premierem Mikołajczykiem, rozdrażniony Churchill na słowa premiera o wkładzie w zwycięstwo oddziałów polskich powiedział: „Może sobie je pan zabrać, już ich nie potrzebujemy”. Te same słowa usłyszał gen. Anders. W 1940r. brytyjski premier mówił co innego...

Układy Teherańskie i Jałtańskie były jawnym zerwaniem wszelkich umów pomiędzy Polską a Anglią, która weszła przecież do wojny „w obronie” Polski. Polska zaś prowadziła swoją politykę wobec Niemiec opierając się na złudnych zapewnieniach Anglii.W trakcie trwania wojny Churchill bezustannie próbował osłabić zapis mówiący o angielskiej gwarancji neutralności i nienaruszalności naszych granic wijąc się przy tym niczym piskorz. Memoranda gen. Sikorskiego tylko mu to ułatwiały. Skoro sami kwestionowaliśmy integralność naszej granicy, to z jakiej racji mieliśmy oczekiwać, że tej integralności będzie bronić Anglia. Jest to tym bardziej bolesne, że najmniej część ziem wschodnich mogła zostać uratowana. Stalin oczywiście memoranda wykorzystał, jako przyzwolenie na możliwość zmiany granic. Nie wiem czy gen. Sikorski nie zdawał sobie sprawy z tego, że swoją ugodową postawą podkłada się Stalinowi. Emigracyjna opozycja usiłowała uzmysłowić to samemu generałowi jak i opinii publicznej, lecz gen. Sikorski wolał zamykać usta prasie opozycyjnej i prowadzić politykę mydlenia oczu, mówiąc, że nic się nie dzieje, a ZSRR w żadnym razie nie myśli o zmienianiu granic. Zmiana nastawienia spowodowana zbrodnią katyńską, przyszła w ostatniej chwili, lecz na wiele się już nie zdała, przerwana tajemniczą śmiercią premiera i Naczelnego Wodza w Gibraltarze. Polityka rządu RP na uchodźstwie niejednokrotnie była polityką chwiejną, kiepską i w konsekwencji szkodliwą, lecz wydaje się, że nawet i bez tego, sprawa kresów wschodnich nie była sprawą łatwą.

Oderwanie od Polski Kresów Wschodnich a zwłaszcza Lwowa, było osobistą zemstą Stalina za 1920 rok. Było zemstą za bohaterską obronę miasta, które oparło się czerwonoarmistom i znacznie przyczyniło się do klęski bolszewików w wojnie. Przed wojną miasto zawsze wierne najjaśniejszej Rzeczypospolitej. I wierne było do samego końca... Lwów przestał być tym miastem, którym był uprzednio, zerwano wielowiekową tradycję i historię miasta, zniszczono jego kulturowy i polski charakter, jak to czyniono zresztą ze wszystkim co polskie na zajętych terenach.

Możemy załamywać ręce nad tym co się wydarzyło w Jałcie, lecz takie postępowanie nie było niczym nowym i zaskakującym. Tak samo robił Napoleon w 1806 r. gdy grał ziemiami polskimi próbując je sprzedać temu zaborcy, który z nim pójdzie i dopiero widząc, że wiele nie osiągnie, zdecydował się utworzyć Księstwo Warszawskie. Było mu ono potrzebne tylko jako przyczółek do późniejszego uderzenia na Moskwę. To samo zrobiliśmy my, sprzedając za cenę pokoju układ z Petlurą Sowietom w 1921r. w Rydze. To tak zwana realpolitik, której istnienie i w chwili obecnej – my naiwni Polacy musimy sobie uzmysłowić.

Wolno mi tylko mieć nadzieje, że po 20-tu latach wolnej Polski, pamięć o Kresach Wschodnich i Lwowie, skrzętnie zamazywana w PRL, wróci na należnej jej miejsce w pamięci i świadomości młodych ludzi. Niechaj pamiętają z dumą i wzruszeniem o biało – czerwonej fladze, dumnie łopocącej na wietrze na szczycie kopca Unii Lubelskiej...

Krzysztof Pawłowski

<< wstecz
Liczba odwiedzin: 626622
projekt i idea : Aleksander Szycht & przyjaciele; wykonanie i obsługa inTARnet.pl; kontakt z redakcją: (kliknij tutaj)