23 lutego 2019 AKTUALNOŚCI W MEDIACH PUBLICYSTYKA Redakcja
IMPREZY PUBLIKACJE LITERATURA MULTIMEDIA GALERIA
Lista artykułów
2010-07-16
Umiesz liczyć ? Licz na siebie !
Czy Uchwała Sejmu sprzed roku w jakikolwiek sposób zmieniła postawę polskich polityków? - komentarz do Listu Otwartego organizacji kresowych i patriotycznych do Premiera RP
Rok temu, 15 lipca 2009 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przyjął przez aklamację "Uchwałę w sprawie tragicznego losu Polaków na Kresach wschodnich".
To, co nie udało się rok wcześniej, w 65. rocznicę ludobójczych akcji OUN-UPA, udało się w roku 2009. Polski Sejm nareszcie uznał, że antypolska akcja OUN i UPA miała charakter "czystki etnicznej i znamiona ludobójcze".
Mimo, że w Uchwale nie pada wprost - pożądane od dawna przez badaczy tego tematu i środowiska patriotyczne - określenie "ludobójstwo", to treść Uchwały można było uznać za siedmiomilowy krok na drodze do potępienia oprawców oraz upamiętnienia męczeństwa niewinnych ofiar i oddania hołdu ratującym te ofiary sprawiedliwym Ukraińcom. Szczególnie, gdy weźmie się pod uwagę dotychczasowe uniki Marszałka Sejmu i innych parlamentarzystów przed podejmowaniem tego tematu.
Uchwała cenna była tym bardziej, że Sejm wezwał w niej wszystkie władze publiczne "do przywracania pamięci współczesnych pokoleń o tragedii Polaków na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej".
I co ? I nic.
Niestety, poza kilkoma aktami samorządów w kilku regionach i poza zaledwie kilkoma chlubnymi wyjątkami personalnymi (vide: starania obecnego eurodeputowanego, byłego wicemarszałka Sejmu Jarosława Kalinowskiego) żadne władze państwowe dotychczas nie podjęły tego wezwania, nie tylko w realnych działaniach, ale nawet deklaracjach, co do zamierzeń urzeczywistnienia sejmowych wytycznych.
Nadal realizowana jest więc przez polskich decydentów polityka spychania tego tematu na margines w relacjach polsko-ukraińskich. Skandalicznie słabe i spóźnione były reakcje polskiego rządu i kancelarii Prezydenta RP wobec takich aktów, jak chęć organizacji w Polsce rajdu młodzieży ukraińskiej szlakiem Stepana Bandery i UPA w lecie ubiegłego roku, jak i wobec grudniowej decyzji odchodzącego prezydenta Juszczenki o przyznaniu Banderze tytułu Bohatera Ukrainy (dekret wycofał nowy prezydent Janukowycz). Brak jest też jakichkolwiek reakcji polskich władz wobec odradzającego się i rosnącego w siłę ruchu neo-banderowskiego w Zachodniej Ukrainie oraz stanowczych reakcji władz wobec wrogich wystąpień przedstawicieli mniejszości ukraińskiej w Polsce, m.in. w dotowanej przez polskie państwo gazecie "Nasze słowo".

O prawdziwym podejściu do wezwań sformułowanych w treści sejmowej Uchwały z lipca ubiegłego roku i faktycznym zaangażowaniu polskich parlamentarzystów, członków rządu i kancelarii Prezydenta RP w upamiętnianie prawdy o gigantycznych zbrodniach OUN - UPA na dziesiątkach tysięcy naszych rodaków, najlepiej świadczy brak obecności kogokolwiek z nich bezpośrednio na obchodach "Krwawej Niedzieli" podczas ostatnich uroczystości na Skwerze Wołyńskim 11 lipca w Warszawie. Miałem zaszczyt wziąć udział w tych uroczystościach. Nie chcę tu nikogo obrazić, ale reprezentantami polskiego Rządu i Prezydenta były tam osoby nawet nie z drugiego szeregu, a reprezentantów parlamentu (który rok temu podejmował przecież Uchwalę w tej sprawie !) w ogóle na Skwerze nie zaobserwowałem. O, przepraszam - był jeden poseł, z tym że do ... Parlamentu Ukrainy...
Polecam zatem sprawdzić za 2 tygodnie, kto i w jakiej randze będzie brał udział w uroczystościach rocznicowych 66 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, odbywających się zresztą już w samym środku wakacji. Czy znów coś niezwykle istotnego, i to naraz, przeszkodzi prezydentowi - elektowi w osobie własnej, ministrom, licznym posłom i senatorom we wzięciu udziału w tych uroczystościach i oddaniu hołdu powstańcom ? Czy też, podobnie jak 11 lipca na Skwer Wołyński, wysłani tam zostaną tylko dyrektorzy jakichś departamentów, podrzędni pracownicy kancelarii i wojskowi niższego szczebla ? ...

Przez rok nic się nie zmieniło. Ofiary ludobójstwa na Kresach wciąż są dla polskich polityków historycznymi ofiarami "trzeciej kategorii". Swoimi działaniami i nie-działaniami ci ludzie, wycierający sobie na co dzień usta patriotyzmem, raz po raz wymierzają przecież policzek pamięci dziesiątków tysięcy bestialsko pomordowanych rodaków, po raz n-ty ranią też uczucia żyjących jeszcze, a cudem ocalonych z tej Zagłady, Kresowiaków.
Politycy nie potrafią nawet ukryć lekceważenia dla całego tego "niepotrzebnego" problemu i nie czują z tego powodu żadnego wstydu. W kontekście opisywanych tutaj zachowań decydentów, jak najbardziej uprawnione jest określanie postawy polskich polityków jako pospolitej ZDRADY. Zdrady narodu, rozumianego przecież jako wspólnota wszystkich pokoleń.

Jest jednak coś, co w sytuacji faktycznej pustki realnych działań i braku konsekwencji, pełni rolę promyka nadziei w ciemnym tunelu. Nie można bowiem (tym bardziej nie można !) nie doceniać tego ciężko wywalczonego aktu, jakim była ubiegłoroczna Uchwała Sejmu. Była ona możliwa wyłącznie jako wynik wielu lat - syzyfowej wydawało się przez długi czas - pracy dziesiątków konkretnych ludzi, niezliczonych spotkań, konferencji naukowych, "zdarzeń medialnych" obliczonych na zainteresowanie dziennikarzy, próśb pod adresem polityków i innych doraźnych i długofalowych, lobbystycznych nacisków. Środowiska kresowe okrzepły i Uchwała Sejmowa z 15 lipca 2009r. była dowodem potencjału, jakim już dysponują. W ciągu minionego roku wielu Kresowiakom dodała jeszcze skrzydeł do dalszych działań.
Już tylko dla samej powagi aktu i zawartych w nim deklaracji, należy treść Uchwały przypominać teraz decydentom nieustannie, dając im do zrozumienia, że dalsze nicnierobienie jest samoośmieszaniem własnej, podjętej już i czarno na białym spisanej, decyzji. Należy też żądać od swoich lokalnych posłów, senatorów, wojewodów i władz samorządowych osobistej obecności na uroczystościach upamiętniających ofiary ludobójstwa na Kresach. Piętnując brak takiej obecności, trzeba im uświadamiać, że nieobecność taka może być odebrana nie tylko jako akt pogardy okazywanej ofiarom, ale też jako podważanie zaleceń Całego Polskiego Sejmu.
Może przynajmniej do niektórych coś kiedyś wreszcie dotrze.

Tymczasem jednak zaniechania "naszych kochanych" polityków oraz jednoczesny brak wsparcia dla polskich organizacji, które niestrudzenie pragną upamiętniać ofiary banderowców, mają już konsekwencje międzynarodowe. Lekceważąca postawa wobec tragicznej historii najnowszej własnej nacji i praktyka realizowanej dotychczas bilateralnej polityki (nie stawiania Ukraińcom żadnych warunków) zachęca bowiem radykalne organizacje nacjonalistyczne na Ukrainie do podejmowania kolejnych bulwersujących inicjatyw. Z dochodzących nas informacji wynika na przykład, że w Radzie Miasta Lwowa ma być niedługo głosowana uchwała w sprawie nadania budowanemu na EURO 2012 stadionowi imienia ... Stepana Bandery.
Co zrobią polscy posłowie, europarlamentarzyści i co wreszcie zrobią polscy ministrowie, Premier i Prezydent, aby uniemożliwić tę prowokację, dokonywaną tym razem już na skalę całego kontynentu ?

Czy można spokojnie czekać, licząc na ich samodzielne (i w porę podejmowane) działania, czy też raczej - mając poczucie wspólnego, zauważalnego już potencjału - przedsiębrać pilnie własne działania ?


Piotr Dziża

<< wstecz
Liczba odwiedzin: 626596
projekt i idea : Aleksander Szycht & przyjaciele; wykonanie i obsługa inTARnet.pl; kontakt z redakcją: (kliknij tutaj)