23 lutego 2019 AKTUALNOŚCI W MEDIACH PUBLICYSTYKA Redakcja
IMPREZY PUBLIKACJE LITERATURA MULTIMEDIA GALERIA
Lista artykułów
2010-07-13
Ukraina razi Polaków – „egzotyką”?
Choć na portalu Kresy.pl zdarzają się autorzy o "poprawnym politycznie" podejściu, jest on niewątpliwie pożytecznym, głównie względem niesienia szybkich obiektywnych informacji.
Czy Ukraina rzeczywiście jest dla
Polaków tak samo egzotyczna
jak np. Indie? Fot. misje.blox.pl
Zdarzają się jednak i teksty wybitnie negatywne, na które warto zwrócić uwagę. Jak patrzeć na artykuł Małgorzaty Fedorowicz pt. Egzotyczna Ukraina, który potrafi uderzyć brakiem nie tylko profesjonalizmu, ale i we fragmentach poraża wręcz dziurami w podstawowych zasobach wiedzy tematycznej? W kontekście całości witryny - trudno powiedzieć. Kwestia jest o tyle ciekawa, że autorka pisząc tekst w tonie właśnie politycznej poprawności „stawia pod mur” Polaków jako społeczeństwo za brak wiedzy o Ukrainie, w której sama posiada luki niczym w przysłowiowym szwajcarskim serze.
 Autorka podjęła się wprawdzie szczytnego zadania zwalczania negatywnego stereotypu Ukraińca w Polsce. Co jednak warte zauważenia nie robi tego w sposób przekonujący, ale taki, który może dać efekt odwrotny do zamierzonego: Ukraina jawi się Polakom jako kraj biedny, zacofany, o wysokim wskaźniku przestępczości oraz szalejącej korupcji. - pisze. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ faktycznie jest to kraj biedniejszy od Polski, w wielu aspektach bardziej zacofany, o wyższym wskaźniku przestępczości i z pewnością szalejącej na wszystkie strony korupcji w skali takiej, jakiej nawet ewidentnie niedoskonali Polacy nie zaznali. Zamiar zaprzeczenia temu jest tyleż śmieszny, co stanowi dosyć szkodliwą dla Ukraińców próbę sprzeciwienia się na siłę faktom. Dalej publicystka informuje, że Ukraina jawi się Polakom jako kraj dziki, pełen alkoholików, prostytutek i babuszek ze złotymi zębami Dopiero tu w sporej części można się zgodzić, iż taki stereotyp pokutuje u większości Polaków. Nie można zgodzić się natomiast z ostatnim fragmentem, bowiem ilość złotych koronek wśród starszych ludzi jest kilkakrotnie wyższa niż w naszym kraju i rzuca się to wybitnie w oczy Polakom, którzy się tam pofatygują. Wydaje się, iż należałoby dobrać argumenty zupełnie inaczej, np. w stylu: „Ukraina to nie tylko…” i tu wymienić coś, co jest traktowane w odczuciach polskiego społeczeństwa negatywnie, a następnie napisać o czymś lepszym, wręcz godnym podziwu. Można także zasygnalizować, że złote zęby to nie tylko cecha charakterystyczna starszych obywateli Ukrainy, ale i całego byłego bloku sowieckiego. Małgorzata Fedorowicz próbuje robić to w formie szczątkowej dopiero pod koniec i jak zobaczymy w takiej formie, że dość gorzko przypomina się zasada „Primum non nocere”.

Publicystka głęboko przejęła się wskaźnikiem mówiącym, iż zaledwie 30% Polaków deklaruje sympatię dla Ukraińców. Zapowiada, iż spróbuje odpowiedzieć na pytanie dlaczego jest on tak niski. To się jej nie udaje. Próbą odpowiedzi rzecz jasna miało być udowodnienie, że społeczeństwo polskie nie posiada podstawowego pakietu wiedzy na temat Ukrainy. Sądzę jednak, że przedstawione przez nią argumenty nie bronią się dostatecznie. Małgorzata Fedorowicz zadawała Polakom pytania: Kto jest obecnym prezydentem Ukrainy? Kim był Taras Szewczenko? Kiedy na Ukrainie panował "Wielki Głód"? Następnie oburza się odpowiedziami. Gdyby spróbowała ułożyć odpowiednie pytania dotyczące Polski dla przeciętnych Ukraińców, można się domyśleć, że wynik byłby najmniej tak samo zły. Wystarczy zapytać się odpowiednio o Adama Mickiewicza i polską martyrologię.
Sformułowanie, którego użyłem: „można się domyśleć” nie jest faktycznie najszczęśliwsze, ponieważ opieranie się na domysłach i przypuszczeniach nie powinno być podstawą do jakichkolwiek twierdzeń. Jednakowoż autorka podpytując, znajomych, sąsiadów oraz ludzi na ulicy nie przedstawiła żadnych rzeczowych wyników badań i tak samo jak mnie, należy wierzyć jej na słowo. Jeśli więc założymy, że ukraińskie odpowiedzi nie byłyby inne, to wypadałoby przytoczyć wskaźnik na ile Ukraińcy nas lubią, a nieco się on różni. W przeciwnym wszak wypadku tekst nie ujrzałby światła dziennego. Przeto zastosowany argument z pytaniami o podstawową wiedzę zaczyna się powoli kruszyć.

Drugą charakterystyczną sprawą jest fakt oburzania się, że Polacy nie wiedzą nic o wielkim głodzie na Ukrainie. Dlaczego Polacy mieliby cokolwiek wiedzieć o wielkim głodzie, skoro nie wiedzą nic o największym pod względem okrucieństwa ludobójstwie dokonanym przez OUN-UPA na 120 tysiącach swoich własnych rodaków? Wydaje się, że autorka celowo pominęła fakt powyższej zbrodni, jako ten, który może wpływać na negatywny stereotyp Ukraińca w Polsce. A przecież jest to kwestia wpływająca w sposób wybitny, ale i paradoksalny na zasadzie: „niewiele wiem, coś słyszałem więc nie ufam, nie lubię, mogą być groźni, nieokrzesani, zdradliwi, dzicy i źli”.

Można rzec, że powyższy stereotyp „Ukraińca rzeźnika” jest niezasłużony, bowiem tylko niewielka część Ukraińców ma krew na rękach, a część wręcz Polaków ratowała. Jednak nie bierzemy pod uwagę właśnie działalności środowisk politycznie poprawnych, które, nie chcąc wymieniać sprawców OUN-UPA, przekuwają aktorów na scenie zbrodni na poziom narodów: Ukraińcy i Polacy. Dzięki temu mogą utrzymywać twierdzenie o symetrii zbrodni ze strony „polskiej” oraz zagarniać pod pojęcie polskiej zbrodni bardzo nieliczne polskie odwety, które nigdy nie otrzymały zgody i „patronatu” polskiego podziemia. Nie ma możliwości nawet porównywania AK – UPA względem zbrodniczości, to dwa różne światy. Przekuwając to jednak sztucznie na poziom narodów jest odrobinę łatwiej, ponieważ możemy jako do worka i tak nielicznych „polskich zbrodni” kwalifikować różne przypadki: np. niepopularnej działalności oddziałów polskich związanych z komunistami.

Ta próba niedopuszczenia do pokazania palcem na konkretnego sprawcę, byle go nie skompromitować i nie przeszkadzać tym samym w gloryfikacji zbrodniarzy z OUN-UPA skupia się na przeniesieniu odpowiedzialności na poziom narodów. Efektem jest poszerzanie stereotypu „Ukraińca – rezuna” właśnie przez środowiska politycznie poprawne. To z kolei powoduje naturalną reakcję obronną u pewnej części społeczeństwa polskiego, nie bez słuszności mającego poczucie krzywdy takim podejściem do sprawy, co promieniuje na pozostałych Polaków, niestety bez wiedzy na temat podstawowych faktów. Tego aspektu w śledzeniu powodów stereotypu o Ukraińcach niestety autorka nie uwzględniła.

Dalej zawarła dość istotny dla dalszej części naszego wywodu fragment, w którym oburza się na „ankietowanych”: Taras Szewczenko - najsłynniejszy ukraiński poeta doby romantyzmu - został "przekwalifikowany" na piłkarza... W końcu co za różnica: Andrij, Taras czy Petro? […] Nie ukrywam, że odpowiedzi napawały mnie mieszanką rozbawienia, przerażenia i niedowierzania. Ten fragment przerwany jest stwierdzeniem, że Polacy znają tylko postacie czysto komercyjne. Jednakowoż następny spowodował we mnie taką samą mieszankę rozbawienia, przerażenia i niedowierzania: Czy naprawdę nikt nie słyszał o mistrzu ukraińskiej kinematografii Ołeksandrze Dowżence, wybitnym poecie Iwanie Draczu czy hołubionym obecnie Andriju Andruchowyczu?. Po pierwsze, nie Andriju, lecz Juriju, rzeczywiście dosyć znanym. Po drugie mistrz Dowżenko, dla tych Polaków, którzy go znają wsławił się filmem gloryfikującym napad na Polskę 17 września (pt. Wyzwolenie Zachodniej Białorusi i Ukrainy spod jarzma polskiego pana). Dobrze więc chyba, że przynajmniej nie jest znany w Polsce jako godny podziwu mistrz propagandy. Po trzecie wreszcie, dobrze by było, aby autorka wreszcie udowodniła, że jakiś dowolny polski odpowiednik Iwana Dracza jest znany na Ukrainie, bo myślę, że jest dla Polaków zbyt surowa. Rozumiem, że w pierwszej sprawie był to prawdopodobnie „czeski błąd”, który się każdemu zdarzyć się może, ale w tym wypadku, gdy krytykowała mylenie imion przez innych, po prostu jej nie wypadało i wyszło to wyjątkowo komicznie. Można się było domyśleć, że ludzie pomylą Tarasa z Andrijem i nie ma się co oburzać.

Małgorzata Fedorowicz stwierdza, że skoro (ponoć) traktujemy Ukraińców pracujących w Polsce z pogardą nie mamy się co dziwić, że tak samo traktują nas Anglicy. Samo porównanie wyżej wykształconych Ukraińców i Polaków jadących odpowiednio do Polski i Anglii wykonywać pracę fizyczną wydaje się trafione. Nie spotkałem się jeszcze nigdy z pogardą Polaków wobec Ukraińskich pracowników. Nie znaczy to, że takie przypadki nie istnieją, ale należy jeszcze raz zwrócić uwagę, że polsko-brytyjska historia jest zdecydowanie inna niż polsko-ukraińska.

Na sam koniec autorka zostawiła chyba najtragiczniejszy względem oceny jej wiedzy przez czytelnika fragment. Jest trudno uwierzyć, że coś takiego wyszło spod jej pióra, skoro pisze artykuł jako znawczyni tematu. Jeszcze trudniej uwierzyć, iż ukazało się na portalu kresy.pl: Kiedy zdecydujecie się przekroczyć polsko-ukraińską granicę, zaskoczy Was życzliwość mieszkańców Ukrainy, architektura Lwowa i przepych Kijowa, który deklasuje Warszawę pod wieloma względami. Życzliwość tych niedotkniętych nacjonalizmem Ukraińców nie podlega dyskusji, nie chcę też pisać, że godne są zauważenia podstawowe fakty historyczne wpływające na rozwój Warszawy w porównaniu z Kijowem, choćby w 1944 (ale i np. polityka caratu). Jednak czymś, co poraża intelektualnie jest zdanie o Lwowie i to niestety najgorsza reklama autorki. Architektura Lwowa jest polska nie ukraińska, nie może więc reklamować dokonań kulturowych Ukraińców jako takich. Małgorzata Fedorowicz nie tylko ruszyła temat drażliwy, ale zrobiła to na zasadzie słonia w składzie porcelany. Fragment o Lwowie jest tym, który może urazić Polaków. Można się bowiem spierać, czy Lwów trafił na Ukrainę słusznie czy nie, można ten fakt nawet akceptować lub nie, lecz pisać w ten sposób dla Polaków o architekturze Lwowa nie wypada. To trochę tak jakby reklamować Żydom zwiedzanie resztek Imperium Rzymskiego, przytaczając przykład Jerozolimy, ze szczególnym uwzględnieniem architektury ruin Świątyni Salomona, gdzie jedynym udziałem Rzymian było jej zrujnowanie.

Aleksander Szycht

Link (dostęp 13 lipca):
http://www.kresy.pl/kresy-dzisiaj,felietony?zobacz/egzotyczna-ukraina

<< wstecz
Liczba odwiedzin: 626599
projekt i idea : Aleksander Szycht & przyjaciele; wykonanie i obsługa inTARnet.pl; kontakt z redakcją: (kliknij tutaj)