23 lutego 2019 AKTUALNOŚCI W MEDIACH PUBLICYSTYKA Redakcja
IMPREZY PUBLIKACJE LITERATURA MULTIMEDIA GALERIA
Lista artykułów
2007-12-10
Popularyzowanie nazistowskich organizacji inaczej...

By upowszechniać uwielbienie dla OUN-UPA środowiska banderowskie chwytają się najróżniejszych sposobów
Od 2-3 tygodni dochodziły nas słuchy o powstaniu we Lwowie restauracji sławiącej zabójców ludności polskiej z OUN-UPA. Niepotwierdzone informacje mówiły m.in., że by do niej wejść, trzeba posłużyć się OUN-owskim zawołaniem: „Sława Ukrainie!”. Informacje w dużej części już się potwierdziły. Możemy o lokalu poczytać w Blogu Marka Siwca, który miał okazję go odwiedzić...
W Newsweeku natomiast (nr 46/2007) mamy okazję przeczytać artykuł zatytułowany „Jadłospis u Bandery”. Otóż przy wejściu Marek Siwiec i jego znajomi zostali zapytani przez ochroniarza, czy są w nich Rosjanie lub komuniści. Po udzieleniu odpowiedzi odmownej dostali do wypicia kieliszek wódki tzw. wstępniak. Później polski eurodeputowany dowiedział się od szefa, że w wypadku gdyby wśród nich znajdował się któryś z wymienionych, wystarczyłoby do wpuszczenia wypicie przez niego podwójnego wstępniaka. Michał Kacewicz i Marcin Marczak przekazują natomiast na łamach „Newsweeka”, że banderowskim zawołaniem „Sława Ukrainie!” kelnerzy witają gości. Odpowiedzieć trzeba „Herojom sława!”. Według relacji obu autorów, zarówno przywitanie jak i oczekiwana odpowiedź mają spełniać formę selekcji gości. Jakiej selekcji? Zapewne, by wpuścić wybrańców do dodatkowego tajemnego pomieszczenia, o którym wspomina, z kolei polityk. Dziennikarze tygodnika wyjaśniając pojęcie UPA piszą, że zbrodnicza organizacja „toczyła boje o niepodległość Ukrainy z Niemcami, Sowietami i Polakami”. Wspomnieć wypada, że kolejność jest dokładnie odwrotna. Samych polskich cywilów zginęło, bowiem z rąk banderowców najmniej 100 tys., nie wliczając w to uzbrojonych Polaków, którzy zginęli w ich obronie. Działania antyniemieckie są po prostu, w skali działalności OUN-UPA tak śladowe, że eksponowanie walki UPA z Niemcami wydaje się humorystyczne. Prędzej można by mówić o współpracy banderowców z Niemcami. Stwierdzenie o walce za niezależność Ukrainy w odniesieniu do UPA jest również kontrowersyjne (Polecamy artykuł na naszej stronie - poświęcony wyłącznie tej kwestii). Niewątpliwie świetnie dziennikarze Newsweeka kwitują restaurację „Lwowska gospoda mocno doprawia potrawy i lukruje historię”.

W gazecie, mającej zarówno zagorzałych zwolenników, jak i przeciwników, a mowa o "Naszym Dzienniku" (2007-11-17) pojawiła się na ten temat wzmianka, cytowana przez portal www.iap.pl. Autorem jest Eugeniusz Tuzow-Lubański. Wymienione źródło opisuje to w następujący sposób: "Chwała UPA" jako danie główne "Kryjówka" - tak nazywa się niedawno otwarta restauracja we Lwowie, wybudowana na podobieństwo kryjówek leśnych UPA. Taka restauracja jest lepsza od wszystkich muzeów OUN - UPA - wskazują właściciele lokalu.
Ściany restauracji ozdabiają antysemickie i antysowieckie karykatury oraz portrety watażków OUN - UPA Stepana Bandery i Romana Szuchewycza. [...] „
. Wspomniany polski polityk skomentował to: [...]Było więc śmiesznie, ale i strasznie, bo właściwie nie wiadomo było jak się zachować. Z jednej strony śmiesznie, bo jeśli sami Ukraińcy tak traktują kawałek swojej trudnej przeszłości, to świadczy to o dystansie do niej, z drugiej jednak strony dobrze wiemy, jak każdemu Polakowi kojarzy się UPA - bardziej przez krew na Wołyniu, niż czar ziemianek i bojową przeszłość [...] Próbowałem sobie wyobrazić, jak wyglądałby analogia tego przedsięwzięcia w Polsce i te pomysły, które mi do głowy przychodzą, wcale śmieszne nie są. Należy się tutaj z Markiem Siwcem niewątpliwie zgodzić. Marcin Marczak i Michał Kacewicz, wychodzą naprzeciw i ukazują nam, jak takie przedsięwzięcia w Polsce w wersji najmniej drastycznej wyglądają. Wymieniają kilka restauracji nawiązujących do systemu totalitarnego jakim był komunizm. W jednym z lokali zawieszone są portrety Lenina, Stalina, Bieruta, Gomułki i Mao. Jak piszą „Jednak sentymentalne aluzje mogą odbić się czkawką, Młodzi Konserwatyści, oburzeni propagowaniem systemu totalitarnego dwukrotnie zawiadamiali prokuraturę o przestępstwie. Problem w tym, że państwo polskie, nie usiłuje nadać wymienionym komunistom, statusu bohaterów i propagować ich powszechny kult, państwo ukraińskie usiłuje zaś w ten sposób gloryfikować zbrodniarzy.
Ciekawie prezentują się nazwy potraw, zacznijmy od tych najłagodniejszych wymienionych w Newsweeku: „kolonizacja Zakarpacia”, czy na osłodę specjalną czekoladę „dzieciństwo Stiepana Bandery”... Eugeniusz Tuzow-Lubański dodaje zaś: Menu proponuje klientom dania "Codzienność Wehrmachtu", "Uśmiech Nachtigalu" czy "Chwała UPA". Najbardziej popularnym toastem w lokalu jest "Śmierć Moskalom, Lachom i Żydom!". Menedżer restauracji Jurij Nazaruk nie widzi w tych praktykach nic nadzwyczajnego. Przeciwko skandalicznemu przybytkowi protestują nieliczni we Lwowie przeciwnicy rehabilitacji UPA, dla których restauracja to dowód na odradzanie się ruchu nazistowskiego w mieście. Niestety, hasło "Ukraina tylko dla Ukraińców" staje się coraz bardziej popularne we Lwowie. .Ponieważ Marek Siwiec polski eurodeputowany i wiceprzewodniczący parlamentu europejskiego oczywiście stał się gościem honorowym restauracji, dostał kluczyk do tajemnej komnaty dla osób selekcjonowanych. Z najprawdopodobniej tego samego powodu nie miał też okazji jako Lach i wysoko postawiony urzędnik europejski, usłyszeć ów najpopularniejszego w knajpie toastu.

Ciekawe, jak musi się czuć zwykły Polak, Żyd, czy Rosjanin, gdy słyszy taki toast. Ciekawe czy do komnaty dla selekcjonowanych miałby też duże szanse wejść. Do tego musiałby posłużyć się hasłem, które było na ustach wspomnianych zbrodniarzy w czasie, kiedy w okrutny sposób zabijali siekierami, nożami, czy w inny prymitywny sposób kobiety i dzieci w jakiejś kolejnej napadniętej wsi. Nazwy dań brzmią jak dobry żart. Niestety, często przez żarty przemawia prawda i osobiste intencje. Cieszyć się tylko można, że specjały nie nazywają się „Mózg Polaka siekany” lub „Kiszka niepokornego Ukraińca”. Zapewne restauracja ma swoje od lat przechowywane receptury, przekazywane z pokolenia na pokolenie. W daniu drugim przepis mógłby mówić: Bierze się niepokornego Ukraińca, który wiarołomnie zakochał się w Polce i zdradził sprawę narodową żeniąc się z nią...”. Opisy przyrządzania sobie darujemy.

Nie wiadomo, czy politycy ukraińscy pomarańczowej opcji wezmą sobie do serca otwarcie takiej restauracji jako ostrzeżenie, do czego może doprowadzić rehabilitacja zbrodniczej organizacji.


Aleksander Szycht

Część wspomnianych informacji można znaleźć w Internecie:
Nasz Dziennik: http://www.iap.pl/?id=wiadomosci&nrwiad=160849
Blog Marka Siwca: http://mareksiwiec.blog.onet.pl/2,ID267433414,index.htm

<< wstecz
Liczba odwiedzin: 626588
projekt i idea : Aleksander Szycht & przyjaciele; wykonanie i obsługa inTARnet.pl; kontakt z redakcją: (kliknij tutaj)